
Podróżując po Europie, jednymi z popularniejszych miejsc polecanych w przewodnikach są kościoły. Nie jest to zaskoczeniem. W końcu to Kościół przez stulecia kierował europejską kulturą i polityką, bardzo szybko się bogacąc. Jedna z bardzo popularnych świątyń w Rzymie znalazła ciekawy sposób na to, jak zarabiać na turystach i pielgrzymach także współcześnie. Bilety wstępu to przy tym nic.
Niektóre kościoły w Europie to prawdziwe muzea sztuki. Wystarczy spojrzeć na wnętrze konkatedry św. Jana w Valletcie, żeby być pełnym podziwu dla włoskiego baroku, ale i zrozumieć, jak wielki był majątek Kościoła. Podobnych miejsc w całej Europie jest znacznie więcej. Świątynie są tłumnie odwiedzane przez turystów i nic dziwnego, że ich zarządcy kombinują, jak na tym zarobić.
Kościół w Rzymie zrezygnował z biletów. Ma lepszy sposób na zarabianie na turystach
Coraz większa liczba kościołów w całej Europie wprowadza wstęp dla turystów wyłącznie po wniesieniu opłaty. Czasem są to kwoty symboliczne w wysokości kilku euro. Jeżeli jednak świątynia ma wyjątkowe walory, jak wspomniana już konkatedra w Valletcie, opłaty bywają znacznie wyższe. I o ile Maltańczyków rozumiem, o tyle opłaty za zobaczenie większości kościołów w Wenecji czasami wydają mi się nieuzasadnione.
W Rzymie większość kościołów oferuje bezpłatny wstęp. Za darmo można zobaczyć m.in. Bazylikę św. Jana na Lateranie, Santa Maria Maggiore, a nawet Bazylikę św. Piotra. Dodatkowo płatne bywają tam dodatkowe atrakcje jak np. wejście na kopułę w ostatniej z wymienionych świątyń.
Jeszcze inny sposób na zarabianie na podróżnych znalazł kościół św. Ludwika Francuskiego w Rzymie. Turyści odwiedzają go licznie ze względu na obrazy Caravaggia (cykl o św. Mateuszu) w Kaplicy Contarellich. Zawieszono tam 3 dzieła wielkiego mistrza. Świątynię można zwiedzać za darmo, ale przebywający tam turyści muszą zapłacić 2 euro za włączenie na minutę światła, które podświetli obrazy. Po przeliczeniu może to dawać znacznie lepszy zysk niż tylko zwykła opłata za wstęp.
Jak zarabiać na turystach? Rzymskie kościoły są kreatywne
Rozwiązanie zastosowane w kościele św. Ludwika Francuskiego bywa irytujące. Turyści piszą, że zdarza się, że skrzyneczki się zawieszają i nie chcą włączyć światła. Polka, która była tam niedawno narzekała natomiast, że skończyły jej się drobne i dlatego nie mogła zobaczyć jednego z dzieł.
Warto też podkreślić, że płatne oświetlenie nie jest jedynym sposobem na zarobek w rzymskich świątyniach. Kościół św. Ignacego Loyoli wstawił ogromne lustro, w którym można oglądać przepiękne sklepienie autorstwa Andrei Pozza. Jednak żeby lustro zaczęło działać, turyści muszą wrzucić monetę.
Zobacz także
