
Takiego momentu w historii Super Bowl jeszcze nie było. Podczas halftime show Bad Bunny’ego para w białych strojach naprawdę wzięła ślub na oczach milionów widzów, a sam artysta był świadkiem ceremonii i podpisał akt małżeństwa. Ten romantyczny, a jednocześnie spektakularny gest stał się jednym z najmocniejszych punktów występu, który od początku do końca był celebracją hiszpańskojęzycznej kultury i politycznym manifestem w czasach, gdy narracja Białego Domu jest otwarcie niechętna imigrantom.
Show Bad Bunny'ego na Super Bowl LX w Levi's Stadium w Santa Clara w Kalifornii od pierwszych minut jasno sygnalizowało, że nie będzie to tradycyjny, popowy medley. Artysta – sześciokrotny laureat Grammy i pierwszy hiszpańskojęzyczny latynoski solista w historii w roli headlinera halftime show – oddał hołd Portoryko, swojej ojczyźnie i terytorium zależnemu Stanów Zjednoczonych.
Celebrując latynoską tożsamość, muzykę i wspólnotę, Bad Bunny (a właściwie Benito Antonio Martínez Ocasio) zamienił swój występ w mocny manifest kulturowy i polityczny.
W realiach brutalnych nalotów ICE oraz rządów Donalda Trumpa, którego administracja przedstawia migrantów z Ameryki Południowej jako przestępców i intruzów, gest ten wybrzmiał jako akt otwartego sprzeciwu. Gwiazdor przypomniał, że są oni pełnoprawnymi mieszkańcami Stanów Zjednoczonych – państwa, który od ponad dwóch wieków budowany jest na wielokulturowości i imigracji.
W jednym z kluczowych momentów Bad Bunny powiedział słynne "Boże, pobłogosław Amerykę", po czym – zamiast tradycyjnie ograniczyć się do Stanów Zjednoczonych – wymienił wszystkie kraje obu Ameryk, podkreślając, że Ameryka to coś znacznie szerszego niż jedno państwo.
Ślub na występie Bad Bunny'ego na Super Bowl był prawdziwy
Najwięcej emocji wzbudził jednak moment, który początkowo wyglądał jak element choreografii. Około pięć minut po rozpoczęciu 13-minutowego występu kamera przeniosła się na scenę stylizowaną na portorykański plac. Uśmiechnięty celebrans ogłosił, że para została małżeństwem, nowożeńcy – ubrani na biało – pocałowali się, a wokół nich tańczyli muzycy i tancerze.
Dopiero po zakończeniu show przedstawiciel Bad Bunny'ego potwierdził, że ceremonia była prawdziwa. Para, której tożsamości nie ujawniono publicznie, pierwotnie zaprosiła artystę na swój ślub. Zamiast tego otrzymała zaproszenie do udziału w halftime show Super Bowl. Bad Bunny był świadkiem ceremonii, podpisał akt małżeństwa, a na scenie pojawił się także prawdziwy tort weselny.
Ślub odbył się w trakcie wykonywania utworu "Baile Inolvidable". Wcześniej na scenie pojawiła się Lady Gaga wraz z zespołem Los Sobrinos – portorykańską grupą salsa, znaną ze współpracy z Bad Bunnym – wykonując taneczną aranżację hitu "Die With a Smile". Chwilę później artysta dołączył do sceny, tańcząc wśród gości weselnych i świeżo poślubionej pary młodej.
Występ był także pełen gości specjalnych. Obok Lady Gagi zaśpiewał Ricky Martin, a w segmencie "La Casita" pojawiły się latynoskie gwiazdy, m.in. Cardi B, Karol G, Jessica Alba, Pedro Pascal, Ronald Acuña Jr., Young Miko, Alix Earle i Dave Grutman.
Całość dopełniały odniesienia do niedawnego przemówienia Bad Bunny'ego na gali Grammy, gdzie artysta mówił: "Nie jesteśmy dzikusami, nie jesteśmy zwierzętami ani kosmitami. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy Amerykanami". Na ekranach stadionu podczas Super Bowl pojawiło się również hasło: "Jedyną rzeczą potężniejszą od nienawiści jest miłość".
Występ Bad Bunny'ego na Super Bowl mocno wkurzył Donalda Trumpa
Występ Bad Bunny'ego na Super Bowl – wykonany niemal w całości po hiszpańsku (z wyjątkiem partii Lady Gagi) – wywołał natychmiastową reakcję prawej strony sceny politycznej. Republikanie zorganizowali nawet własne, alternatywne wydarzenie z udziałem Kid Rocka. Było ono promowane jako "stuprocentowo amerykańskie" – czyli białe, anglojęzyczne i osadzone w protestanckim etosie – stanowiąc bezpośrednią odpowiedź na to, co prawica uznała za zbyt "nieamerykański" halftime show.
Zgodnie z przewidywaniami Donald Trump zmiażdżył występ na Truth Social. Miks języka hiszpańskiego, portorykańskiej oprawy i przesłania o miłości okazał się dla prezydenta USA nie do przyjęcia. W swoim wpisie Trump uznał show za jeden z najgorszych w historii, zarzucił mu "brak amerykańskiej wielkości" i stwierdził, że występ nie ma nic wspólnego z sukcesem ani doskonałością, z którymi kojarzy się Super Bowl.
Trump uderzył też w sam wybór artysty – portorykańskiego rapera, który od lat łączy trap, reggaeton i kulturę latynoamerykańską. Z jego perspektywy scena, na której króluje język hiszpański, to nie kontynuacja różnorodności USA, ale symbol odejścia od tego, co nazywa "amerykańskimi wartościami".
Dodał także, że wielu widzów i tak niczego nie zrozumiało, bo "nie było po angielsku", mimo że w USA mieszka od 48 do 62 milionów osób posługujących się językiem hiszpańskim, co czyni go drugim najczęściej używanym językiem w kraju, zaraz po angielskim. Hiszpański jest również najczęściej nauczanym językiem obcym w amerykańskich szkołach.
Zobacz także
