Temat Włodzimierza Czarzastego omawiano na RBN.
Temat Włodzimierza Czarzastego omawiano na RBN. fot. Anna Strzyżak/Kancelaria Sejmu

Na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozmawiano o "wschodnich kontaktach" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Nieźle się działo: od prezydenckiego przemówienia, przez wyjście Donalda Tuska ze spotkania, aż po komentarze szefa Kancelarii Prezydenta RP i... Włodzimierza Czarzastego.

REKLAMA

Wciąż rozbrzmiewają echa środowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W czwartkowy poranek swoje oświadczenie dotyczące zebrania wydał premier Donald Tusk. Potwierdził on, że opuścił spotkanie przed czasem, ściślej mówiąc przed głębszą dyskusją na temat "wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych" marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. To właśnie przy tym – trzecim i ostatnim – punkcie posiedzenia RBN warto się na moment (może nawet dłuższy) zatrzymać.

Prezydent Nawrocki otworzył posiedzenie RBN. Wbił szpilę marszałkowi Czarzastemu

Podczas jawnej części posiedzenia RBN przed kamerami przemawiał prezydent Karol Nawrocki. W pewnym momencie prezydent zwrócił się do uczestników zebrania, mówiąc:

– Z całą pewnością część z państwa dzisiaj nie chciałaby spędzać czasu także ze mną, a ja niekoniecznie chciałbym spędzać – spoglądam na pana marszałka, który kiwa głową – więc tak, wolałbym spędzać czas w innym towarzystwie i z tego, co rozumiem, pan marszałek także, natomiast interes bezpieczeństwa państwa polskiego wymaga tego, abyśmy razem siedzieli.

Włodzimierz Czarzasty nie odpowiedział (zresztą nie mógł, bo nikt poza prezydentem głosu nie zabrał) na zaczepkę Karola Nawrockiego. W swoim przemówieniu głowa państwa przypominała też, że marszałek Sejmu jest "o jedno uderzenie serca od prezydentury".

– Nie możemy sobie pozwolić na sytuację, w której obowiązki głowy państwa przejmie osoba, która nie ma poświadczenia dostępu do informacji ściśle tajnych – mówił Karol Nawrocki.

Dyskusja na RBN ws. marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego

O "wschodnich kontaktach towarzysko-biznesowych" Włodzimierza Czarzastego rozmawiano podczas niejawnej części posiedzenia. Szczegółowy przebieg dyskusji nie jest znany opinii publicznej, ale z wypowiedzi polityków kształtuje się pewien obraz. Wygląda na to, że delikatnie mówiąc, nie za wiele do powiedzenia miał na ten temat sam marszałek Czarzasty. Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki w wygłoszonym po RBN oświadczeniu zaznaczył, że chodzi w tym o "linię sporu między bezpieczeństwem a pytaniem o to bezpieczeństwo". Przekazał także:

Pan marszałek uznał, że właściwie nie będzie odpowiadał na te pytania czy rozwiewał wątpliwości, taka jest decyzja marszałka Sejmu.

To oczywiście nie koniec, bo Bogucki zapowiedział, że prezydent zamierza wyjaśniać sprawę "do spodu" i przez swoją kancelarię dopytywać o tę sprawę koordynatora ds. służb specjalnych Tomasza Siemioniaka.

Czarzasty o... Czarzastym. Marszałek Sejmu odgryzł się prezydentowi. Premier też dorzucił swoje

Marszałek podczas rozmów z dziennikarzami w Sejmie komentował wczorajsze posiedzenie RBN. Mówił między innymi o przemówieniu prezydenta, zwracając uwagę (tak jak my w naTemat), że poza Karolem Nawrockim nie przemówił nikt inny. Powiązał tę sytuację z przebiegiem Rady Gabinetowej. – Narada się rozpoczęła od jednostronnego oświadczenia prezydenta. Prezydent nie zdecydował się tak jak wcześniej, na udzielenie głosu choćby premierowi. Wiem dlaczego. Była Rada Gabinetowa, udzielił głos premierowi i skończyło się to dla niego tak jak się skończyło – mówił [cytat za Onet.pl].

Co zaś do jego "wschodnich kontaktów", marszałek Czarzasty przekazał dziennikarzom, że "ustawka się nie udała". – Mogę powiedzieć, że nie powiedziałem słowa w tej sprawie, bo nie uczestniczę w ustawkach – stwierdził zaczepnie.

– Sprawa wokół mnie ma jeden wymiar, o tym wymiarze powiedział premier Morawiecki: robimy to po to, żeby pan marszałek Czarzasty zrezygnował. Mam złe informacje panie premierze. Możecie na mnie pluć, możecie opowiadać bzdury (...), ale nie zrezygnuje. Nie będę uległy tego typu sugestiom. Źle trafiliście – przekazał jeszcze i dodał, że podczas RBN padły pytania o przeszłość prezydenta. – Była odpowiedź, ale ona była taka, że jakby miała paść głośno, to by nie mogli powiedzieć. Nie mogę tego powiedzieć – uśmiechnął się i jak podaje Onet, dodał, że "odpowiedź byłaby żenująca".

Podobne stanowisko marszałek Sejmu zajął jeszcze w środowy wieczór, kiedy to opublikował na X swoje zdjęcie i napisał: "RBN. SAFE i Rada Pokoju – ważne rozmowy. Czarzasty – ustawka się nie udała. Dziękuję za Wasze wsparcie! Jedziemy dalej".

Jak już wspominaliśmy, Donald Tusk opuścił posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego po omówieniu kwestii dotyczących programu SAFE i Rady Pokoju. Premier w czwartkowym oświadczeniu mówił, że w jego ocenie "to nie miejsce, gdzie dyskutuje się o kontaktach towarzyskich". Przy okazji wbił szpilę prezydentowi, mówiąc:

– Powiem szczerze: to było bardzo nieostrożne ze strony prezydenta Nawrockiego, czynić poważne zarzuty z faktu, że ktoś obraca się w takim czy innym towarzystwie. Prezydent Nawrocki powinien być szczególnie ostrożny w formułowaniu oskarżeń, że jak ktoś się obraca w złym towarzystwie, to go dyskwalifikuje. Wiecie państwo, o czym mówię. Takie argumenty mogą obrócić się przeciwko niemu.

Sejm wydał komunikat. Oficjalne stanowisko w sprawie marszałka Czarzastego

W czwartkowy poranek Sejm wydał oficjalny komunikat dotyczący dostępu do informacji ściśle tajnych. W jego treści wyjaśniono, w jaki sposób sprawdzany jest marszałek.

"Oczekiwanie wypełnienia przez Marszałka Sejmu ankiety bezpieczeństwa to niezrozumienie wynikające z niewiedzy albo wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Kontrola, której podlega Marszałek Sejmu jest stała i ostrzejsza niż kontrola wynikająca z jakichkolwiek procedur ankietowych" – czytamy we wstępie.

W dalszej kolejności wskazano: "Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z mocy prawa i jest pod stałą ochroną kontrwywiadowczą polskich służb. Co więcej – jako druga osoba w państwie mająca kontakt z szefami służb specjalnych, sam poprosił o dodatkową weryfikację kontrwywiadowczą swoich kontaktów i uzyskał jasną informację: nie ma absolutnie żadnych zastrzeżeń. Fakt ten został potwierdzony publicznie przez koordynatora ds. służb specjalnych Tomasza Siemoniaka".

"Marszałek Sejmu nie wypełnia wspominanych w mediach ankiet, gdyż są one przeznaczone dla osób o niższym dostępie. Co więcej, gdyby zwrócił się w tym trybie do ABW o weryfikację, ta musiałaby odmówić (art. 34 ustawy o ochronie informacji niejawnych). Druga osoba w państwie jest kontrolowana w innych trybach, na bieżąco, w czasie rzeczywistym oraz informowana o wszelkich zagrożeniach kontrwywiadowczych. Gdyby istniał jakikolwiek problem, nie byłoby pozytywnego oświadczenia koordynatora służb, a dostęp do tajnych informacji byłby ograniczany" – przekazano.