Maria Skłodowska-Curie w nowej odsłonie w Płocku
Odważna, inspirująca, świecąca jak neon. Maria Skłodowska-Curie w nowej odsłonie Kadr z www.instagram.com/ziemiaipowietrze

– Ludzie początkowo myśleli, że ocieplamy blok. Ale potem, jak się dowiedzieli, że tworzymy mural, to przystawali, robili zdjęcia, reagowali pozytywnie. Każde dobre słowo to dla nas forma wynagrodzenia za ciężką pracę – mówi naTemat.pl Radek Skrzypczyk, muralista, kierownik ekipy, która stworzyła mural Marii Skłodowskiej-Curie w Płocku.

REKLAMA

Cztery malarki, trzech malarzy, trzy osoby obsługi technicznej i osiem dni intensywnej pracy – tak w bardzo dużym skrócie można podsumować prace nad muralem Marii Skłodowskiej-Curie w Płocku

Muralem, który zatrzymuje wzrok na dłużej. Szczególnie w nocy, bo wtedy elementy instalacji... zaczynają świecić. A to wszystko za sprawą farb fluorescencyjnych i  luminescencyjnych, co symbolicznie nawiązuje do wyglądu pracowni Skłodowskiej i jej badań nad promieniotwórczością.

Bez patosu, bez nadęcia

Ściana wieżowca przy ulicy Wyszogrodzkiej na osiedlu Podolszyce zyskała nie tylko nowy wygląd, ale też drugie życie – mural przypomina o dwukrotnej noblistce nawet tym, którzy chwilowo o niej zapomnieli. Bo nie da się go przeoczyć.

Za tym dziełem stoi warszawska ekipa z Good Looking Studio.

– Podoba mi się taka popowa wersja promocji polskiej kultury. Z jednej strony jest duma, a drugiej fajne, zwyczajne podejście, bez patosu, bez przesady i bez nadęcia – mówi naTemat.pl Radek Skrzypczyk, kierownik ekipy malarskiej.

Co było największym wyzwaniem przy tworzeniu muralu?

– Forma była przyjemna do malowania. Technicznie nie był to trudny mural, bo to głównie płaskie plany. Trudniejsze były gradienty, czyli przejścia między jednym kolorem a drugim – przyznaje.

I dalej opowiada:

– Do przenoszenia rysunku na ścianę używamy tak zwanej przepróchy – dziurkowanego szablonu, znanego już od właściwie od średniowiecza. Tą techniką posługiwał się Michał Anioł, przenosił w ten sposób rysunki postaci na ściany Kaplicy Sykstyńskiej. My mamy jej nowoczesną wersję, przygotowaną przez ploter. Na co dzień przyklejamy do ściany arkusze papieru z perforacją, na których jest rysunek całego muralu w skali. 

Proste? Tak, ale tylko przy sprzyjających warunkach pogodowych. 

– Tym razem przez niską temperaturę taśmy klejące w ogóle nie działały, więc musieliśmy te przepróchy przytrzymywać i dociskać ręcznie – przyznaje artysta. – To był bardzo długotrwały proces, bo przy rulonach o wysokości pięciu metrów wychodzi prawie dziewięćdziesiąt arkuszy, które trzeba równo, w miarę poziomo połączyć. Do tego dochodził jeszcze wiatr, który próbował wyrwać papier ze ściany.

Malowidło jest częścią ogólnopolskiej kampanii realizowanej przez Orlen Art & Science we współpracy z warszawskim Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie.

A te – jak mówi Radek Skrzypczyk – wcale nie jest zachowawcze, bo zdecydowało się na tak odważny projekt.

Gra była warta świeczki, bo...

– Jesteśmy małym muzeum wielkiej Polki, dlatego możliwość zaistnienia w całej Polsce z opowieścią o Marii Skłodowskiej-Curie to dla nas ogromna szansa – przyznaje Aleksandra Głowacz, zastępczyni dyrektorki ds. rozwoju publiczności Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. – Tym bardziej że ponad 60 procent naszych zwiedzających stanowią goście z zagranicy.

I dalej:

– Zależy nam więc na tym, aby – obok odwiedzających z Chin, Japonii czy Stanów Zjednoczonych – coraz częściej trafiali do nas także Polacy i Polki. Liczymy, że dzięki tej akcji o istnieniu naszego muzeum dowiedzą się osoby z całego kraju, nie tylko Warszawiacy. To miejsce jest niewielkie, ale poświęcone wyjątkowej postaci – honorowej Warszawiance, Marii Skłodowskiej-Curie.

Ciężka praca, niezwykły sukces

Dlaczego postać Marii Skłodowskiej-Curie pozostaje dziś tak ważna?

– Na końcu naszej wystawy mamy specjalne stanowisko, w którym pytamy zwiedzających: "Kim dla ciebie jest Maria?". Ich odpowiedzi są dla nas ogromną motywacją do codziennej pracy, bo goście – niezależnie od tego, skąd przyjeżdżają – opowiadają, jak bardzo jest to postać inspirująca i formująca – odpowiada Aleksandra Głowacz.

Naukowczynie i naukowcy z całego świata mówią, że poznanie jej losów pozwoliło im uwierzyć, że kariera w nauce jest możliwa, że wysiłek i cierpliwa praca naprawdę przynoszą efekty. Maria Skłodowska-Curie jest dla nich przykładem osoby, która dzięki uporowi i ciężkiej pracy osiągnęła niezwykłe sukcesy.

Aleksandra Głowacz

zastępczyni dyrektorki ds. rozwoju publiczności Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie

Głowacz przypomina, że dwukrotna noblistka poza samymi odkryciami naukowymi pozostawiła też ogromne dziedzictwo w dziedzinie zdrowia i leczenia – rozwój radioterapii, instytuty radowe, postęp w leczeniu chorób onkologicznych, o czym często pamiętają goście muzeum.

I zwraca uwagę, że w naszej historii często przywołujemy bohaterów związanych z walką zbrojną. Tymczasem w tym przypadku mamy do czynienia z innym rodzajem walki – cichą, prowadzoną dla dobra wspólnego, o to, by ludziom żyło się lepiej i mądrzej.

– Ta postać może inspirować nie tylko kobiety, ale przede wszystkim młode pokolenie: żeby podążać własną drogą, rozwijać się w nauce i nie zrażać się tym, że na pierwszy rzut oka nie wydaje się to spektakularne. To ścieżka, która daje satysfakcję i pozwala mieć realny wpływ na przyszłość – podsumowuje.

Podobne murale powstały także w innych miastach Polski. W Łodzi wizerunek Marii Skłodowskiej-Curie zdobi ścianę przy skrzyżowaniu ulic Wólczańskiej i Mickiewicza, a we Wrocławiu portret noblistki można zobaczyć przy ulicy Legnickiej.