
Informacja o śmierci Bożeny Dykiel zasmuciła fanów aktorki. Gwiazda przez lata wcielała się w rolę Marii Zięby w "Na Wspólnej". Nawet już po zniknięciu Dykiel z produkcji widzowie wciąż liczyli, że jeszcze zobaczą ją na ekranie. Na krótko przed śmiercią gwiazdy TVN wydał jednak komunikat.
Śmierć Bożeny Dykiel wstrząsnęła przedstawicielami świata kultury oraz fanami aktorki. Smutne wieści przekazano publicznie w piątek, 13 lutego, we wczesnych godzinach porannych. Krótko wcześniej komunikat w sprawie Bożeny Dykiel wydała stacja TVN.
TVN o Bożenie Dykiel. Komunikat nadszedł krótko przed jej śmiercią
Śmiało można powiedzieć, że aktorka współtworzyła serial "Na Wspólnej". Postać Marii Zięby pojawiała się w produkcji przez ponad dwadzieścia lat i była jedną z jej głównych bohaterek. Nic więc dziwnego, że zniknięcie Bożeny Dykiel z "Na Wspólnej" (ponad rok temu) zasmuciło widzów. W sieci pojawiały się kolejne plotki, a fani serialu zastanawiali się, czy postać Marii, która wyjechała za granicę, wróci na ekrany. Widzowie miesiącami czekali na powrót aktorki... W końcu wydano komunikat.
"Super Express" niedawno przekazywał, że Bożena Dykiel ponoć "ani myślała" o powrocie na stałe do tej roli. Jednocześnie według źródeł tabloidu w kuluarach krążyły plotki o uśmierceniu Marii Zięby, bo "trudno przeciągać jej pobyt w Hiszpanii w nieskończoność".
Mieczysław Hryniewicz, serialowy mąż Bożeny Dykiel, przekazywał tymczasem "Faktowi", że nie ma wiedzy na temat rzekomych planów takiego zakończenia wątku postaci. Komentarz nadszedł także z biura prasowego TVN WBD. "Super Express" opublikował następujący komunikat w sprawie powrotu postaci:
"Scenarzyści 'Na Wspólnej' pracują obecnie nad wątkiem, którego istotnym elementem będzie postać Marii Zięby, granej przez Bożenę Dykiel".
Tabloid twierdził, że jeśli Bożena Dykiel nie zgodziłaby się na gościnne występy, wątek jej bohaterki mógłby rozgrywać się bez udziału aktorki. Jak tłumaczono, w ramach takiego zabiegu widzowie dowiadują się o losach serialowej postaci z rozmów innych bohaterów.
Bożena Dykiel zniknęła z "Na Wspólnej". Ale nie zniknie z pamięci widzów
Aktorka pozostawała aktywna zawodowo przez kilkadziesiąt lat, a pierwsze kultowe role zagrała już w latach 70. Widzowie kochali Bożenę Dykiel choćby za "Alternatywy 4" czy "Znachora". Jej zniknięcie z "Na Wspólnej" zmartwiło fanów, ale rozumieli oni, że aktorka może potrzebować odpoczynku. Tym bardziej, że prywatnie mierzyła się z problemami zdrowotnymi. W przeszłości zdarzyło się, że Bożena Dykiel zasłabła na planie "Na Wspólnej".
Zobacz także
– Przez lata bagatelizowałam zdrowie. Wiedziałam, że mam wadę serca, ale dalej żyłam jak wariatka. (…) Kręciliśmy w 'Na Wspólnej' wątek, jak to Ziębowie przechodzili małżeński kryzys. Sceny były emocjonalne i trudne. Pracowałam cztery dni w tygodniu po 12 godzin. (…) Mój mózg był niedotleniony, bo wadliwa zastawka raz mi się otwierała, raz nie. I któregoś dnia upadłam – mówiła "Twojemu Stylowi".
Aktorka opowiadała w wywiadzie, że nawet wtedy nie odebrała tego jako poważnego sygnału ostrzegawczego. Dopiero wizyta u lekarki otworzyła jej oczy.
– Poszłam do mojej doktor i mówię: 'Czuję, że idzie na mnie przeziębienie, bo słabnę jakoś'. Osłuchała mnie i natychmiast wysłała do Anina, żeby sprawdzić serce. Tam usłyszałam: 'Jeśli pani chce żyć, musimy wstawić nową zastawkę'. Operował mnie w końcu kardiochirurg, dr Andrzej Bochenek z Katowic, jeden z trzech 'bogów'. Wszył mi nową zastawkę. Operacja była poważna, przez kilka godzin żyłam na sztucznym sercu – mówiła.
Wtedy Bożena Dykiel zaczęła zwracać uwagę na swoje zdrowie i odpoczynek.
– Już nie jestem tą szaloną Bożenką, która biegnie na tańce, a jutro leci do Barcelony. Dotarło do mnie, że już niewiele muszę. Robię to, na co mam ochotę, w swoim tempie i na swoich warunkach – deklarowała.
