
Prezydent Karol Nawrocki domaga się od marszałka Sejmu odpowiedzi w sprawie ankiety bezpieczeństwa, która otwiera drogę do ściśle tajnych informacji. Sam dokument właśnie ujrzał światło dzienne. To 25 stron pytań, które zaglądają w życie polityków bardzo głęboko.
Prezydent wskazuje ankietę jako warunek pełnego dostępu do najściślej strzeżonych tajemnic państwa. Marszałek odpowiada, że w jego przypadku przepisy wyglądają inaczej i że nie jest zobowiązany do przechodzenia tej procedury.
Spór nie toczy się więc tylko o jeden podpis, lecz o interpretację przepisów o ochronie informacji niejawnych i o to, gdzie przebiega granica między kontrolą służb a konstytucyjną pozycją najważniejszych organów w państwie. Do dyskusji dochodzi jeszcze polityczny kontekst – zarzuty opozycji pod adresem marszałka oraz pytania o to, kto i według jakich kryteriów powinien przechodzić najgłębsze sprawdzenie.
Państwo chce poznać twoją rodzinę lepiej niż ty sam
Dziennikarze redakcji Polsat News dotarli do treści ankiety bezpieczeństwa. Ujawniony dokument zaczyna się od danych osobowych. Szybko okazuje się jednak, że nie jest to standardowy, urzędowy kwestionariusz. Ankieta rozciąga się na 25 stron i wymaga od polityka szczegółowej mapy życia. I to nie tylko jego własnego.
Służby pytają nie tylko o małżeństwo i dzieci, ale także o rodziców, teściów, rodzeństwo, życiowych partnerów czy inne osoby mieszkające pod tym samym dachem. Ważne są nie tylko nazwiska i daty urodzenia, lecz również takie szczegóły, jak posiadanie przez bliskich drugiego paszportu innego państwa. W formularzu pojawia się nawet pytanie o to, czy partner życiowy osoby badanej nadal pozostaje formalnie w związku małżeńskim z kimś innym.
Do tego dochodzi dokładne odtworzenie całej ścieżki życiowej: każde miejsce zamieszkania po ukończeniu 18 lat, o ile pobyt trwał dłużej niż 30 dni. Państwo oczekuje zatem od kandydata pamięci niemal fotograficznej – ma wskazać wszystkie adresy, na których choć na chwilę zapuścił korzenie.
Zobacz także
Cienie przeszłości i obce wywiady
W kolejnej części ankieta przenosi się w rejony, które dla wielu osób mogą być najbardziej drażliwe. Formularz zaczyna od historii: pada pytanie o pracę lub tajną współpracę z organami bezpieczeństwa PRL. To próba wyłapania wszelkich śladów dawnych powiązań z aparatem państwowym sprzed 1989 roku.
Potem akcent wyraźnie przesuwa się na współczesność. Polityk musi zadeklarować, czy kiedykolwiek był w kręgu zainteresowania zagranicznych służb specjalnych, czy był wypytywany przez przedstawicieli innych państw podczas pobytu za granicą oraz czy podobnymi kontaktami mogły interesować się obce wywiady w odniesieniu do jego bliskich.
Do tego dochodzi obowiązek wyliczenia wszystkich wyjazdów zagranicznych trwających dłużej niż 30 dni. Dla osób, które latami pracowały lub studiowały poza krajem, może to oznaczać konieczność odtworzenia bardzo skomplikowanego kalendarza. Całość ma na celu sprawdzenie, czy gdzieś po drodze nie pojawiła się sytuacja, która dziś mogłaby być wykorzystana jako narzędzie nacisku lub szantażu.
Szczególnie ważne w kontekście publicznej dyskusji o marszałku jest pytanie, które zamyka część bezpieczeństwa: czy ankietowany albo jego współmałżonek lub partnerka utrzymywali w ostatnich 20 latach kontakty służbowe z obywatelami innych państw. To właśnie ten fragment dokumentu opozycja wykorzystuje jako argument, że marszałek powinien przejść pełną procedurę.
Zdrowie psychiczne, używki, majątek. Służby szukają miejsc, gdzie można nadepnąć
Ankieta nie zatrzymuje się na geopolityce i rodzinie. Kolejny blok dotyczy zdrowia, ze szczególnym naciskiem na kondycję psychiczną. Formularz pyta o choroby, pobyty w szpitalach psychiatrycznych, terapię, a także wszelkie formy leczenia uzależnień.
Padają konkretne pytania o zażywanie środków odurzających i substancji psychotropowych. Polityk ma wskazać, po co sięgał, w jakich okolicznościach i czy było to epizodyczne, czy długotrwałe. Chodzi nie o ocenę moralną, ale o ocenę ryzyka: czy w przeszłości nie doszło do zachowań, które dziś mogłyby zostać ujawnione w niekorzystnym momencie, albo czy nie istnieją nierozwiązane problemy, które zwiększają podatność na nacisk.
Dalej pojawia się rozległa część finansowa. Służby proszą o szczegółowy opis działalności gospodarczych, partnerów biznesowych, udziałów w spółkach, ale także o mapę majątku – od mieszkań i domów po wartościowe ruchomości. Osobny fragment poświęcony jest zadłużeniu: kredytom, pożyczkom, zaległym zobowiązaniom.
Pamiętajmy, że sama ankieta nie jest tak naprawdę niczym nowym. Służby od lat przeprowadzają podobne postępowania wobec osób, które mają mieć wgląd w najwrażliwsze informacje. Nowością jest natomiast to, że dokument trafił do opinii publicznej w momencie głośnego sporu między prezydentem a marszałkiem, a jego treść stała się paliwem w politycznym konflikcie.
