
Politycy PiS i sprzyjające im media insynuują, że 17 mln zł publicznych pieniędzy "zniknęło", a gra Olgi Tokarczuk nie powstała. "Gazeta Wyborcza" przeanalizowała dokumenty i rozmawiała z twórcami projektu. Z ustaleń wynika, że narracja o "przekręcie" nie ma żadnego pokrycia w faktach.
W środę poseł PiS Michał Woś napisał na Facebooku: "Pamiętacie 17 mln zł z naszych podatków na grę Olgi Tokarczuk? Okazuje się, że gry nie ma i z zarządu firmy od gry wyparowała też Tokarczuk". Przypomnijmy, że chodzi o grę inspirowana powieścią Tokarczuk "Anna In w grobowcach świata", która będzie osadzona w futurystycznym świecie sumeryjskich bogów.
Temat podchwycił m.in. jego kolega z partii Dariusz Matecki, pytając szyderczo na FB: "jak tworzenie postaci w grach RPG, opartych tym bardziej na twórczości pani Tokarczuk, ma rozwinąć polską gospodarkę". Podobnie jak Woś, wspomniał o "waszych pieniądzach". Sprawę nagłośniły również media sprzyjające PiS, sugerując, że miliony "z państwowej dotacji" rozpłynęły się bez efektu.
Gra Olgi Tokarczuk powstaje wbrew insynuacjom PiS
Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza" dotacja – dokładnie 16,6 mln zł – została przyznana przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości z programu "Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki". To więc środki unijne, a nie wyłącznie "nasze podatki" i "wasze pieniądze". Pieniądze trafiły do białostockiej spółki Sundog, której współwłaścicielami są m.in. Olga Tokarczuk i jej syn Zbyszko Fingas.
Co istotne, spółka nie otrzymała całej kwoty z góry. Wypłacana jest w transzach, po rozliczeniu kolejnych etapów projektu i osiągnięciu tzw. kamieni milowych. Tymczasem projekt ma być realizowany od 1 listopada 2024 do 30 kwietnia 2028 roku – to w tym roku zaplanowano premierę gry. Twórcy przytomnie podkreślają, że produkcja gier klasy RPG trwa latami, a "Wyborcza" przypomina, że pierwsza część Wiedźmina powstawała aż siedem lat.
Zobacz także
Dotacja nie jest również przeznaczona wyłącznie na "grę Olgi Tokarczuk". Jak informuje PARP, "rezultatem projektu będzie gotowy do wdrożenia (…) innowacyjny system do tworzenia gier typu RPG, który Wnioskodawca wykorzysta podczas opracowania i wprowadzenia na rynek swojej pierwszej gry fabularnej Ibru opartej o prozę noblistki Olgi Tokarczuk". Chodzi więc przede wszystkim o technologię, którą będzie można wykorzystać także przy innych produkcjach.
Olga Tokarczuk nie "wyparowała" z zarządu
Matecki kwestionował również sens gospodarczy "Anny In w grobowcach świata". Tymczasem – jak przypomina "Wyborcza" – branża gier jest jednym z najbardziej dochodowych sektorów polskiej gospodarki. Spółka CD Projekt w 2024 r. wypracowała ponad 470 mln zł zysku netto. Co więcej, Techland w latach rządów PiS otrzymał z UE siedem dotacji na łączną kwotę ponad 50 mln zł – m.in. na "opracowanie nowatorskiej technologii" do gier AAA.
Nieprawdziwa jest też sugestia, że Tokarczuk "wyparowała z zarządu". "Wyborcza" ustaliła, że noblistka nigdy w nim nie zasiadała. Była członkinią rady nadzorczej w latach 2022–2025. Twórcy Sundog zapewniają, że pozostaje w stałym kontakcie ze spółką, konsultuje scenariusz i – jak podkreślają – "nie wzięła z naszej spółki ani złotówki", lecz zainwestowała w projekt własne środki.
Wbrew insynuacjom opozycji, gra jest więc w produkcji, a finansowanie odbywa się według standardowych zasad programów unijnych. Na gotowy efekt trzeba poczekać – tak jak w przypadku większości dużych produkcji gamingowych, o czym PiS wydaje się albo zapominać, albo po prostu nie wiedzieć.
