Wnuk profesorki krytykuje "Ołowiane dzieci". Jej wątek potraktowano "niesprawiedliwie"
Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, krytykuje "Ołowiane dzieci" Fot. materiał prasowy / Netflix

"Ołowiane dzieci" podbiły serwis streamingowy Netflix, ale nie uchroniły się przed krytyką. Wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, na której miała być wzorowana ekranowa prof. Berger, nazwał serial Macieja Pieprzycy "niesprawiedliwym". "To opowieść krzywdząca" – ocenił w mediach społecznościowych.

REKLAMA

"Ołowiane dzieci" Macieja Pieprzycy ("Idź przodem, bracie") to miniserial inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, do jakich doszło na Górnym Śląsku w latach 70. XX wieku. Fabuła przedstawia, jak przed wizytą sekretarza generalnego KC KPZR Leonida Breżniewa w Katowicach władze PRL próbowały zamieść pod dywan sprawę zachorowań na ołowicę wśród dzieci z Szopienic. Lekarka Jolanta Wadowska-Król wiele ryzykowała, by pomóc cierpiącym małym pacjentom.

W hicie Netflixa w roli głównej wystąpiła Joanna Kulig ("Zimna wojna"). W obsadzie sześcioodcinkowej produkcji znaleźli się ponadto Kinga Preis ("Córki dancingu"), Agata Kulesza ("Róża"), Michał Żurawski ("Heweliusz"), Marian Dziędziel ("Wesele"), Zbigniew Zamachowski ("Trzy kolory. Biały"), Sebastian Pawlak ("Żeby nie było śladów"), a także Marcin Bosak ("Rojst").

Wnuk prof. Hager-Małeckiej krytykuje "Ołowiane dzieci" Netflixa

Wiele seriali, których scenariusze powstały na faktach, spotyka się z krytyką rodzin ukazanych na małym ekranie bohaterów. W temacie "Ołowianych dzieci" głos zabrał wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, która w 1974 roku razem z Jolantą Wadowską-Król przeprowadzała akcję leczniczą związaną z zatruciem ołowiem i przekonała wojewodę Jerzego Ziętka, by zorganizował wyjazdy do sanatoriów w Rabce i Kubalonce. W dziele Pieprzycy inspirowana jej osobą jest postać prof. Krystyny Berger. Odtwórczynią tej roli była Agata Kulesza.

Stanisław Torbus przyznał w obszernym wpisie na Facebooku, że gdy ogłoszono powstanie adaptacji książki Michała Jędryki, był wobec niej pozytywnie nastawiony. "Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, była zmiana imienia mojej babci. [...] Trudno zatem pogodzić się z faktem, że w serialowej opowieści rola prof. Bożeny Hager-Małeckiej została pomniejszona" – stwierdził, dodając, że to ona m.in. przekształciła klinikę w Zabrzu w "centrum dowodzenia".

"Jest to opowieść strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa. [...], jeśli dziś pozwolimy upraszczać i pomijać prawdziwych bohaterów, jutro pamięć o nich może zniknąć całkowicie".

Stanisław Torbus

we wpisie na Facebooku poświęconym "Ołowianym dzieciom"

"I wreszcie to profesor Bożena Hager-Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek, chroniąc je przed naciskami partyjnych dygnitarzy oraz Służby Bezpieczeństwa. To szczególnie krzywdzące, ponieważ uderza nie tylko w historyczną prawdę, lecz także w jej dziedzictwo i pamięć, pozostawiając w świadomości widzów zniekształcony obraz osoby, która w rzeczywistości wykazała się odwagą i bezkompromisową postawą wobec systemu" – dodał mężczyzna.