Kukiz bezlitośnie diagnozuje Hołownię. Jedno porównanie wiele mówi o Polsce 2050
Polska 2050 miała być klinem, który wejdzie między PO a PiS. Drugą nadzieją, jak kiedyś Paweł Kukiz. Problem w tym, że ugrupowanie, którym jeszcze niedawno kierował Szymon Hołownia, sypie się w oczach. – On nie jest typem człowieka, który trzyma za pysk – mówi Kukiz dla naTemat.
Gdyby to był plebiscyt na najbardziej wymowne orędzie tygodnia, to wygrałby Ryszard Petru. Napisał trzy słowa, że "czas na zmiany". I to najlepiej tłumaczy, co teraz dzieje się w Polsce 2050.
Kukiz diagnozuje Hołownię. "Dwa lata na splendor"
Lista odejść z Polski 2050 wydłuża się zadziwiająco szybko. Niedawno "ewakuowała się" posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska. Potem europoseł i wieloletni współpracownik Szymona Hołowni, Michał Kobosko, do tego była wiceminister Anna Radwan-Röhrenschef. No i jest jeszcze Aleksandra Leo, która dała do zrozumienia, że jej członkostwo stoi pod znakiem zapytania.
O Szymona Hołownię i sytuację w Polsce 2050 zapytaliśmy Pawła Kukiza, który kilka lat temu też był nadzieją Polaków na rozbicie duopolu PO i PiS. Albo po prostu powiewem czegoś nowego w polityce. – Kiedy Szymon Hołownia zaczął marszałkowanie, powiedziałem moim kolegom z koła, że daję mu maksymalnie dwa lata na splendor, jakim był obdarzony po wejściu do Sejmu – przekonuje Kukiz w rozmowie z naTemat.
Paweł Kukiz
– On przyszedł strasznie nabuzowany – wspomina Kukiz. Chodzi o moment, kiedy Hołownia objął funkcję marszałka Sejmu. – Śpiewał cały czas tę samą piosenkę o nowej jakości. To wszystko jest fajne na jakiś czas. Ludzie już się nudzą, jeżeli to nie jest podparte jakimiś ideami, czy próbą ich realizacji. No bo co Polska 2050 osiągnęła przez dwa lata? – dopytuje rozmówca naTemat.
Kukiz porównuje Hołownię do... samego siebie
– Gdyby Szymon Hołownia był dobrym liderem, to w systemie partyjnym przynajmniej utrzymałby się na tej pozycji, z jaką wszedł do Sejmu – zauważa Kukiz.
Paweł Kukiz
Na pytanie, czy dzisiaj czuje satysfakcję z tego, co teraz dzieje się w Polsce 2050, Kukiz odpowiada stanowczo. – Chyba pan żartuje. Nie traktuję polityki jak zawodów sportowych czy showbiznesu. Wszedłem do polityki ze świadomością, że trzeba zmienić ustrój państwa. Mnie to szczególnie nie interesuje, bo to, co się tam dzieje, nie ma znaczenia – tłumaczy.
Zobacz także
Jest jedno pytanie, które warto postawić w kwestii przyszłości Polski 2050. Ilu jeszcze znajdzie się buntowników, którzy zdecydują się na ewakuację? Ludzi zmęczonych całą sytuacją. Wypalonych, rozgoryczonych, rozczarowanych. Niedawno była wielka awantura o wybory nowego przewodniczącego. Stery objęła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i – delikatnie mówiąc – nie wszyscy się z tym zgadzają.
A to nakręca wewnętrzną awanturę. Pełczyńska-Nałęcz w Polsat News zwróciła się do posłów. Stwierdziła, że albo zaakceptują tę wizję i demokratyczny wybór, albo wygląda na to, że nie umieją w demokrację. Z jednej strony próbuje sprawiać wrażenie, że panuje nad sytuacją, ale z drugiej Kobosko chwilę wcześniej stwierdził, że postanowił odejść, ponieważ jego zdaniem Pełczyńska-Nałęcz próbuje wprowadzić "dyktaturę" w partii. Ona skomentowała to krótko, że to jest wyraz pogardy wobec własnej formacji.
Więcej dowiesz się z naszego commentary na kanale naTemat na YouTube.
