
Zachowanie Daniel Martyniuk od lat budzi kontrowersje. W ostatnim czasie syn legendarnego wokalisty disco-polo publikował w sieci treści, w których nie szczędził wyzwisk nie tylko swoim najbliższym. Teraz zaskoczył wszystkich najnowszą publikacją. Zdobył się na przeprosiny, ale to nie koniec. Wspomniał, że nie jest w najlepszym stanie i idzie na leczenie.
Daniel Martyniuk to 36-letni syn jednego z najpopularniejszych wykonawców muzyki disco-polo Zenona Martyniuka i Danuty Martyniuk. O jego szokującym zachowaniu i problemach z prawem mówi się w mediach od lat.
W ostatnim czasie aktywność w internecie Daniela Martyniuka budziła wręcz niepokój. Celebryta publikował materiały wypełnione wulgaryzmami i wyzwiskami, które kierował w stronę najbliższej rodziny (w tym znanego ojca), swojej partnerki, a nawet osób publicznych.
Daniel Martyniuk przeprasza i zapowiada, że idzie na leczenie
Szerokim echem odbiły się jego ataki wymierzone w Karola Nawrockiego. Agresywne zachowanie Martyniuka i groźby coraz bardziej oburzały internautów. Mało kto miał już jednak nadzieje, że syn piosenkarza zmieni coś w swoim życiu.
Dlatego tak duże zaskoczenie wywołał jeden z jego ostatnich filmów w mediach społecznościowych. Takich słów z ust Daniela Martyniuka mało kto się spodziewał.
– Chciałbym przeprosić wszystkich ludzi z całej Polski za te wszystkie słowa, które mówiłem. Coś mi się stało z głową, nie wiem. Naprawdę jest ze mną źle. Przepraszam wszystkich, prezydenta, wszystkich – powiedział na InstaStory.
Zobacz także
Po chwili zamieścił kolejne nagranie, w którym ogłosił, że na samym przeprosinach nie chce zakończyć. Planuje wybrać się na leczenie. Jakie dokładnie, tego nie zdradził. – Idę na leczenie. Zamykam się, odcinam od wszystkiego i to jest koniec. Mam nadzieję, że kiedyś mnie poznacie jako innego, normalnego człowieka – wyznał.
Takie deklaracje z ust Daniela Martyniuka brzmią wręcz niewiarygodnie. Wielu jego obserwatorów aż nie dowierza, że to na serio. O tym, czy faktycznie u syna "króla disco polo" zmieni się coś na lepsze, przekonamy się pewnie niebawem.
