
Aldi wycofuje ze sprzedaży popularny makaron. I to nie jedną partię, ale wszystkie sztuki. Problemem jest złe oznaczenia alergenu, co może mieć fatalne skutki. Na szczęście niemiecka sieć zwraca pieniądze nawet bez paragonu.
W naTemat już pisaliśmy o problemach z produktami marki Smukee w Biedronce. Chodzi o dzbanek termiczny, który ze względu na usterkę techniczną może być niebezpieczny dla użytkowników. Teraz do listy ostrzeżeń dołącza sieć Aldi.
GIS ostrzega przed makaronem z Aldiego. Alergicy zagrożeni
Główny Inspektor Sanitarny wydał komunikat, w którym alarmuje o ryzyku dla zdrowia określonej grupy konsumentów. Powodem tej decyzji jest błąd w oznakowaniu składu makaronu z Aldiego.
Producent zapomniał o wyraźnym zaznaczeniu i podkreśleniu nazwy pszenicy, która zawiera gluten. W przypadku nieświadomych tego alergików lub osób z celiakią zjedzenie tego makaronu może skończyć się bardzo źle.
"Osoby z alergią na pszenicę i gluten nie powinny spożywać wskazanej w komunikacie partii produktu" – czytamy w oficjalnym ostrzeżeniu sanitarnym. Pozostałe po zjedzeniu makaronu nie powinny mieć żadnych dolegliwości.
Zwykle w takich komunikatach niebezpieczna jest tylko jedna partia danego produktu, a pozostałe już nie (jak w tym komunikacie z Dino). Tym razem problem dotyczy wyjątkowo wszystkich partii i każdej daty ważności tego artykułu.
Zobacz także
Jak odzyskać pieniądze za makaron?
Dobra wiadomość jest taka, że Aldi przeprasza i bierze pełną odpowiedzialność za zaistniałą sytuację i obiecuje zwrot gotówki.
"Należność za zakupiony towar zostanie Państwu zwrócona, również w przypadku braku paragonu będącego dowodem dokonania zakupu" – zapewnia Aldi w swoim oświadczeniu.
Czas na zwrot makaronu jest tylko do 9 marca 2026 roku (włącznie). Sieć podkreśla, że działania te mają charakter prewencyjny. Wszystkie zakwestionowane makarony zostały już wycofane ze sklepów i zablokowane w centrach dystrybucyjnych i nie trafią do dalszej sprzedaży, dopóki etykiety nie zostaną poprawione przez dostawcę.
