Centralna ewidencja lokali w Polsce w 2026 roku. Każdy właściciel złoży deklaracje
Powstanie centralna ewidencja lokali w Polsce. Czemu ma to służyć? Fot. Edvard Nalbantjan / Shutterstock

Rząd intensywnie pracuje nad stworzeniem centralnej ewidencji mieszkań i domów. Nowe przepisy wymuszą na właścicielach złożenie oficjalnej deklaracji, w której wyjawią, do czego wykorzystują swoje cztery kąty. Brzmi to jak totalna inwigilacja obywateli, ale ma ukryty głębszy sens.

REKLAMA

Ogólnopolska baza lokali ma stać się narzędziem m.in. do walki z chaosem w najmie krótkoterminowym oraz sposobem na skuteczne namierzenie pustostanów. To rewolucja, która może zmniejszyć szarą strefę i uzdrowić rynek, ale jednocześnie nakłada na właścicieli nieruchomości nowy obowiązek.

Obowiązkowa deklaracja o przeznaczeniu mieszkania

Rządowe plany zakładają stworzenie rejestru, który pokaże realne wykorzystanie zasobów mieszkaniowych w Polsce. Każdy właściciel będzie musiał złożyć oświadczenie, w którym wskaże np. czy w lokalu mieszka osobiście, czy może go wynajmuje lub nic z nim nie robi, a zatem stoi puste.

"Każdy lokal będzie miał przypisany numer z oznaczeniem wskazującym własność – prywatną, bądź publiczną – i na jakie cele jest wykorzystywany: na własne potrzeby, w najem, dzierżawę, użyczenie" – wyjaśnił Tomasz Lewandowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, cytowany przez "Głos Wielkopolski".

Pustostany przestaną się marnować? Państwo woli dopłacić do remontu

Dla urzędników wiedza o tym, czy mieszkanie stoi bezużyteczne, pozwoli lepiej dopasować inwestycje w budownictwo socjalne i wydawanie publicznych pieniędzy tam, gdzie faktycznie brakuje ludziom dachu nad głową. Państwo chce "wyremontować nawet te prywatne lokale i dopłacić do czynszu", bo "wszyscy na tym zyskują".

"Nie jest naszym celem "dokopanie" osobom, które mają kilka mieszkań poprzez wysokie stawki podatkowe, tylko wprowadzenie mechanizmów, które spowodują decyzję, że lokale, zamiast stać puste, wrócą na rynek" – podkreślił Lewandowski w materiale źródłowym.

Walka z szarą strefą najmu mieszkań na doby

Celem reformy jest też ukrócenie procederu wynajmowania mieszkań "na czarno", czyli bez prowadzenia działalności i odprowadzenia podatku. Szara strefa w najmie krótkoterminowym może obejmować nawet 35 proc. rynku.

Każdy pokój czy apartament wynajmowany na doby będzie posiadał unikalny numer rejestracyjny. Bez niego nie będzie się dało opublikować ogłoszenia na popularnych portalach jak np. Airbnb czy Booking.

Bez tego przetrwanie na konkurencyjnym rynku stanie się trudne. Do tego omijanie systemu i wynajem mieszkania bez wpisu do ewidencji uderzy właścicieli po kieszeni. Za ignorowanie nowych zasad przewidziano karę administracyjną, która może wynieść nawet 50 tys. zł.

Kiedy wejdzie centralna ewidencja lokali?

Rząd zamierza pokazać projekt jeszcze w tym roku. I to zdarzy się szybciej, niż później. Zgodnie z unijnym rozporządzeniem 2024/1028 (tutaj do poczytania), kraje członkowskie, więc i Polska musi dostosować się do wymogów dotyczących regulacji najmu krótkoterminowego do 20 maja 2026 roku.

Nowy system nie będzie jednak budowany od zera, lecz zintegruje informacje z już istniejących rejestrów, takich jak bazy danych skarbówki czy te dotyczące emisyjności budynków (CEEB). Urzędnicy otrzymają więc dodatkowo potężne narzędzie do weryfikacji prawdy w składanych oświadczeniach np. podatkowych.