
To może być ostatnia próba dogadania się USA z Iranem, ale groźba bomby atomowej to tylko zasłona dymna. Jaką rolę w tej układance odgrywa Donald Trump i dlaczego skutki tej wojny mogą uderzyć także w Polskę? Ekspert ds. Bliskiego Wschodu dr Wojciech Szewko odsłania kulisy konfliktu, który może zmienić globalny układ sił.
Trwa trzecia i najpewniej ostateczna próba dyplomatycznego porozumienia się USA z Iranem. Przedstawiciele obu państw spotkali się w Genewie. O szerokie spojrzenie na konflikt USA-Iran, o co naprawdę toczy się gra, zapytaliśmy eksperta ds. Bliskiego Wschodu dr. Wojciecha Szewkę.
W rozmowie z naTemat odpowiada na kluczowe pytania:
Broń atomowa to zasłona dymna
Od ponad trzech dekad temat irańskiej broni atomowej regularnie powraca w debacie publicznej. Szczególnie intensywnie podnoszony jest przez izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, który od lat ostrzega, że Iran jest "o krok" od uzyskania bomby atomowej.
– Problem w tym, że podobne ostrzeżenia pojawiały się już w latach 80. XX wieku – i powtarzane są cyklicznie do dziś. To jest po prostu niepoważny argument. Gdyby Iran rzeczywiście chciał posiadać broń jądrową, najprawdopodobniej już dawno by ją miał – zaznacza w rozmowie z naTemat dr Wojciech Szewko.
Jak dodaje, Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ponad dwa lata temu informowała, że Iran dysponuje materiałem rozszczepialnym wystarczającym do produkcji od 10 do 12 bomb atomowych. Oznacza to, że technologiczna zdolność do stworzenia broni nuklearnej jest w zasięgu Teheranu.
Zobacz także
Fatwa ajatollaha Chameneiego
Centralnym punktem tej układanki jest religijny dekret, czyli fatwa wydana przez najwyższego przywódcę Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego.
– Fatwa ta jednoznacznie zakazuje posiadania broni jądrowej, jej produkcji oraz jej użycia. Z perspektywy szyickiego islamu, według interpretacji Chameneiego, broń atomowa jest sprzeczna z podstawowymi zasadami religii – uznawana za nieludzką i moralnie niedopuszczalną – podkreśla Wojciech Szewko.
W systemie irańskim taka fatwa ma charakter fundamentalny. Można ją porównać do najwyższych aktów doktrynalnych. Tworzy jednak jedynie pozory bezpieczeństwa dla świata zachodniego. Bo choć fatwa stanowi dziś główną barierę dla militarnego programu nuklearnego Iranu, rodzi się pytanie: co się stanie, jeśli zostanie odwołana?
Dr Szewko zwraca uwagę na istotny paradoks. Ewentualna próba zmiany władzy w Iranie – np. poprzez działania zewnętrzne – mogłaby przynieść odwrotny skutek od zamierzonego. – Następcy Chameneiego mogliby bowiem bardzo szybko anulować obowiązującą fatwę, a tym samym otworzyć drogę do militarnego programu nuklearnego – podkreśla.
W praktyce oznacza to, że techniczne stworzenie broni jądrowej nie byłoby dla Iranu dużym wyzwaniem. Przy odpowiednim wsparciu inżynieryjnym proces ten mógłby zostać znacząco skrócony.
Instrukcja obsługi Trumpa
Znamienne jest to i dużo mówi po prezydencie USA, że światowi przywódcy – w tym irańscy – dostosowują swoje działania do stylu Donalda Trumpa. Według dr. Szewki, państwa próbują "ugłaskać" prezydenta USA poprzez oferty gospodarcze, ale nie tylko.
– Pojawiają się propozycje udziału amerykańskich firm w zyskach z ropy, oferowane są dostępy do surowców, np. litu czy inne korzyści strategiczne – wymienia ekspert. Jak dodaje, to podejście porównywalne do dawnych praktyk dyplomatycznych znanych z dworów cesarskich, imperiów wschodnich czy systemów opartych na hołdach i darach.
– W tej logice relacje międzynarodowe zaczynają przypominać układ zależności, w którym kluczowe znaczenie ma osobowość przywódcy, a nie instytucje czy zasady – zaznacza dr Szewko.
Są jednak dwie opcje obchodzenia się z Trumpem: silny opór albo padanie na kolana i bicie czołem o dywan. Zdaniem Szewki, Trump nie udaje, on naprawdę lubi, gdy inni przed nim się płaszczą i bierze to wszystko na poważnie.
Żarty na bok
Choć wiele z historii wokół Donalda Trumpa wygląda z pozoru ironicznie, stawka tej gry jest ogromna, a zagrożenie tym większe. – Trump robi wiele, by rozmontować europejski układ, osłabiać Unię Europejską i doprowadzać do jej paraliżu, a w skrajnym wariancie – do rozpadu – zaznacza dr Wojciech Szewko.
W takim scenariuszu państwa takie jak Polska mogłyby zostać zostawione same sobie. Solidarność europejska byłaby osłabiona, a rola USA w regionie mogłaby przyjąć formę selektywnej, warunkowej "pomocy" – zależnej od bieżącego interesu.
Z punktu widzenia Polski kluczowe jest to, że – jak podkreśla ekspert – problemem nie jest tylko pojedynczy kryzys (Iran, Bliski Wschód), ale postępująca dekompozycja ładu transatlantyckiego.
Po szczegółową analizę dr Wojeciecha Szewki dotyczącą napięć na linii USA-Iran zapraszamy na nasz kanał na YouTube.
