Kadłub - miejscowość w której doszło do zbrodni
17-latek z Kadłuba został zatrzymany przez policję Fot. Google Street Maps / policja

– Nie wyobrażam sobie, co teraz czuje jego matka. Szkoda mi jej strasznie – mówi mieszkaniec Kadłub w województwie opolskim. Tu 17-latek miał zabić swojego ojczyma i babcię. Wcześniej publikował szokujące, drastyczne nagrania z miejsca zbrodni, które błyskawicznie rozeszły się po internecie. – Takie rzeczy widziało się tylko telewizji. A teraz u nas. Taka spokojna rodzina – słyszymy w Kadłubie.

REKLAMA

W Kadłubie wszyscy się znają. Wieś liczy około 1700 mieszkańców, ale sami mówią: – Każdy każdego zna.

W rozmowie z naTemat opowiadają, że 38-letni ojczym 17-latka odnowił dom. Że szykował się do otwarcia warsztatu samochodowego. – Przygotował go, miał go zaraz otwierać. Miał plany, możliwości, perspektywy – słychać.

– To bardzo spokojny człowiek. Bardzo miły i bardzo pracowity. Zaradny. Moim zdaniem on by muchy nie skrzywdził. Mama też bardzo spokojna. Fajna kobieta – mówi jeden z mieszkańców.

Szok po tej zbrodni w Kadłubie jest potężny. Od dwóch dni mieszkańcy nie rozmawiają o niczym innym.

– To bardzo spokojna rodzina. Mieli znajomych, opiekowali się babcią – mówią.

Podwójna zbrodnia w Kadłubie. Policja zaalarmowana nagraniami w internecie

O podwójnej zbrodni w Kadłubie głośno jest w całej Polsce. Okoliczności są wstrząsające. A szokujące nagrania nastolatka, który jest podejrzany o zabicie swojej 87-letnią babci oraz 38-letniego ojczyma, krążą w internecie.

– To spokojny, wycofany chłopak. Ludzie mówią, że zamykał się w pokoju i tylko interesowały go gry, komputer, internet. W rozmowach bardzo mocno pojawia się wątek, że to mogła być przyczyna. Z tego, co wiem, nie miał rodzeństwa – mówi nam o nim jeden z mieszkańców.

Do obu zbrodni miało dojść w nocy ze środy na czwartek. Mieszkańcy dowiedzieli się o nich rano 26 lutego. Najpierw samochody jechały na sygnale, a potem huczał o nich cały internet. Policja przyjechała do Kadłuba zaalarmowana nagraniami w sieci. W domu znalazła dwa ciała. Ruszyły poszukiwania nastolatka. 17-latek został znaleziony kilka godzin później, w zaroślach, około 45 km od miejsca zbrodni.

Jak się dowiadujemy, nie stawiał oporu. Gdy policjanci do niego podeszli, położył się, poddał i wykonywał ich polecenia. Trafił do policyjnego aresztu w Strzelcach Opolskich. W piątek 27 lutego miał być doprowadzony do Prokuratury Rejonowej. Jeszcze tego samego dnia miał usłyszeć zarzuty.

Matka 17-latka była wtedy w szpitalu na planowanym zabiegu. Jeden z mieszkańców mówi: – Nie wyobrażam sobie, co teraz czuje. Szkoda mi jej strasznie. Będzie musiała z tym żyć.

Policja apeluje o powstrzymanie się od publikowania i udostępniania zdjęć i nagrań z miejsca zbrodni

Mieszkańcy nie mogą uwierzyć w to, co się stało. Ale nie mogą też pojąć, co się stało ze społeczeństwem. Dlaczego ludzie rozpowszechniają w internecie drastyczne nagrania zbrodni, które do sieci miał wrzucić nastolatek?

Opolska policja apeluje o powstrzymanie się od publikowania i udostępniania tych zdjęć i nagrań: "W obliczu całej tragedii, rodzina zmarłej 87-latki i 38-latka zasługuje na uszanowanie ich prywatności. Nikt nie chciałby znaleźć się w podobnej sytuacji i oglądać śmierci ani cierpienia bliskiej osoby w Internecie".

– Żałuję, że mamy takie społeczeństwo – mówi z goryczą jeden z rozmówców. Od tych nagrań przechodzą ciarki.

"Takie rzeczy widziało się tylko w telewizji. A teraz u nas"

"17-latek najprawdopodobniej wszystko skrupulatnie zaplanował. Na materiałach, które opublikował w internecie widać nie tylko drastyczne sceny zabójstwa, ale również wcześniejsze przygotowania, w tym ćwiczenie ciosów siekierą w garażu" – podaje "Nowa Trybuna Opolska".

Jest też nagranie po zabójstwie. 17-latek mówi na nim, że jest "rodzinnym mordercą" i zabił "dwóch osobników" w swoim domu. Twierdzi też, że odpowiada za alarmy bombowe w kilku miejscach Polski. Tłumacząc powody swojego działania, wskazuje na jedną z osób z miejsca pracy, która miała go popychać i wyzywać.

Mieszkańcy Kadłuba są oburzeni.

– On sobie coś ubzdurał. To osoba szanowana w naszej społeczności. Nikomu nie zrobiłaby krzywdy. Nikt nie wierzy, że taka sytuacja miała miejsce. Nikt w to nie wierzy. Nie zostało to potwierdzone. To jest nie do pomyślenia – słyszę.

– Takie rzeczy widziało się tylko w telewizji. A teraz u nas. Moim zdaniem to wszystko zdarzyło się przez internet. Tak się u nas o tym mówi – słyszę od kolejnych osób w Kadłubie.

"Chłopak był spokojny, normalny, pracowity"

Jak podaje lokalny portal O!Polska, 17-latek był uczniem szkoły zawodowej. W jednej z lokalnych firm budowlanych odbywał praktyki, a pracownica jednostki administracji publicznej, w której ta firma robiła remont, tak go zapamiętała:

"Chłopak był spokojny, normalny, pracowity. Remont trwał wiele tygodni, a Łukasz nie odstawał od innych pracowników, by specjalnie zwracać na siebie uwagę. Jak przychodził, mówił dzień dobry, wychodząc, się żegnał".

Inny z mieszkańców w rozmowie z portalem powiedział to, co my również słyszymy w tej miejscowości: "To była taka zwykła rodzina. Łukasz, kiedy podjeżdżałem, raczej siedział u siebie. W jego domu mówili mi, że wiecznie siedzi przed komputerem i gra".

"Mogły być różne przyczyny, ale myślę, że internet mógł jedną z nich"

Nie wiemy, czy to była przyczyna. Ale mam wrażenie deja vu. Jesienią ubiegłego roku w miejscowości Wola Osowińska doszło do zbrodni, która również wstrząsnęła Polską – za sprawą 13-letniego chłopca, podejrzanego o zabójstwo 17-letniego brata. Młodszy Szymon miał zadać starszemu Łukaszowi około czterdziestu ran kłutych. 

– Cicha, spokojna rodzina, jak każda. Nic się tam nie działo. Normalni ludzie – słyszałam od mieszkańców.

W rozmowach również przewijał się internet i gry.

– Nie wiemy, co się stało. Mogły być różne przyczyny, ale myślę, że internet mógł jedną z nich. Myślę, że nawet najgorsza rodzina nie ma tak skumulowanego zła, jak ma zła strona internetu. Gdy słyszę o grach internetowych, to jestem przerażony. A grają w nie młodzi ludzie, kiedy dopiero tworzy się ich wrażliwość – mówił po zbrodni jeden z mieszkańców Woli Osowińskiej.

Starsza kobieta przypomniała zaś różne głośne zdarzenia z udziałem młodych ludzi. – Syn zaatakował rodziców, zabił ojca. Ktoś ostrzelał szkołę. Ktoś wepchnął kogoś pod pociąg. Na UW młody człowiek zabił siekierą. Słychać o różnych wyzwaniach. Nie wiem, co się teraz dzieje na tym świecie. Internet, technika, to wszystko nas zabija. Wszystko idzie ku zagładzie – mówiła przerażona.