Fabryka Tesli pod Berlinem
Polscy pracownicy niemieckiej fabryki Tesli chcą walczyć o przywileje. Fot. Shutterstock

Więcej szkoleń, płatnych przerw, a nawet polskich potraw w stołówce – to postulaty Polskiej Inicjatywy GIGA Berlin, z którymi walczy o wejście do rady zakładowej Tesli. Wybory uchodzą za kluczowe dla zakładu.

REKLAMA

Od poniedziałku, 2 marca, przez trzy dni około 11 tysięcy pracowników podberlińskiej fabryki Tesli będzie głosować w wyborach do rady zakładowej. Po raz pierwszy o głosy walczyć będą także polscy pracownicy skupieni w Polskiej Inicjatywie GIGA Berlin.

W swoim programie koncentrują się na propozycjach udogodnień dla pracujących w zakładzie Polaków. A ci stanowią w gigafabryce najliczniejszą grupę obcokrajowców. Ich liczba, według różnych szacunków, waha się od tysiąca do nawet 2,5 tysięcy.

– Tak naprawdę nikt nie wie, ilu dokładnie Polaków pracuje w Tesli – mówi Agnieszka Misiuk, doradczyni w Faire Mobilität, sieci doradczej Federacji Niemieckich Związków Zawodowych (DGB).

– Tesla nie ujawnia takich danych. Myślę, że ten brak transparentności jest poniekąd ich strategią. W naszej pracy posiłkujemy się danymi Ministerstwa Gospodarki i Pracy Brandenburgii, według którego 50 procent pracowników dojeżdża do fabryki z Berlina, 40 proc. z Brandenburgii, a 10 procent z Polski.

Przedstawicielka Faire Mobilität podkreśla, że sieć doradcza nie ma nic wspólnego z polską inicjatywą. – Zaobserwowaliśmy działalność tej inicjatywy w mediach społecznościowych, ale nie mieliśmy z nią do czynienia – mówi Agnieszka Misiuk.

– Dla nas najważniejsze jest uświadamianie pracownikom ich praw: żeby brali aktywny udział w wyborach do rady zakładowej, kandydowali do niej, głosowali.

O co walczą Polacy?

Polska inicjatywa jest jedną z jedenastu, które walczyć będą o 37 miejsc w radzie zakładowej. Swój program Polacy prezentują na ulotkach, a także grupie stworzonej na Facebooku.

Przedstawiciel inicjatywy początkowo był chętny na rozmowę z DW, potem jednak wycofał się, tłumacząc, że do zakończenia kampanii nie może – rzekomo podobnie jak inne inicjatywy – udzielać wywiadów. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, czy to zarządzenie wprowadzone zostało odgórnie przez Teslę, czy jest wewnętrzną instrukcją polskiej inicjatywy.

O co zatem chcą walczyć Polacy? "Nie gryziemy ręki, która nas karmi – ale też nie siedzimy cicho" – można przeczytać na ulotce przygotowanej przez polską inicjatywę. Ilustrują ją rysunki białego orła w koszulce z napisem "GIGA".

Na Facebooku inicjatorzy wyjaśniają: "Chcemy mówić i bronić polskich spraw tam, gdzie zapadają decyzje. Bo jeśli nas tam nie ma, inni decydują za nas. Możemy między sobą narzekać i rozmawiać – ale bez reprezentacji nikt nie będzie nas brał na serio" (pisownia oryginalna).

Szkolenia, dodatki i bigos

Konkretnie chodzi m.in. o dodatki stażowe, szkolenia, 45-minutową płatną przerwę w pracy czy utworzenie punktu wsparcia, pomagającego pracownikom w języku polskim uporać się z niemieckimi formalnościami.

Wśród postulatów pojawia się nawet wprowadzenie do stołówkowego menu dań polskiej kuchni: "Aromatyczny bigos, sycące gołąbki czy kultowe pierogi to pyszna i zdrowa alternatywa, która dostarcza pozytywnej energii do pracy. Jesteśmy przekonani, że te smaki podbiją nie tylko polskie serca!" – zapewniają inicjatorzy.

Jedną z dyskutowanych kwestii jest utworzenie tzw. Poland Ticket, benefitu, który pozwoliłby dojechać autokarem pracownikom z Polski do pracy w fabryce. Takie połączenie zaczęło już kursować w listopadzie ub.r. z granicy w okolicach Kostrzyna, teraz podobnych kursów domagają się pracownicy pochodzący z innych miejscowości.

Z danych Faire Mobilität wynika, że większość pracujących w Tesli Polaków to osoby dojeżdżające codziennie do pracy z Polski. Wielu z nich pokonuje nawet sto i więcej kilometrów w jedną stronę, dojeżdżając do fabryki w Grünheide np. z Rzepina, Gorzowa, a nawet Szczecina.

Problem z językiem

Przewijającym się postulatem jest wprowadzenie języka polskiego w komunikacji, także mailowej. – Większość pracujących w Tesli Polaków nie ogarnia niemieckiego czy angielskiego albo tylko na bardzo słabym poziomie – mówi DW jeden z byłych już pracowników fabryki.

– W codziennej pracy funkcjonują, bo wiedzą, co mają robić. Gorzej, gdy przychodzi mail albo trzeba samemu coś w firmie załatwić.

Sytuację Polaków w Tesli na bieżąco analizuje sieć doradcza Faire Mobilität. W 2022 roku na stacji Fangschleuse, w niedalekim sąsiedztwie fabryki, powstało nawet biuro, które udziela porad w języku polskim.

Faire Mobilität, które wspiera związek zawodowy IG Metall, warunki pracy w Tesli określa jako trudne, wskazuje też, że liczba urazów i wypadków przy pracy jest znacznie wyższa niż średnia w branży. "Co więcej, kultura polityczna w ‘Gigafactory’ charakteryzuje się wrogością wobec związków zawodowych i ich rozbijaniem" – czytamy w opracowaniu na temat pracy w Tesli.

Pracownicy tymczasowi pod presją

Placówka wskazuje również na pewne cechy wyróżniające pracujących w gigafabryce Polaków od innych. – Polacy najczęściej pracują jako pracownicy tymczasowi, zatrudnieni przez agencję, a nie samą z Teslę – tłumaczy Agnieszka Misiuk.

– To bardzo niepewny stosunek pracy. Jeśli są jakieś zmiany, zwolnienia – to pracownicy tymczasowi są nimi jako pierwsi dotknięci.

Jak zauważa Faire Mobilität, dążenie do otrzymania stałego zatrudnienia wywiera szczególną presję na pracowników tymczasowych. Zdaniem placówki wielu polskich pracowników ma przychodzić do pracy nawet wtedy, gdy są chorzy – byleby nie podpaść kierownictwu.

"Sama Tesla podaje, że wskaźnik zachorowań wśród pracowników tymczasowych wynosi zaledwie około dwóch procent – a zatem stanowi jedynie ułamek wskaźnika zachorowań wśród pracowników stałych" – czytamy w opracowaniu poradni. Do tego niepewna sytuacja pracowników tymczasowych sprawia, że wielu z nich boi się dochodzić swoich praw, uważa Faire Mobilität.

Wybory kluczowe dla fabryki

Wybory do rady zakładowej Tesli skupiają na sobie dużą uwagę niemieckich mediów. "Der Spiegel" pisze o "wojnie kulturowej", zaś według "Business Insider" wyniki wyborów mogą nawet być decydujące dla przyszłości fabryki. Wszystko za sprawą konfliktu między związkami zawodowymi IG Metall a kierownictwem zakładu, które jawnie okazuje związkowcom swoją niechęć.

IG Metall uważany jest za największy pod względem liczby członków związek zawodowy na świecie. Obecnie obsadza ok. 40 procent rady zakładowej w Tesli. Tym razem dąży do uzyskania większości w wyborach i przeforsowania w fabryce układu zbiorowego. Sprzeciwia się temu ostro szef zakładu w Grünheide Andre Thierig.

Jak donosi m.in. dziennik "Handelsblatt", podczas jednego z wewnętrznych spotkań w grudniu 2025 r. miał on powiedzieć: "Osobiście nie wyobrażam sobie, aby Elon (Musk), aby nasza rada, zdecydowała się na rozbudowę fabryki, gdyby większość głosów przypadła IG Metall".

Musk stawia sprawę jasno

W minioną środę (18.02.), podczas spotkania online szefa Elona Muska z załogą podberlińskiej fabryki, miliarder przedstawiał świetlaną przyszłość zakładu. Miał powiedzieć, że rozbudowa będzie możliwa pod warunkiem, że fabryka pozostanie wolna od zewnętrznych wpływów. To samo Musk podkreślił w opublikowanym w piątek na platformie X wywiadzie: "Nie zamkniemy fabryki, ale realistycznie rzecz ujmując, nie będziemy jej też rozbudowywać".

Czy niechęć do związków zawodowych kierownictwa fabryki w Grünheide przysporzy głosów innym inicjatywom? Gdy w środę na wspomnianym spotkaniu przedstawiały się poszczególne komitety, największy aplauz otrzymała inicjatywa GIGA United, która, jak podaje „Der Spiegel”, pozostaje na jednej linii z kierownictwem zakładu.  

Autorka tekstu DW: Monika Stefanek Dziennikarka Polskiej Redakcji Deutsche Welle w Berlinie