Donald Trump
USA zrywają handel z Hiszpanią. Shutterstock.com/Lucas Parker

Donald Trump we wtorek publicznie stwierdził, że Hiszpania "nie jest pomocna" dla Stanów Zjednoczonych i zapowiedział, że USA zrywają kontakty handlowe z tym krajem. Amerykański prezydent ocenił też, że nie jest zadowolony ze współpracy z Wielką Brytanią w sprawie "głupiej wyspy".

REKLAMA

We wtorek, 3 marca, w Białym Domu doszło do spotkania prezydenta USA Donalda Trumpa z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem. W otwartej części zebrania, w której uczestniczyli dziennikarze, amerykański polityk powiadomił o zerwaniu kontaktów handlowych z Hiszpanią. Padły też zaskakujące słowa o premierze Wielkiej Brytanii, a Trump stwierdził, że "nie mamy tu do czynienia z Winstonem Churchillem".

Donald Trump: Stany Zjednoczone zrywają handel z Hiszpanią. Jest też odpowiedź

– Powiedziałem Scottowi (Bessentowi – sekratarzowi ds. finansów – red.), by zerwał z nimi wszelkie kontakty handlowe – przekazał publicznie Donald Trump, informując o zerwaniu handlu USA z Hiszpanią. Jak tłumaczył polityk, niektóre kraje europejskie, w tym Niemcy, przy ataku na Iran były pomocne, z kolei inne – w tym Hiszpania – "beznadziejne".

Na liście zarzutów Trumpa wobec Hiszpanii znalazł się m.in. fakt, że nie zwiększyła ona wydatków na obronność do 5 proc. PKB (zgodnie z nakazem NATO pod naciskiem USA), a ponadto nie umożliwia Amerykanom korzystania ze swoich baz wojskowych.

– A teraz Hiszpania powiedziała, że nie możemy wykorzystywać ich baz. Możemy robić, co chcemy. Możemy tam wylądować i ich używać, nikt nam nie będzie mówił, że nie możemy – stwierdził cytowany przez serwis Gazeta.pl polityk, dodając, że Hiszpania "nie jest przyjazna" wobec Stanów Zjednoczonych.

W poniedziałek hiszpańska minister obrony Margarita Robles powiadomiła, że bazy wojskowe, z których od lat korzysta armia USA, nie udzielają wsparcia w amerykańskim ataku na Iran. Podkreśliła ona, że taka pomoc możliwa jest tylko w ramach prawa międzynarodowego. Porozumienie między Stanami Zjednoczonymi a Hiszpanią w sprawie korzystania z baz nie pozwala zaś na jednostronne działania amerykańskiej armii, bez międzynarodowych ram. Co więcej, premier Hiszpanii Pedro Sanchez potępił "jednostronną akcję militarną" USA i Izraela wobec Iranu.

– Hiszpania nie ma absolutnie niczego, czego potrzebujemy. Poza wspaniałymi ludźmi. Mają wspaniałych ludzi, ale nie mają wspaniałych władz. Mam prawo zakończyć wszelkie interesy z Madrytem – oświadczył we wtorek Donald Trump.

Według doniesień Reutersa, hiszpański rząd już ustosunkował się do wypowiedzi prezydenta USA. Tamtejsze władze podkreśliły, że Stany Zjednoczone muszą przestrzegać prawa międzynarodowego oraz umów handlowych zawartych między USA a Unią Europejską. Wspomniano przy tym także, iż Hiszpania "ma wystarczające zasoby, żeby poradzić sobie z ewentualnym wpływem amerykańskiego embarga handlowego".

Trump narzeka na Wielką Brytanię. Chodzi o "głupią wyspę"

Donald Trump wspomniał także, że "nie jest zadowolony z postawy Wielkiej Brytanii", która również nie okazała USA wsparcia.

– Hiszpania nie współpracowała, Wielka Brytania też nie wykazała pomocy. Nie wiem, jaki mieli problem. Zrujnowali nasze relacje. Kocham Wielką Brytanię, moja matka się tam urodziła – stwierdził prezydent Stanów Zjednoczonych.

Polityk odniósł się też do brytyjskiego premiera Keira Starmera i stwierdził, że "nie mamy tu do czynienia z Winstonem Churchillem".

– Hiszpania była bardzo niechętna do współpracy i tak samo Wielka Brytania. W tym drugim przypadku to szokujące, ale to nie są czasy Churchilla. Wielka Brytania była bardzo niechętna do współpracy sprawie tej swojej głupiej wyspy – przekazał Trump, którego cytuje Gazeta.pl, powołując się na PAP.

Mówiąc o "głupiej wyspie", Donald Trump miał na myśli wyspę Diego Garcia zlokalizowaną na archipelagu Czagos. Mieszkali na niej niegdyś Maurytyjczycy, których wysiedlono z uwagi na budowę amerykańskiej bazy wojskowej. Prawo do wyspy rości sobie Mauritius. Pod koniec lutego media donosiły, że projekt ustawy wdrażającej porozumienie o przekazaniu suwerenności nad archipelagiem jest na końcowym etapie prac. Został jednak "wstrzymany na czas rozmów z amerykańskimi partnerami", o czym mówił podsekretarz stanu Hamish Falconer. Wielka Brytania miałaby przez 99 lat kontrolować bazę wojskową na zasadzie dzierżawy.

Donaldowi Trumpowi nie spodobał się zaś fakt, że brytyjski premier Keir Starmer zablokował możliwość korzystania z bazy do ataków USA na Iran.