Modlitwa wokół Trumpa obiegła sieć. W tle wojna z Iranem i nerwowe decyzje USA.
Modlitwa wokół Trumpa obiegła sieć. W tle wojna z Iranem i nerwowe decyzje USA. Fot.Dan Scavino, X

Po mediach społecznościowych rozeszło się wideo z Gabinetu Owalnego, na którym grupa pastorów otacza siedzącego Donalda Trumpa i modli się za prezydenta. Nagranie udostępnił Dan Scavino, jeden z najbliższych współpracowników Trumpa w Białym Domu.

REKLAMA

Na nagraniu widać, jak grupa pastorów i liderów religijnych otacza siedzącego prezydenta, kładąc na nim ręce i modląc się o "łaskę", "ochronę" i "siłę do przywództwa". Podobne spotkania w Białym Domu odbywały się już wcześniej, a sama scena może zostać potraktowana jako element budowania wizerunku prezydenta wśród wyborców religijnych.

– Jesteśmy zaszczyceni, że możemy dziś stanąć przed Twoją obecnością, wspierając ramiona naszego prezydenta. Prosimy, by spoczęło na nim Twoje dalsze błogosławieństwo i przychylność. Prosimy, by mądrość z nieba zalała jego serce i umysł. Panie, prowadź go w tych trudnych czasach. Proszę o Twoją łaskę i ochronę nad nim i nad naszymi żołnierzami. Ojcze, daj mu siłę, by prowadził nasz wielki naród, gdy wracamy do jednego narodu pod Bogiem, niepodzielnego, z wolnością i sprawiedliwością dla wszystkich. W imię Jezusa, amen – słyszymy na nagraniu.

Wideo zostało szeroko podchwycone także przez media, które zwracają uwagę na polityczny kontekst wydarzenia i mieszane reakcje w USA.

Iran w tle modlitewnego show w Gabinecie Owalnym

Wideo stało się popularne nie dlatego, że nagranie szybko rozeszło się w sieci. Dzieje się to w momencie, gdy administracja USA działa w warunkach gwałtownej eskalacji na Bliskim Wschodzie, a w amerykańskiej debacie pytania o kierunek polityki wobec Iranu wróciły z pełną siłą.

W Stanach Zjednoczonych podobne sceny z Białego Domu regularnie wywołują dyskusję o rozdziale państwa od Kościoła oraz o tym, czy publiczne rytuały religijne w siedzibie władzy wykonawczej są prywatnym aktem wiary, czy narzędziem mobilizacji elektoratu. Z drugiej strony zwolennicy takich spotkań wskazują, że prezydenci od dekad współpracują z liderami religijnymi, a modlitwa za kraj i wojsko mieści się w amerykańskiej tradycji.

W tym przypadku dodatkowym paliwem dla sporu stał się po prostu sam timing. Modlitwa została odebrana jako symboliczne "domknięcie przekazu" w chwili, gdy decyzje Białego Domu dotyczące Iranu i całego regionu są jednymi z najbardziej spolaryzowanych tematów w USA.