Britney Spears
Britney Spears aresztowana za jazdę pod wpływem alkoholu. Od pewnego czasu działo się z nią coś niepokojącego. Fot. shutterstock // montaż: naTemat

Z Britney Spears już od dawna działo się coś niepokojącego. Roznegliżowane zdjęcia, filmy, na których rzucała nożami, tajemnicze wpisy – okazały się "wstępem", do czegoś jeszcze bardziej niebezpiecznego. Z USA napłynęły informacje o tym, że gwiazda została aresztowana, bo wsiadła za kółko pod wpływem alkoholu.

REKLAMA

Kalifornijska policja potwierdziła już wiadomość o zatrzymaniu Britney Spears. Mundurowi w środową noc mieli otrzymać zgłoszenie od innego kierowcy, że "ktoś" z czarnego BMW jedzie po autostradzie w bardzo niebezpieczny sposób i z "dużą prędkością". U zgłaszającego wzbudziło to podejrzenia.

Z Britney działo się źle już od dawna...

Policjanci pojechali na miejsce i okazało się, że kierującą i jedyną osobą w tym aucie była właśnie Britney. Przeszła testy trzeźwości, po których postawiono jej zarzut "prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu i narkotyków". Na dokładniejsze wyniki badań policjanci jeszcze czekają. Gwiazda w czwartek rano miała wyjść z aresztu. Teraz jej rodzina i menadżer zabiegają o to, aby sąd skierował ją na leczenie, a nie do więzienia.

Co ciekawe Britney miała kilka tygodni temu zwolnić swoich "trenerów trzeźwości" – dowiedział się portal TMZ. Z jednej strony zupełnie nie dziwi mnie fakt, że Spears zrobiła kolejny nieodpowiedzialny krok. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało. W końcu z gwiazdą od pewnego czasu już dzieje się coś naprawdę niepokojącego, co powinno zapalić czerwoną lampkę niektórym osobom, w tym jej rodzinie. Musiało dojść do zatrzymania Spears, żeby w tej sprawie coś naprawdę zaczęło się dziać?

Wygląda, że tak, bo teraz nawet sama Britney jest skłonna, aby pójść na leczenie, aby nie ponieść srogich konsekwencji prawnych. Co więcej, teraz nawet zwolennicy słynnej idei sprzed lat "Uwolnić Britney" są przerażeni i przyznają: – Źle się stało, że Britney nie jest już pod opieką.

Uwolnienie spod kurateli rozpoczęło lawinę niepokojących zachowań Spears

Przypomnijmy, że Britney Spears miała już w przeszłości konflikty z prawem. W 2007 roku została oskarżona o ucieczkę z miejsca stłuczki. Skarga została jednak oddalona po tym, jak piosenkarka zapłaciła odszkodowanie.

Rok później została objęta kuratelą po tym, jak udowodniono, że miała kłopoty z uzależnieniem i zdrowiem psychicznym. Oczywiście nie zmienia to faktu, że podczas nadzoru sprawowanego przez jej ojca Jamiego Spearsa działo się też wiele złych rzeczy, o których pisaliśmy w naTemat.

Natomiast po uwolnienie spod kurateli po 2021 roku też nie było spokojnie.

Choć początkowo wydawało się, że Spears po prostu czuje się wolna i na przykład publikuje w mediach społecznościowych w końcu to, co chce, to z czasem jej publikacje zaczęły być szokujące dla samych jej fanów.

Britney wrzucała mnóstwo fotografii i filmów, do których pozowała zupełnie bez ubrań. W opisach dzieliła się swoimi odczuciami, nierzadko takimi mocno przygnębiającymi. Ponadto kadry, na których gwiazda wykonuje "dziwaczne" gesty, jest wyraźnie pobudzona, zmienia głos i ciągle gestykuluje, też oglądało się z trudem.

To przelało czarę goryczy. Spears potrzebne jest wparcie od rodziny i specjalistów

Dla niektórych takim naprawdę mocnym sygnałem była publikacja filmiku, na którym Spears wiruje w tańcu z... nożami. "Proszę, nie rób tego więcej" – pisali w komentarzach wierni sympatycy "królowej popu". Coraz częściej też pojawiały się doniesienia o "kiepskiej kondycji psychicznej" po rozstaniu z mężem i kolejnych miłosnych zawirowaniach Britney.

Z pewnością wiele osób nie chciałoby, aby Spears znów trafiła pod kontrolę ojca, ale nie zmienia to faktu, że ona potrzebuje wsparcia od najbliższych, opieki czy terapii.