Para zakochanych na wzgórzu
Coraz więcej mężczyzn z pokolenia Z chciałoby posłusznej żony - wynika z najnowszych badań. Photo by Cody Black on Unsplash

– Być może młodzi mężczyźni chcieliby więcej znaczyć, wrócić do pewnych tradycyjnych ról społecznych, a przede wszystkim zerwać z podejściem, które określa się jako kryzys męskości czy kryzys wzorca mężczyzny. Mężczyzny, który staje się coraz bardziej niedecyzyjny, szukający silnej kobiety itd. – ocenia prof. Tomasz Grzegorz Grosse, socjolog, politolog, historyk w rozmowie z naTemat.pl.

REKLAMA

Aleksandra Tchórzewska: Panie profesorze, zacznijmy od liczb, które budzą ogromne emocje. Z międzynarodowych badań Ipsos & King’s College London wynika, że 31 proc. mężczyzn z pokolenia Z chce posłusznych żon – to wynik dwukrotnie wyższy niż w pokoleniu ich dziadków. Sama miałam dziś bić na alarm w tej sprawie, ale podczas dyskusji w redakcji zaczęliśmy się zastanawiać, czy może jest coś, czego nie widzimy. Np. są mężczyźni, którzy pracują na roli od świtu do nocy i chcieliby, żeby w domu ktoś czekał na nich z kolacją – i wcale nie znaczy to, że nie szanują kobiet. Bo łatwo nam oceniać z pozycji wielkomiejskiej bańki. Jak się pan zapatruje na taki powrót do tradycyjnych ról?

Prof. Tomasz Grzegorz Grosse, socjolog, politolog, historyk: Trzeba mieć świadomość tego, że ten podział ról może być wynikiem chociażby pewnego trybu pracy, który przyjmuje dana rodzina i jej małżonkowie. Jeżeli na przykład mężczyźni mają pracę, która rzeczywiście niezwykle ich absorbuje i przez to nie są w stanie zajmować się ani domem, ani dziećmi, to być może w pewnym stopniu usprawiedliwia takie postawy.

Więc to przede wszystkim wynika, moim zdaniem, z pewnej umowy, która jest zawarta w ramach danej rodziny. I bardzo często nawet rodziny mające stosunkowo liberalne poglądy dokonują tego typu podziałów. Są one racjonalne.

Natomiast drugą kwestią jest bardziej konserwatywny punkt widzenia, czyli światopogląd, który może być związany na przykład z religijnością tych mężczyzn. W przypadku osób bardzo religijnych – czy to muzułmanów, hindusów czy to katolików – tego typu poglądy mogą być częstsze, bo są podyktowane konkretnym światopoglądem konserwatywnym. Musimy pamiętać, że Europa, zwłaszcza Zachodnia, zmienia profil etniczny, kulturowy i religijny, na bardziej tradycjonalistyczny, a więc mniej lewicowo-liberalny. 

Trzecia jest związana z tym, że mamy przecież w polityce wielu państw odwrót od poglądów lewicowych. W Europie od przynajmniej kilku lat zdobywają popularność partie prawicowe. I to też może być powiązane z takim światopoglądem, jeśli chodzi o tradycyjną rolę męską albo kobiecą.

Czyli mamy już po prostu dosyć tego, co proponuje lewicowy świat, i marzy nam się powrót do przeszłości?

Jest dość mocny trend, widoczny w całej Europie (ale również w USA) na przestrzeni ostatnich lat, który moglibyśmy nazwać kryzysem ideologii liberalnej i lewicowej. To jest pewna reakcja na poglądy, które kiedyś były bardzo popularne, ale też miały zazwyczaj wsparcie i większości mediów, i większości elit.

Obecnie, na fali różnego rodzaju kryzysów, a także pewnej nieporadności instytucji unijnych, widać wyraźnie, że to wahadło wyborcze, pewien sentyment, kieruje się w drugą stronę.

To nie znaczy rzecz jasna, że te poglądy lewicowe czy liberalne przestają w ogóle istnieć, ale w stosunku do tego, co obserwowaliśmy jeszcze 10 lat temu, nastąpiła zmiana. I ona może mieć konsekwencje, jeśli chodzi o podejście do życia rodzinnego i postrzeganie pewnych ról społecznych przez kobiety lub mężczyzn.

Oskarża się tych młodych mężczyzn, że oni chcą władzy nad kobietami, a może po prostu pragną ciepła i tego przysłowiowego obiadu na stole? Może patriarchat to dla nich sposób na szczęśliwe życie?

Może to wynikać z tego, co obserwujemy w sferze życia prywatnego. Nie jest to aż tak widoczne w przestrzeni publicznej czy zawodowej, ale w życiu prywatnym kobiety – jak się wydaje – mają silną pozycję. Pod wieloma względami można by wręcz powiedzieć, że panuje tutaj raczej matriarchat niż patriarchat.

Być może więc chodzi o to, że ci mężczyźni tęsknią za wzmocnieniem swojej roli właśnie w tej sferze. Na co dzień obserwują, że w ich rodzinach w dużym stopniu decyduje kobieta, czyli matka. Może to być także związane – o czym często mówią media liberalne – z kryzysem męskości, czyli, jak pokazują socjologowie, pewnym niewieścieniem mężczyzn.

Być może młodzi mężczyźni chcieliby tę sytuację zmienić – więcej znaczyć, wrócić do pewnych tradycyjnych ról społecznych, a przede wszystkim zerwać z podejściem, które określa się jako kryzys męskości czy kryzys wzorca mężczyzny. Mężczyzny, który staje się coraz bardziej niedecyzyjny, szukający silnej kobiety itd.

Ja z kolei słyszałam o mężczyznach, którzy nie czują się potrzebni, bo kobieta jest w stanie wszystko sama sobie załatwić.

No więc właśnie – to element tego kryzysu. I przecież nie my go tutaj w tej chwili wymyśliliśmy. Jak pokazują badania socjologiczne, kobiety stały się silniejsze, wyemancypowane i dobrze sobie ze wszystkim radzą. I ten wzorzec mężczyzny w warunkach emancypacji kobiet staje się coraz słabszy – w sensie mniej dominujący, bardziej uległy i tak dalej. 

Być może dla niektórych młodych mężczyzn jest to również coś, z czym nie do końca chcą się zgodzić.

Kobiety nadal chcą być niezależne i silne, a mężczyźni chcą czegoś zupełnie innego. Boję się, czy to nie doprowadzi do jakiejś epidemii samotności, jeśli młodzi ludzie będą chcieć czegoś zupełnie innego. Czy przestaną łączyć się w pary?

Obserwujemy wiele różnych tendencji: kryzys małżeństwa, skłonność do późnego zawierania związków małżeńskich czy życie – jak to się mówi – na "kocią łapę". Nie są to zresztą zjawiska nowe, przynajmniej w Europie. Być może więc wszystko pójdzie w tym kierunku, o którym pani wspomniała.

Są to przemiany cywilizacyjne, które – moglibyśmy powiedzieć – należą do szeroko rozumianej liberalizacji życia społecznego, której elementem jest także emancypacja kobiet. Była ona w ostatnich dziesięcioleciach w Europie dominująca, nadal pozostaje bardzo silna i można nawet powiedzieć, że w dalszym ciągu jest nadrzędna. Bardziej konserwatywne podejście części młodych mężczyzn może być natomiast reakcją na te – powiem szczerze – dominujące od dziesięcioleci trendy.

Dlaczego w ogóle współczesny świat tak surowo ocenia mężczyzn?

A rzeczywiście ocenia surowo?

Bardzo.

Jeżeli ma pani rację, to próba powrotu do bardziej konserwatywnego postrzegania ról może być właśnie reakcją na taką krytykę mężczyzn.

Mam jednak wrażenie, że ta krytyka pojawia się głównie w pewnych środowiskach i w niektórych mediach. Nie dostrzegam takiej zmasowanej krytyki mężczyzn na przykład w mediach o bardziej prawicowym profilu. 

Myślę zresztą, że nie jest to dla prawicowych środowisk szczególnie poważny temat do dyskusji. Przynajmniej w tym obszarze życia społecznego niewiele osób przejmuje się nim aż tak bardzo.