Sonny Burton został skazany na karę śmierci, choć nawet nie zabił. Został ułaskawiony tuż przed egzekucją
Sonny Burton ma obecnie 75 lat. Jutro (12 marca) miał zostać wykonany na nim wyrok śmierci Fot. Sonny Burton

Sonny Burton jutro, czyli 12 marca, miał zostać stracony w stanie Alabama w USA. Mężczyzna został skazany na karę śmierci za udział w napadzie, choć w momencie oddawania śmiertelnych strzałów nie było go w budynku. O jego ułaskawienie zabiegała nawet córka zamordowanego. Gubernatorka Alabamy wstrzymała egzekucję na 2 dni przed wykonaniem wyroku.

REKLAMA

75-letni Charles "Sonny" Burton miał zostać stracony za swój udział w napadzie na sklep AutoZone w Talladedze, do którego doszło w sierpniu 1991 roku. W trakcie tego przestępstwa zginął niewinny klient. To jednak nie Burton pociągnął za spust, ale jego wspólnik. Sprawca morderstwa, Derrick DeBruce, otrzymał ostatecznie jednak "tylko" karę dożywocia.

Historia brutalnego napadu. Burton nawet nie widział morderstwa

Sonny Burton oraz pięciu innych mężczyzn wtargnęło do sklepu – donosi portal USA Today. Ówczesny kierownik placówki zeznał, że DeBruce wyciągnął broń i kazał wszystkim położyć się na ziemi. Burton z kolei zmusił go do otwarcia sejfu, również mierząc do niego z broni.

Wszystko wymknęło się spod kontroli, gdy do budynku niespodziewanie wszedł 34-letni Doug Battle. Mężczyzna "miał pewne trudności" (nie podano szczegółów w artykule) z wykonaniem polecenia, by natychmiast położyć się na podłodze. Doprowadziło to do kłótni z DeBrucem.

Z relacji świadków wynikało, że po krótkiej szamotaninie bandyta powalił klienta na ziemię, a następnie z zimną krwią strzelił mu w plecy. Burtona już wtedy nie było w budynku i nawet wtedy nie wiedział, że tak to się skończyło. Prokuratura nigdy nawet nie podważała faktu, że w chwili padnięcia strzałów był gdzieś indziej.

– Absolutnie złe jest zabieranie rzeczy, które do ciebie nie należą, zwłaszcza gdy ktoś zostaje ranny. Za każdym razem, gdy o tym myślę, nienawidzę siebie... Płacę za to każdego dnia – przyznał Burton w opublikowanym niedawno dokumencie (można go obejrzeć niżej).

Kontrowersyjna kara śmierci w Alabamie. 12 marca skazanemu zostanie podany azot

Kara śmierci za zbrodnię, której się nawet nie widziało, wynika z surowych lokalnych przepisów stanu Alabama. USA Today wyjaśnia, że tamtejsze prawo dopuszcza skazanie za morderstwo każdej osoby uczestniczącej w przestępstwie, nawet jeśli nikogo nie zabiła (tzw. felony murder).

Cała sprawa była weryfikowana przez sądy co najmniej 9 razy, ale ostateczny wyrok pozostawał w mocy przez ponad trzy dekady. Amerykańscy reporterzy dotarli do informacji, że dziś aż sześciu z ośmiu żyjących przysięgłych, którzy posłali 75-latka do celi śmierci, jest przeciwnych egzekucji. Przyznali, że nie podjęliby takiej decyzji wiedząc, że to prawdziwy morderca dostanie dożywocie.

W batalię o życie skazańca mocno zaangażowała się również rodzina zmarłego. Sama córka zabitego, Tori Battle, domaga się ułaskawienia. "Moja miłość do ojca nie wymaga kolejnej śmierci, zwłaszcza takiej, która przeczy zdrowemu rozsądkowi" – stwierdziła w oświadczeniu w Montgomery Advertiser.

Mimo specjalnej petycji, pod którą podpisało się ponad 67 tysięcy osób (powstała specjalna strona internetowa charlessonnyburton.com), władze pozostawały jednak nieugięte. Wyrok śmierci miał zostać wykonany w zakładzie karnym Holman w miejscowości Atmore.

Sam zaplanowany sposób egzekucji również jest kontrowersyjny i krytykowany przez m.in. ONZ. To nowa metoda (stosowana od 2024 roku), w której podaje się azot przez maskę. Śmierć następuje po kilku minutach w wyniku niedotlenienia. Skazany po prostu się dusi.

Nagły zwrot akcji. Kara śmierci w Alabamie wstrzymana

Stacja NBC News podała, na kilkadziesiąt godzin przed egzekucją gubernatorka stanu Alabama, Kay Ivey, podjęła zaskakującą decyzję. Zamieniła jego karę śmierci na dożywotnie pozbawienie wolności bez prawa do warunkowego zwolnienia.

"Nie mogę ze spokojnym sumieniem zezwolić na egzekucję pana Burtona w tak niespójnych okolicznościach" – podkreśliła w oświadczeniu. Prokurator generalny Alabamy, Steve Marshall, jest tym faktem rozczarowany. Nie ma wątpliwości, że oskarżony ma na rękach krew ofiary.

logo
Fot. www.charlessonnyburton.com/

Ocalony skazany nie krył ulgi. Za pośrednictwem amerykańskich dziennikarzy skierował szczególne słowa do córki zmarłego. Przyznał, że to właśnie jej publiczne przebaczenie zdjęło z jego barków ogromny ciężar winy.

"Samo dziękuję nie wystarczy. Ale to wszystko, co mogę dziś zaoferować. I naprawdę jej dziękuję. Dziękuję, pani gubernator" – przekazał Sonny Burton w oświadczeniu opublikowanym przez obrońcę. Jego sprawa musiała naprawdę poruszyć prokurator, która ogólnie popiera karę śmierci. Jest zaledwie drugą osobą ułaskawioną w jej, trwającej od 2017 roku, karierze.