Młodzi coraz bardziej radykalni? Szokujące wyniki badań, chcą "posłusznych żon. Staroń tłumaczy
Co lub kto miesza w głowach? Młodzi chcą "posłusznych żon". Przemek Staroń tłumaczy to zjawisko. fot. naTemat

Mają być nowocześni, postępowi i wolni od schematów. Tymczasem najnowsze badania uderzają jak obuchem: co trzeci młody mężczyzna z pokolenia Z marzy o "posłusznej żonie". Dlaczego Zetki są dwa razy bardziej konserwatywne niż ich dziadkowie? Przemek Staroń, psycholog, kulturoznawca i Nauczyciel Roku w rozmowie z naTemat nie zostawia złudzeń: – Proste, hierarchiczne modele relacji dają złudne poczucie porządku, ale pozwalają odczuwać przewidywalność w tym bardzo chaotycznym świecie. Zaczyna się to już od neurobiologii – nasz mózg potrzebuje tego, co znane.

REKLAMA

To miał być koniec epoki panów i władców. Tymczasem dane IPSOS i King’s College London pokazują coś odwrotnego: 31proc. młodych mężczyzn chce powrotu do tradycyjnego patriarchatu.

Moglibyśmy się obruszać i oburzać, ale nic z tego. Zamiast oskarżać młodych chłopaków o patriarchiczne zapędy, zaprosiliśmy do studia Przemka Staronia, psychologa, kulturoznawcę i Nauczyciela Roku. W wywiadzie z Pawłem Orlikowskim dla naTemat tłumaczy, dlaczego tak się dzieje.

– Kiedy jest bardzo dużo niepewności i lęku, a to jest opis naszego świata, to nie racjonalność prowadzi nas za rękę, ale emocje – przekonuje Przemek Staroń.

Według niego patriarchat to dla wielu młodych mężczyzn "emocjonalny schron".

– Bo proste hierarchiczne modele relacji dają złudne poczucie porządku, ale mimo to pozwalają odczuwać przewidywalność w tym bardzo chaotycznym świecie – zaznacza.

Jak mówi gość Pawła Orlikowskiego, zaczyna się to już od neurobiologii. – Nasz mózg potrzebuje tego, co znane – tłumaczy.

Zetki chcą patriarchatu? Staroń: To próba odzyskania kontroli

W wywiadzie pada kluczowa diagnoza: chęć dominacji nad "posłuszną żoną" to często próba odzyskania jakiejkolwiek kontroli. Jeśli nie radzę sobie z rynkiem pracy, kryzysem klimatycznym i własnymi emocjami, to łatwiej jest mi spróbować "rządzić" w sferze prywatnej.

– To prosta odpowiedź na komplikacje własnego świata. Młodzi mężczyźni z lękiem podchodzą do rzeczywistości, więc chwytają się fałszywych wzorców samców alfa, które podsuwają im algorytmy. Tworzą sobie fałszywy obraz świata, bo ten prawdziwy ich przerasta – zauważa.

W wywiadzie pada też porównanie do... medycyny. – Możemy być niezadowoleni z wizyty u urologa, badanie per rectum do najprzyjemniejszych nie należy, ale nie podważamy sensu istnienia urologii. Z psychologią jest inaczej – zauważa Staroń, opisując, jak wciąż musimy udowadniać, że dbanie o emocje to nie "fanaberia", ale kwestia przeżycia.

Co nas uratuje?

Rozmowa schodzi na głębokie wody: od epidemii samotności, przez algorytmy social mediów, aż po... Froda i Sama z "Władcy Pierścieni".

Staroń przekonuje, że patriarchat krzywdzi wszystkich, a jedyną realną odpowiedzią na kryzys męskości jest autentyczna bliskość.

– Nie trzeba być kochanym, żeby kochać. Idź do osoby, którą kochasz i ją przytul. To prostsze i ważniejsze niż to, kto wygra wybory – mówi w szczerym wywiadzie.

Ten wywiad to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce przestać walczyć z nowymi trendami, a zacząć rozumieć, co się z nami dzieje.