
Przemysław Czarnek został kandydatem PiS na premiera. W nowym wywiadzie Mateusz Morawiecki zadeklarował, że będzie go "wspierał w misji". Odniósł się też do plotek o rzekomym odejściu z partii. Ale rumieńców dodaje przede wszystkim jego krótka, choć wymowna odpowiedź na pytanie o chęć bycia wicepremierem w rządzie Czarnka.
Podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie ogłoszono, że kandydatem partii Jarosława Kaczyńskiego na premiera będzie Przemysław Czarnek. Nie milkną echa wypowiedzi posła na temat "OZE-sroze", a po nowym wywiadzie Mateusza Morawieckiego w sieci ponownie zawrzało. Szczególnie, gdy dodać do niej szerszy kontekst i wziąć pod uwagę to, co dzieje się w PiS-ie.
Mateusz Morawiecki wymownie o stanowisku wicepremiera w rządzie Przemysława Czarnka
Podczas wizyty w programie Bogdana Rymanowskiego Mateusz Morawiecki zadeklarował, że "nadal jest w PiS".
– Oczywiście, że tak, walczymy z tym niedobrym rządem – przekazał.
To deklaracja o tyle istotna, że już jakiś czas temu krążyły plotki, jakoby miał rozważać odejście z partii, a dodatkowo wybór Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera może sugerować porażkę frakcji "harcerzy" związanych z byłym premierem. W naTemat pisaliśmy jednak, że Morawiecki z PiS nie odchodzi, a podobno może mieć inny długoterminowy cel.
Gdy Rymanowski zapytał byłego szefa rządu o Przemysława Czarnka, ten zapewnił: – Jestem na pewno człowiekiem, który będzie go wspierał w jego misji.
Jednocześnie Mateusz Morawiecki szybko uciął temat, gdy prowadzący zadał pytanie, czy chciałby zostać wicepremierem w rządzie byłego ministra edukacji i nauki.
– Niekoniecznie – odparł lakonicznie.
Zobacz także
Konflikt w PiS jest faktem. "Harcerze" kontra "maślarze"
Media tygodniami analizowały to, co dzieje się w partii Jarosława Kaczyńskiego, i donosiły o konflikcie w PiS. I choć prezes jeszcze na początku roku mówił o jedności, to publiczne dyskusje członków partii wskazywały na co innego. Wewnętrzną walkę w PiS potwierdził Ryszard Czarnecki w obszernym wywiadzie Katarzyny Zuchowicz z naTemat.pl.
– Rzeczywiście, podziały są wyraźne, a walka wewnątrzpartyjna jest faktem. Udawanie, że jej nie ma, byłoby oszukiwaniem siebie. To problem, bo prawicowi wyborcy potrafią wybaczać potknięcia, błędy, a nawet to, co jest przedstawiane jako afery, ale nie wybaczają braku jedności. Jeśli PiS będzie dalej eksponować brak jedności, to konsekwencje mogą być bardzo złe. Przestrzegam przed tym. Wierzę jednak, że wygra instynkt samozachowawczy – mówił.
Z ustaleń Interii wynika, że na nieoficjalnym spotkaniu Przemysława Czarnka z dziennikarzami nie było prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który podobno nie chciał przyćmić kandydata. Nie było jednak również nikogo z otoczenia "harcerzy" (których według Kamili Baranowskiej zabrakło też na konwencji w Krakowie). Podobno "maślarze" zarzucają im, że ci ze zbyt małym entuzjazmem odnieśli się na wyróżnienie Czarnka.
Dla przypomnienia, "harcerze" to frakcja polityków skupiona wokół Mateusza Morawieckiego, a "maślarze" (do których należą m.in. Przemysław Czarnek, Patryk Jaki, Jacek Sasin i Tobiasz Bocheński) krytykują byłego premiera za zbyt dużą uległość wobec UE i negatywnie oceniają decyzje Andrzeja Dudy związane z reformą sądownictwa.
Wskazanie kandydata partii na premiera mogło być, co sugerował Ryszard Czarnecki w rozmowie z nami, próbą "nowego otwarcia": zahamowaniem wewnętrznych tarć i przełamania trendów sondażowych. Jak na razie jednak nic nie wskazuje na to, by udało się powstrzymać problemy w partii, choć z pełniejszą oceną sytuacji warto się jeszcze wstrzymać. Pewne jest jednak, że PiS musi pilnie działać. Czasu do wyborów coraz mniej, a partia wciąż traci w sondażach.
