
Donald Trump nie odpuszcza członkom NATO. Były już ostre groźby, a teraz państwa, które odmówiły jego krajowi pomocy w otwarciu cieśniny Ormuz, nazwał tchórzami. Prezydent USA przekonuje, że "operacja wiązałaby się z niskim ryzykiem", a Sojusz Północnoatlantycki bez Ameryki to "papierowy tygrys".
To już kolejny atak werbalny Trumpa na sojuszników z NATO w związku z jego żądaniami, by przyłączyli się do operacji w cieśninie Ormuz. Przypomnijmy, że w czwartek (19 marca) pięć państw Sojuszu – Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia i Włochy, a także Japonia zadeklarowało gotowość do podjęcia "odpowiednich" działań, by odblokować ruch przez cieśninę.
Trump znów uderza w państwa NATO. "Tchórze, zapamiętamy to"
Choć nie wiadomo jeszcze, o jakie dokładnie "działania" chodzi, to część krajów – w tym Polska – nie zamierza wysłać tam swoich sił. W tej sytuacji Trump próbuje jeszcze mocniej naciskać na członków NATO. To, że jest zdenerwowany i zdeterminowany w tej sprawie, pokazał w najnowszym poście na platformie Truth Social.
"Bez USA NATO JEST PAPIEROWYM TYGRYSEM! Nie chcieli dołączyć do walki o powstrzymanie Iranu z napędem atomowym. Teraz gdy ta walka została militarnie WYGRANA, z minimalnym ryzykiem dla nich, narzekają na wysokie ceny ropy, które są zmuszeni płacić, ale nie chcą pomóc w otwarciu cieśniny Ormuz, prostym manewrze wojskowym. To byłoby dla nich takie proste, wiązałoby się z tak małym ryzykiem. TCHÓRZE, ZAPAMIĘTAMY to!" – napisał Trump.
Zobacz także
Trump już groził "złą przyszłością" NATO, jeśli sojusznicy nie pomogą
To nie pierwszy raz, gdy Trump grozi członkom NATO. Niedawno w rozmowie z "Financial Times" sugerował, że jeśli Europa nie odpowie na amerykański apel, przyszłość NATO może być "bardzo zła". Prezydent USA uważa, że nadszedł czas, by Europa przestała być pasażerem na gapę i zaczęła płacić za swoje bezpieczeństwo energetyczne krwią i sprzętem.
– Nie musieliśmy pomagać im z Ukrainą, jest tysiące mil od nas. Ale to zrobiliśmy. Teraz zobaczymy, czy oni pomogą nam – mówił. O tym, czego dokładnie chciałby Biały Dom od sojuszników z NATO, pisała w naTemat.pl Karina Masłyk. Chodzi przede wszystkim o okręty do usuwania min oraz oddziały specjalne, które mogłyby działać przeciwko irańskim siłom na wybrzeżu.
Polska nie wybiera się na Bliski Wschód...
A co na to wszystko polskie władze? Premier Donald Tusk przed jednym z ostatnich posiedzeń rządu nie pozostawił wątpliwości: Polska nie zamierza wysyłać swoich sił w rejon Iranu. – Mamy inne zadania w ramach NATO – podkreślił.
– To, co mamy w dyspozycji na morzu, musi służyć bezpieczeństwu Bałtyku. Nasi sojusznicy – w tym Amerykanie – bardzo dobrze to rozumieją. Nie ma powodu do niepokoju. Rząd nie przewiduje żadnej ekspedycji w kierunku irańskim – zapowiedział Tusk.
Przypomnijmy, że cieśnina Ormuz – o którą chodzi Trumpowi – to wąskie gardło globalnej gospodarki łączące Zatokę Perską z Morzem Arabskim. To tędy przepływa około 20 procent światowych dostaw ropy naftowej i gazu. Gdy ten przesmyk zostaje zablokowany, światowa gospodarka dostaje "zawału" – ceny paliw szybują, a łańcuchy dostaw pękają. Obecna blokada to efekt eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie, po izraelsko-amerykańskich nalotach na Teheran.
