
W sobotę 21 marca zorganizowano kongres "nowego otwarcia Polski 2050". Na scenę wyszli Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Szymon Hołownia, którzy obwieścili, jaka przyszłość czeka partię. Początek ich wspólnego wystąpienia przypominał stand-up, tylko że... raczej średnio udany. Oceńcie sami, czy was to bawi.
Nowe otwarcie Polski 2050 – z tym hasłem Szymon Hołownia i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wystąpili na zorganizowanym w sobotę 21 marca kongresie. Ugrupowanie w ostatnich tygodniach zmagało się z olbrzymim kryzysem, o którym pisaliśmy wielokrotnie w naTemat.
Kongres Polski 2050 z Hołownią i Pełczyńską-Nałęcz
Występ na scenie Szymon Hołownia i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, czyli nowa przewodnicząca Polski 2050, rozpoczęli od symbolicznego uścisku dłoni oraz krótkiej wymiany zdań.
– Mogę zacząć jeszcze od podziękowania? – zapytała Pełczyńska-Nałęcz.
– Możesz. O, działa – odparł Hołownia, mając na myśli mikrofon.
– Działa. Widzisz, jak to jest? Twój działa, a mój... no cóż.
– Nie, też działa. Na tym się skupmy. A poza tym, umówmy się: masz lepszą mównicę, niż ja miałem, i lepszy prompter. Taki prawdziwie prezydencki.
– Bo Polska 2050 idzie do przodu.
Krótka wymiana zdań między Hołownią i Pełczyńską-Nałęcz, nagradzana zresztą oklaskami publiczności, w zamyśle miała chyba przypominać stand-up lub występ kabaretowy. I tylko brakowało... salwy śmiechu z widowni. Ale później zrobiło się już poważniej.
Zobacz także
Ponowne otwarcie Polski 2050. Nowa nazwa to początek zmian
Polska 2050 Szymona Hołowni – tak brzmiała dotychczasowa nazwa partii. Ale to już przeszłość. Przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powiadomiła, że od dziś ugrupowanie zyskało nową nazwę.
– Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej. To jest od dzisiaj nazwa naszej partii – ogłosiła. Po chwili dodała, że jej nazwisko nie pojawi się w nazwie, bo "jest trudne do wyskandowania".
W nazwie nie będzie od teraz ani nazwiska założyciela i byłego przewodniczącego, ani obecnej przewodniczącej. Są za to ambitne cele na przyszłość. Partia planuje rozwiązywać problemy Polaków – najwyraźniej uporała się już z własnymi. – Celem Polski 2050 jest, żeby pójść do przodu i rozwiązać problemy. Czas przestać z karmieniem ludzi strachem – mówiła Pełczyńska-Nałęcz.
Dłuższą wypowiedź wygłosił także Szymon Hołownia. Z jego ust padło kilka gorzkich słów, ale zadeklarował, że jest "wierny swoim zasadom".
– Nie udało mi się zmienić polskiej polityki tak, jak chciałem, nie udało mi się osiągnąć wielu rzeczy, które chciałem osiągnąć. Wydawało mi się, że jesteśmy gotowi na wiele rzeczy, na które – jak się okazuje – jeszcze nie jesteśmy. Ale to, że udało się zebrać ludzi tak niezwykłych i tak wytrzymałych, wiernych ideom i wartościom – to jest rzecz, którą zapiszę sobie w pamiętniczku jako jedna z rzeczy, która mnie spotkała. Bez was byłbym dalej sam, w mieszkaniu w 2019 roku mówiąc, że zmiana jest możliwa. Idziemy razem tą drogą już siedem lat. I to było siedem lat chudych. Teraz czeka nas najfajniejszy i najlepszy okres – mówił.
Na początek Polska 2050 ma przed sobą trudne, choć nie niemożliwe zadanie: przekonanie do siebie wyborców. W ostatnich sondażach plasuje się poniżej progu wyborczego: w badaniu Pulsu Opinii uzyskała zaledwie 1,5 proc. poparcia. A to oznacza, że przed kolejnymi wyborami, planowanymi na jesień 2027 roku, politycy muszą wykonać dużo pracy.
