Pełczyńska-Nałęcz dementuje pasek TV Republika o obalaniu rządu.
Pełczyńska-Nałęcz dementuje pasek TV Republika o obalaniu rządu. Fot. Telewizja Republika, YT

W Telewizji Republika pojawił się pasek sugerujący, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mogłaby "wspólnie z PiS obalić rząd Donalda Tuska". Szefowa Polski 2050 zareagowała i stanowczo odcięła się od takich sugestii.

REKLAMA

Punktem zapalnym ostatnich dni była decyzja minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz grupy parlamentarzystów o odejściu z Polski 2050 i utworzeniu nowego klubu parlamentarnego pod nazwą Centrum. To wydarzenie w naturalny sposób uruchomiło spekulacje o dalszej przyszłości ugrupowania w koalicji rządzącej i o tym, czy napięcia wewnątrz partii przełożą się na układ sił w Sejmie.

Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" wskazała, że tłem odejść miały być wyniki wyborów wewnątrzpartyjnych, z którymi część osób nie chciała się pogodzić, oraz spór ideowy, który narastał od dłuższego czasu. Rozłam miał być więc finałem konfliktu, który dojrzewał w partii.

W tym samym czasie w Telewizji Republika pojawił się pasek z pytaniem, czy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powinna "wspólnie z PiS obalić rząd Tuska". Szefowa Polski 2050 zaprzeczyła. "Nie. Jesteśmy w koalicji rządzącej" – odpowiedziała. Jej wypowiedź była więc jednoznacznym odcięciem się od sugestii o jakiejkolwiek współpracy z PiS przy zmianie rządu i miała zamknąć spekulacje po rozpadzie klubu.

"To nie kółko wzajemnej adoracji"

Pełczyńska-Nałęcz odniosła się również do wątku, który regularnie wraca w politycznych komentarzach, a mianowicie relacji personalnych w rządzie, w tym sugestii o braku "chemii" między nią a premierem. Jej odpowiedź była zadaniowa: rząd nie jest przestrzenią sympatii, tylko współodpowiedzialności za państwo.

Podkreślała jednocześnie, że umowa koalicyjna dotyczy współrządzenia i realizacji konkretnych spraw, a nie komfortu relacyjnego. Z jej wypowiedzi wynika też, że nie zamierza zabiegać o akceptację "największego koalicjanta" ani ustawiać swojej roli w rządzie pod personalne układanki.

– Umówiliśmy się na współrządzenie i trudno mi się odnosić do tego, kto kogo lubi, gdzie jest chemia, a gdzie jej nie ma. Celem współpracy w rządzie nie jest sympatia tych czy innych ministrów albo nawet premiera, lecz załatwianie spraw ludzi. A prawdziwa zmiana często się nie podoba, bo łatwiej i wygodniej przypodobać się wpływowym lobby – powiedziała Pełczyńska-Nałęcz.

"Wycofujemy rekomendacje"

Pełczyńska-Nałęcz odniosła się też do kwestii stanowisk w rządzie. Zapowiedziała wycofywanie rekomendacji dla ministrów i wiceministrów, którzy trafili do rządu z rekomendacji Polski 2050, a następnie odeszli z partii. Dodała, że rekomendacje dla ministrów pozostających w Polsce 2050 są utrzymane i ci członkowie rządu mają pozostać na swoich funkcjach. W przypadku osób spoza ugrupowania decyzje należą do premiera.

– W naturalny sposób je wycofujemy. Jeśli ktoś odchodzi z partii, to musi liczyć się z konsekwencjami tego, że nadużył zaufania swoich wyborców i kolegów z ugrupowania – powiedziała.

W tle pojawił się też temat potencjalnego restartu w koalicji po rozłamie. Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że nie widzi sensu renegocjowania umowy koalicyjnej. W jej przekazie kryzys kadrowo-partyjny nie ma automatycznie oznaczać kryzysu koalicyjnego.