Sławomir Nowak twierdzi, że od kilku miesięcy słyszał o planowanych atakach na niego
Sławomir Nowak twierdzi, że od kilku miesięcy słyszał o planowanych atakach na niego Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

– Wielu ludzi jest niezadowolonych m.in. z mojej polityki w PKP. Wcale nie dziwi mnie, że podejmują tego typu akcje – tak o medialnej krytyce, której przewodzi tygodnik "Wprost", powiedział na Kontrwywiadzie RMF FM minister transportu Sławomir Nowak.

REKLAMA

Minister Nowak jest zdania, że opisana przez "Wprost" afera zegarkowa to konsekwencja jego działań, które mają na celu usunięcie nieprawidłowości w podległych mu spółkach, szczególnie w PKP.

– Nie będę dramatyzował i oskarżał. Ja tylko staram się racjonalizować i opisywać rzeczywistość, jaka mnie otacza. Od wielu miesięcy docierały do mnie informacje, że będę przedmiotem różnego rodzaju ataków. Przecięliśmy wiele niejasnych interesów, ale z tej drogi czyszczenia i walki nie zejdę" – powiedział Konradowi Piaseckiemu w RMF FM.

Jak stwierdził, nie czuje się przestraszony, choć zdarzało się, że ktoś za nim jeździ. – Ja tak myślę, że to prawdopodobnie forma paparazzi" – zaznaczył.

Nowak nie chciał odnieść się do sprawy doniesienia PKP do CBA na wydawcę tygodnika "Wprost". – W tej sprawie nie będę się wypowiadał publicznie. Z wydawcą "Wprost" mam spór sądowy. Zostałem tylko poinformowany o takim doniesieniu – podkreślił.

"Gazeta Finansowa" ustaliła, że zarząd PKP zarzuca Platformie Mediowej Point Group, która wydaje "Wprost" i "Do Rzeczy" nieuczciwe praktyki przy poszukiwaniu finansowania. "2 mln zł od Totalizatora Sportowego, 1,7 mln zł od PKP – takie szokujące oferty miał składać Michał M. Lisiecki szefom tych spółek".

Czytaj także: