
Jarosław Urbaniak, poseł KO, skomentował nerwową reakcję Karola Nawrockiego na pytanie reportera TVN24 o zażyłość Viktora Orbána z Władimirem Putinem. Polityk wyjawił, że kilka lat temu z prezydentem, który był wtedy prezesem IPN, miał podobną sytuację. – Podszedł do mnie z tym samym wzrokiem i zaproponował mi wyjaśnienie sprawy na pięści. Zatkało mnie – stwierdził.
Nie milkną komentarze dotyczące poniedziałkowego spięcia Karola Nawrockiego z reporterem TVN24. Kamery uchwyciły nerwową reakcję prezydenta pytanie dziennikarza o to, czy już mu "nie przeszkadza zażyłość Viktora Orbána z Władimirem Putinem". – Pan nie słuchał konferencji prasowej? [...] Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski – mówił wyraźnie zdenerwowany Nawrocki, wyciągając palec wskazujący w stronę Mateusza Półchłopka.
Jarosław Urbaniak też miał scysję z Karolem Nawrockim. "Zatkało mnie"
Jarosław Urbaniak, poseł Koalicji Obywatelskiej, skomentował zajście w programie "News Michalskiego" w TVN24+. Z jego słów wynika, że to nie była pierwsza taka nerwowa reakcja Nawrockiego. Polityk w pewnym momencie wspomniał o wydarzeniach z jednego z posiedzeń komisji finansów sprzed kilku lat – po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Nawrocki, który był wtedy prezesem IPN, pojawił się na posiedzeniu komisji, podczas której dyskutowano na temat budżetu kierowanego przez niego instytutu. Z relacji Urbaniaka wynika, że w trakcie obrad przytaczał argumenty, że budżet IPN jest wyższy niż budżety wywiadu wojskowego czy kontrwywiadu.
Poseł w trakcie tego samego posiedzenia miał też krytycznie wypowiadać się na temat działań podejmowanych przez IPN, a dane były "druzgocące" dla Instytutu. Jego zdaniem Nawrocki zareagował bardzo nerwowo. – Karol Nawrocki wstał, podszedł do mnie z tym samym wzrokiem, który pamiętam, i zaproponował mi wyjaśnienie tej sprawy na pięści – powiedział Urbaniak w programie TVN24.
I dodał: – Padł zwrot "Może wyjdziemy na utwardzoną ziemię". Ja z podstawówki pamiętam, "utwardzona ziemia" to powiedzenie pewnie jeszcze z czasów rycerskich, żeby wyjaśnić sprawy w pojedynku. Zatkało mnie, bo trochę w tej polityce siedzę i było dużo ostrzej wielokrotnie na dużo ważniejsze tematy, i nigdy nie spotkałem się z sytuacją, by ktoś mi zaproponował fizyczną walkę jako rozstrzygnięcie jakiejś kwestii.
Polityk Koalicji Obywatelskiej ocenił ponadto, że Nawrocki podczas konferencji prasowej wobec dziennikarza TVN24 "zachował się jak typowy bokser, a nie prezydent kraju". Jego zdaniem Nawrockiemu brakuje doświadczenia merytorycznego, a jego doradcy wpędzają go w "polityczny narożnik, z którego później trudno wyjść".
Zobacz także
Prof. Antoni Dudek: Polacy wybrali boksera na prezydenta
Krzyki Nawrockiego i grożenie palcem w kierunku dziennikarza skomentował też Donald Tusk. "Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno" – stwierdził szef rządu we wpisie na X.
Do sprawy odniósł się także prof. Antoni Dudek, który jeszcze w kampanii prezydenckiej mówił, że "Karol Nawrocki to jeden z bardziej niebezpiecznych ludzi, jacy się pojawili w polskiej przestrzeni publicznej". Poniedziałkowe zachowanie Nawrockiego ocenił jako "pokazanie pewnych cech osobowościowych, które on ponad rok ukrywał od momentu, jak został kandydatem na prezydenta".
– Polacy wybrali boksera na prezydenta, wprawdzie już nie uprawia tego sportu zawodowo, i to będzie dawało o sobie znać coraz częściej – mówił w programie "Kropka nad i" w TVN24. I dodał, że tak wygląda "prawdziwy Karol Nawrocki".
– Pewnie prezydent przez jakiś czas jeszcze będzie się starał trzymać emocje na wodzy, ale myślę, że im dalej w las, im więcej będzie miał problemów do rozwiązania, im bliżej będzie końca rządów Donalda Tuska, tym prezydent będzie się agresywniej zachowywał – stwierdził prof. Dudek. – Ja mówiłem, że trzeba się bać, gdy ogłoszono tę kandydaturę. Uważam, że to jest człowiek niebezpieczny – dodał.
