Awantura o pizzę Makłowicza w Biedronce. Wszystko przez jedno zdjęcie
Awantura o pizzę Makłowicza w Biedronce. Wszystko przez jedno zdjęcie Fot. Unsplash.com / Green Prophet

Marka znanego polskiego dziennikarza i krytyka kulinarnego – Roberta Makłowicza zmaga się z pewnym wizerunkowym faux-pas. Kupujący zwracali uwagę na pewien problem z salami, a właściwie z jego brakiem. Brakiem maskowanym papierową etykietą.

REKLAMA

Marka Makłowicz i Synowie szybko przebiła się do świadomości polskiego konsumenta. Oferuje ona szeroki asortyment gotowych dań, sosów, oliw i krakersów. Marka promuje się na oferowaniu wysokiej jakości składników. Ostatnio zaliczyła jednak solidną wpadkę wizerunkową.

Sprawa dotyczy Pizzy Diavola, która nie trafiła w gust fanów Roberta Makłowicza. Problemem okazało się rozmieszczenie plastrów salami. Kupujący poczuli się oszukani – w wielu przypadkach mięso ułożone było w taki sposób, który sugerował, że jest go na placku całkiem pokaźna ilość. Po przesunięciu papierowej etykiety okazywało się jednak, że na pizzy znajdują się zaledwie cztery plasterki.

Sprawa zrobiła się na tyle głośna, że marka Makłowicz i Synowie zdecydowała się zareagować na nią w mediach społecznościowych. Na oficjalnym profilu firmy na Facebooku pojawiło się oświadczenie. Podobnie jak niesławna Pizza Diavola, nie każdemu przypadnie ono do gustu.

Cztery plasterki zostaną, zmieni się ich ułożenie

Marka przyznaje, że rozłożenie plastrów salami na ich Pizzy Diavola pozostawia co nieco do życzenia: – Rozumiemy, że po zdjęciu etykiety może to wyglądać myląco – i absolutnie nie było naszą intencją wprowadzenie kogokolwiek w błąd. Pizza przygotowywana jest ręcznie, dlatego ułożenie składników – w tym plastrów salami – może się różnić w każdym egzemplarzu i bywa częściowo przypadkowe. Jednocześnie widzimy, że w obecnej formie może to budzić wątpliwości.

Po rozsądnej konkluzji nastąpiło jednak stwierdzenie, które wywołało niewielką burzę w komentarzach: – Dlatego już pracujemy z produkcją nad zmianą sposobu układania plastrów.

Marka przyznała się więc do błędu, jednak sugeruje rozwiązanie, które wcale nie odnoszą się do głównego problemu, czyli niedostatecznej ilości salami na pizzy. Tak przynajmniej sugerują uczestnicy dyskusji w komentarzach.

Pizza niezgody – premium czy jednak nie premium?

Produkty Makłowicz i Synowie są wyraźnie droższe od podobnych wyrobów marek własnych należących do Biedronki. W odbiorze marki kluczowe znaczenie ma też jej własna komunikacja: – Chcemy stworzyć taki asortyment, po który sami byśmy sięgnęli. Takie dania i produkty, które sami chcielibyśmy jeść i które z powodzeniem podawalibyśmy oraz używalibyśmy w swojej kuchni – tak brzmi fragment opisu na stronie głównej brandu Makłowicz i Synowie.

Oczywiście marka ta nie należy w pełni do segmentu premium, w zasadzie można zaklasyfikować ją jako z pogranicza wyższej półki cenowej i rynku masowego. Frustracja użytkowników Internetu po opublikowaniu "kilku słów o naszej pizzy" jest więc w sumie uzasadniona. Nic dziwnego, że klienci spodziewali się czegoś więcej niż cztery plasterki salami – sama marka kreuje się na coś lepszego niż zwykła masowa produkcja.

W reakcji na komentarze pod oświadczeniem Makłowicz i Synowie odpowiada, że rozumie negatywne reakcje i działa nad poprawą.