Od poniedziałku 30 marca wchodzą nowe przepisy drogowe pozbawiające prawa jazdy za celowy drift lub jazdę na jednym kole
Nowe przepisy drogowe od poniedziałku. Nie będzie żadnej taryfy ulgowej Fot. Shutterstock.com / FotoDax

Od poniedziałku policja zyskuje nowe potężne narzędzie do walki z brawurą na drogach. Za celowy drift lub jazdę na jednym kole pożegnasz się z prawem jazdy na trzy miesiące – bez żadnej taryfy ulgowej. Co ważne, przepisy te nie dotyczą jedynie kierowców samochodów.

REKLAMA

Czasy nocnych popisów na parkingach marketów powoli dobiegają końca. Od poniedziałku 30 marca wchodzą w życie rygorystyczne zmiany w przepisach drogowych, które mają raz na zawsze oczyścić polskie ulice z kaskaderskich wyczynów. Nowelizacja uderza w dwa najbardziej widowiskowe, a zarazem skrajnie niebezpieczne zachowania: celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg (drift) oraz jazdę na jednym kole.

Trzy miesiące bez prawa jazdy

Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie nowej, obligatoryjnej sankcji. Jeśli funkcjonariusz policji stwierdzi, że kierowca celowo doprowadził do poślizgu kół lub jechał w sposób powodujący utratę kontaktu z nawierzchnią choćby jednego koła pojazdu, jego prawo jazdy zostanie automatycznie zatrzymane na trzy miesiące.

Co kluczowe, kara ta ma charakter administracyjny. Oznacza to, że decyzja zapada niemal natychmiast po stwierdzeniu wykroczenia, a kierowca traci dokument na miejscu. Przepisy nie robią wyjątku dla rodzaju pojazdu – pod lupę brani są zarówno kierowcy samochodów osobowych, jak i użytkownicy motocykli czy nawet motorowerów.

Celowy drift czy przypadek? Policja oceni zamiary

Wielu kierowców obawia się, że nowe prawo stanie się narzędziem do karania osób, które wpadły w poślizg przypadkowo, na przykład na śliskiej nawierzchni. Przepisy są jednak sformułowany precyzyjnie – sankcja dotyczy sytuacji, w których kierujący celowo wprowadza pojazd w taki stan. Jeśli więc tył auta "uciekł" nam na oblodzonym zakręcie, a my próbowaliśmy ustabilizować tor jazdy, policjant nie powinien zatrzymywać dokumentu prawa jazdy.

Podobne rozróżnienie dotyczy motocyklistów – przypadkowe, chwilowe uniesienie przedniego koła przy gwałtowniejszym starcie nie jest tożsame z celową jazdą na jednym kole przez kilkaset metrów. Interpretacja każdorazowo będzie należała do funkcjonariusza, który na podstawie obserwacji manewru oceni, czy miał on charakter popisu, czy był wynikiem trudnych warunków atmosferycznych lub błędu technicznego.

Śmiertelna zabawa w kontrolowany poślizg

Zaostrzając prawo, kierowano się przede wszystkim statystykami i bezpieczeństwem postronnych osób. Choć dla driftera manewr może wydawać się opanowany, w rzeczywistości na drodze publicznej jest to sytuacja nieprzewidywalna. W poślizgu kierowca ma znacznie mniejsze pole manewru w przypadku nagłego pojawienia się pieszego czy rowerzysty. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda z motocyklistami – podczas jazdy na jednym kole pole widzenia kierującego jest drastycznie ograniczone, a skuteczna próba awaryjnego hamowania staje się technicznie niemożliwa.

Nowe regulacje mają wyeliminować te zachowania z przestrzeni publicznej. Policja podkreśla, że drogi krajowe, osiedlowe uliczki czy parkingi przy centrach handlowych to nie tory wyścigowe. Brawura, często mylona z umiejętnościami, zbyt często prowadziła do tragicznych wypadków, w których cierpiały osoby całkowicie postronne. Od poniedziałku funkcjonariusze zapowiadają zero tolerancji dla takich zachowań.