Fragment radiowozu z napisem "Policja".
W Wołominie znaleziono dwa ciała. Shutterstock.com/tomeqs

Funkcjonariusze policji dokonali smutnego odkrycia w Wołominie: w mieszkaniu w bloku znajdowały się ciała dwojga starszych ludzi, a także ranny 19-latek. Służby mają podejrzenia, że mogło tam dojść do rodzinnego dramatu.

REKLAMA

W poniedziałek 23 marca w mediach pojawiła się informacja na temat tragedii, do której doszło w podwarszawskim Wołominie. Dwie osoby nie żyją, a w mieszkaniu był także ranny nastolatek.

W mieszkaniu w Wołominie znaleziono dwa ciała

Radio ZET jako pierwsze poinformowało, że w poniedziałkowy poranek policja otrzymała zgłoszenie.

– Na miejsce zadysponowano natychmiast patrol policji, który potwierdził, że w mieszkaniu znajdują się ciała dwóch starszych osób. Zastano tam również rannego młodego mężczyznę, którego przewieziono do szpitala – powiedziała dziennikarzom rozgłośni oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Wołominie, podkom. Monika Kaczyńska.

Polsat News dowiedział się, że funkcjonariuszom policji przekazano informację, zgodnie z którą "w jednym z bloków na terenie Wołomina mogło dojść do tragicznego zdarzenia i powiązanej z nim śmierci dwóch osób". Serwis informuje, że 19-latek, który znajdował się w mieszkaniu w bloku przy ulicy Mieszka I, według wstępnych ustaleń miał na ciele rany kłute. Trafił on w stanie ciężkim do szpitala. Chłopak miał przyjechać do dziadków na weekend.

Policja: w Wołominie mogło dojść do tragedii

Reporter tvnwarszawa.pl Artur Węgrzynowicz ustalił, co mogło wydarzyć się w mieszkaniu w Wołominie.

– Według wstępnych ustaleń policji, 19-letni wnuk miał zabić babcię i dziadka. Po wszystkim dokonał samookaleczenia, trafił do szpitala – brzmią informacje, które uzyskał.

Dziennikarz dowiedział się, że ofiary miały po 75 lat. Oboje, kobieta i mężczyzna, mieli rany w okolicach szyi, a ciała zostały znalezione w kałużach krwi.

"19-latek przyjechał do dziadków na weekend. Oboje dziadków prawdopodobnie zabił, sam się okaleczył" – pisze w serwisie X dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski.

Na tym etapie sprawy policja nie informuje o szczegółach zdarzenia.