Andrzej Adamczyk złożył do NSA skargę kasacyjną ws. krakowskiej SCT.
Andrzej Adamczyk złożył do NSA skargę kasacyjną ws. krakowskiej SCT. Fot. Shutterstock; Andrzej Adamczyk, FB; montaż: naTemat.pl

Były minister infrastruktury Andrzej Adamczyk złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Chodzi o styczniowy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego ws. krakowskiej strefy czystego transportu. Poseł PiS uważa, że uchwała narusza prawa obywatelskie i ma charakter dyskryminacyjny.

REKLAMA

Jak tłumaczy Adamczyk, uchwałę o SCT zaskarżył jako poseł i mieszkaniec aglomeracji krakowskiej, a więc osoba, która jego zdaniem ma interes prawny w kwestionowaniu przepisów uderzających w mieszkańców regionu.

– Wojewódzki Sąd Administracyjny decyzją ze stycznia bieżącego roku uznał, że nie mam interesu prawnego i oddalił moją skargę z tego powodu. Nie zgadzam się z tą decyzją – powiedział Andrzej Adamczyk.

W jego ocenie zasady przyjęte przez radę miasta są przede wszystkim dyskryminacyjne, godzą w prawa i wolności obywatelskie oraz szczególnie szkodzą mieszkańcom Krakowa i Małopolski.

Styczniowy wyrok WSA nie rozstrzygnął skargi Adamczyka na jego korzyść. Sąd uznał wtedy, że parlamentarzysta nie wykazał interesu prawnego, który pozwalałby mu skutecznie podważać uchwałę w tym trybie.

WSA uchylił tylko dwa fragmenty uchwały, a resztę zostawił w mocy

Styczniowy wyrok nie obalił całej krakowskiej strefy. WSA częściowo uwzględnił jedynie skargę wojewody małopolskiego i zakwestionował dwa konkretne rozwiązania: uzależnienie statusu mieszkańca Krakowa od meldunku oraz uprzywilejowanie wyłącznie osób dojeżdżających do placówek finansowanych przez NFZ, z pominięciem prywatnych placówek medycznych.

Sąd przyjął, że mieszkańcem gminy jest osoba, która faktycznie na jej terenie mieszka, a nie tylko ktoś posiadający formalny meldunek. Uznał też, że nie ma podstaw do różnicowania pacjentów ze względu na to, czy korzystają z publicznej, czy prywatnej opieki zdrowotnej. Reszta uchwały pozostała w mocy.

Oznacza to, że sąd nie podzielił najdalej idącej tezy przeciwników strefy, według której cały mechanizm SCT powinien zostać uchylony. Z relacji po doręczeniu uzasadnienia wynika, że zasadnicza konstrukcja krakowskiej strefy została przez sąd utrzymana.

Skarga Adamczyka to tylko część większego sporu o krakowską strefę

Sprawa jest o wiele bardziej złożona, bo do NSA trafiła już także skarga kasacyjna wojewody małopolskiego. Właśnie z tego powodu wyrok WSA z 14 stycznia pozostaje nieprawomocny. To z kolei blokuje automatyczne wejście w życie dwóch korekt wynikających z rozstrzygnięcia sądu.

Miasto zapowiada, że niezależnie od tego przygotuje nową uchwałę, ale sam proces musi potrwać, bo obejmuje konsultacje i pełną ścieżkę legislacyjną. Krakowska SCT funkcjonuje dziś w stanie politycznego i prawnego zawieszenia: formalnie obowiązuje, ale równolegle jest korygowana i dalej zaskarżana.

Prezydent Aleksander Miszalski zapowiedział na początku marca szerszy pakiet zmian, który ma wejść w życie najpóźniej w styczniu 2027 roku. Wśród propozycji są m.in. rozszerzenie zwolnienia dla dojazdu do wszystkich placówek medycznych, publicznych i prywatnych, utrzymanie obecnych opłat również w latach 2027 i 2028, dopuszczenie bezpłatnego dojazdu do parkingów Park and Ride oraz nowe ulgi dla części przedsiębiorców i osób w najtrudniejszej sytuacji materialnej.

Co dziś faktycznie obowiązuje w Krakowie?

Strefa Czystego Transportu działa w Krakowie od 1 stycznia 2026 roku i obejmuje większą część miasta. Samochody niespełniające wymogów, które nie korzystają ze zwolnień, mogą jeszcze wjeżdżać do strefy po uiszczeniu opłaty. W 2026 roku jest to 2,50 zł za godzinę, 5 zł za opłatę dzienną lub 100 zł za abonament miesięczny.

Uchwała przewiduje też wzrost abonamentów w kolejnych latach, a po 31 grudnia 2028 roku możliwość wykupienia wjazdu ma zniknąć. Mieszkańcy Krakowa zostali jednak potraktowani preferencyjnie: ich starsze auta mogą nadal poruszać się po strefie na innych zasadach niż pojazdy spoza miasta.

Przeciwnicy SCT argumentują, że miasto stworzyło system, w którym część kierowców spoza Krakowa płaci za wjazd starszym autem, podczas gdy mieszkańcy miasta w porównywalnej sytuacji korzystają z ochronnego wyjątku. Zwolennicy strefy odpowiadają, że bez takiego okresu przejściowego i wyjątków wdrożenie SCT byłoby znacznie bardziej gwałtowne społecznie.