
Poznaliśmy już maksymalne ceny paliw na jutro, czyli 2 kwietnia. Mamy mieszane wiadomości dla kierowców, ponieważ oba rodzaje benzyny delikatnie zdrożeją, ale za to olej napędowy minimalnie stanieje. Różnica na litrze diesla wyniesie cały 1 grosz.
Od 31 marca w Polsce funkcjonuje nowy mechanizm osłonowy pod hasłem CPN (Ceny Paliw Niżej). Głównym założeniem tego rządowego projektu jest codzienne wprowadzanie maksymalnych cen paliw (poza LPG), których właściciele stacji nie mogą przekroczyć.
Maksymalne ceny paliw na stacjach 2 kwietnia
Minister Energii obwieścił w Monitorze Polskim ceny paliw obowiązujące 2 kwietnia. Zawierają już podatek.
Po pierwszym dniu wszystkie paliwa zdrożały o 5-6 groszy. Jutro zmiany będą praktycznie niezauważalne w portfelu. Trend jednak jest wzrostowy, ale dramatu przed wielkanocnymi wyjazdami nie powinno być. Co innego później, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie poprawi.
Algorytm cen paliw bez tajemnic. Jak państwo ustala koszty
Zgodnie z wdrożonym pakietem CPN, rząd będzie przeliczać nowe ceny na stacjach codziennie aż do maksymalnie 30 czerwca bieżącego roku, ponieważ na tyle pozwalają przepisy.
Całość opiera się na algorytmie. Punktem wyjścia zawsze jest średnia arytmetyczna stawek hurtowych (a baryłka ropy niestety dalej jest za ponad 100 dolarów) z poprzedniego dnia.
Do tej podstawy dorzuca się akcyzę (obniżoną do unijnego minimum), obowiązkową opłatę paliwową oraz koszty sprzedaży zamrożone na stałym poziomie 30 groszy dla każdego litra. Domyka to podatek VAT, obcięty na ten czas z 23 proc. do 8 proc.
Zobacz także
Złe prognozy cen paliw w Polsce. Taniej już naprawdę było?
Wielu analityków rynkowych już wcześniej ostrzegało, że nawet obniżone podatki i odgórnie ustalane limity cen na niewiele się zdadzą. Rodzimy rynek naftowy to tylko mały trybik w globalnej maszynie, która przestała dobrze funkcjonować przez wojnę USA i Izraela z Iranem.
Zapędy Iranu zmierzające do przejęcia pełnej kontroli nad strategiczną Cieśniną Ormuz budzą popłoch wśród inwestorów. Sytuacji zdecydowanie nie poprawiają ruchy jemeńskich rebeliantów Huti chcących zablokować żeglugę na Morzu Czerwonym.
Zbieg tych wydarzeń sprawia, że cena baryłki ropy może wkrótce przekroczyć barierę 200 dolarów. Jeśli sprawdzi się najczarniejszy z przewidywanych scenariuszy, niedługo będziemy z nostalgią wspominać stawki rzędu 6-7 złotych, zderzając się z brutalną rzeczywistością, w której litr benzyny potrafi przebić barierę 11 złotych, a diesel za 14 zł.
