Krzysztof Krajewski na obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej.
Sprawdzamy, co rosyjskie media piszą o incydencie w Smoleńsku. Facebook.com/Посольство Республики Польша в Москве

10 kwietnia 2026 roku mija 16 lat od katastrofy smoleńskiej. Z tej okazji na lotnisku w Smoleńsku pojawili się przedstawiciele Polonii i dyplomaci. Grupa Rosjan z transparentami próbowała zakłócić uroczystość. Sprawdzamy, co na temat tamtego incydentu piszą rosyjskie media. Można się nieźle zdziwić.

REKLAMA

10 kwietnia 2026 roku, w 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej, tamtejsze lotnisko odwiedził ambasador RP w Federacji Rosyjskiej Krzysztof Krajewski. Wraz z nim w Smoleńsku pojawiła się delegacja pracowników polskiej służby zagranicznej, a także przedstawiciele Polonii. Krótka relacja z wydarzenia pojawiła się na facebookowym profilu Ambasady RP w Moskwie.

Obchody 16. rocznicy katastrofy smoleńskiej

Ambasador RP w Rosji wraz z polską delegacją i Polonią odwiedził zarówno miejsce katastrofy smoleńskiej, jak i Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu. "Tegoroczne uroczystości nabrały szczególnego wymiaru dzięki pojawieniu się nowego krzyża, który stanął w miejscu dawnego, dotkniętego erozją czasu symbolu" – opisuje ambasada w Moskwie.

Nowy krzyż, co podkreślił w wystąpieniu Krzysztof Krajewski, jest identyczny z pierwszym, ufundowanym przed laty przez Rodziny Katyńskie. Ma on symbolizować "odrodzenie i trwanie polskiej pamięci, której nie są w stanie złamać żadne przeciwności".

Rosjanie próbowali zakłócić uroczystość w Smoleńsku

Ale nie obyło się bez problemów. Polska ambasada w Moskwie opisuje, że próbowano zakłócić uroczystość. "Uroczystość, mimo prób zakłócenia jej przez grupę tzw. aktywistów wznoszących antypolskie hasła, przebiegła w atmosferze powagi. Odczytano nazwiska wszystkich 96 ofiar, w tym Pary Prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich oraz ostatniego Prezydenta na uchodźctwie Ryszarda Kaczorowskiego. Pod nowym krzyżem oraz symboliczną brzozą zapłonęły znicze i złożono biało-czerwone wieńce – znak, że prawda o tym miejscu pozostaje fundamentem wolnej Polski" – czytamy.

Krzysztof Krajewski w rozmowie z RMF FM krótko skomentował prowokację, mówiąc dziennikarzom: – To były grupy zaczepne, które koniecznie chciały sprowokować i posługiwały się takimi propagandowymi hasłami dotyczącymi naszego wsparcia dla Ukrainy.

W ocenie polskiego ambasadora incydent nie był spontaniczny. O sprawcach zamieszania opowiadał następująco: – To są młodzi ludzie, niektórzy bardzo zawstydzeni, chowający swoje twarze za kominiarkami. Cóż, zorganizowana grupa tzw. aktywistów i tzw. dziennikarzy, którzy z dziennikarstwem nie mają nic wspólnego.

RMF FM informowało, że wśród propagandowych treści nie brakowało oskarżeń, jakoby Polska udostępniała przestrzeń powietrzną dla ukraińskich dronów, które atakują rosyjskie obiekty.

Rosyjskie media piszą o ceremonii w Smoleńsku

Sprawdziliśmy, co na ten temat piszą rosyjskie media. Najpierw pochyliliśmy się nad publikacją agencji Рабочий путь (rabochy-put.ru).

W artykule, który opisuje obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej, możemy przeczytać: "Po raz kolejny pamięć o dwóch tragicznych wydarzeniach stała się źródłem autopromocji dla polskiego korpusu dyplomatycznego". Następnie medium twierdzi, że Krzysztof Krajewski został na miejscu powitany przez mieszkańców Smoleńska, którzy mieli "zadać mu kilka pytań, które okazały się niezręczne".

Agencja twierdzi, że "wolontariusze i dziennikarze" mieli pytać polskiego ambasadora w Rosji o stanowisko w sprawie "przyznania polskiej przestrzeni powietrznej działaniom ofensywnym przeciwko Federacji Rosyjskiej" oraz "żądań od Rosji reparacji za 'sowiecką dominację'". Na jej stronie internetowej czytamy, że Krajewski miał zignorować pytania i "ominąć mieszkańców", a jego towarzysze mieli "zirytowani syczeć na dziennikarzy".

Agencja twierdzi, że organizatorzy projektu "Pamięć bez Granic" liczą na obecność polskiej delegacji na otwarciu Alei Pamięci Żołnierzy Polskich, które odbędzie się w rejonie krasnińskim 30 kwietnia br. Medium opisuje: "to właśnie tam żołnierze radzieccy i żołnierze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki rozpoczęli wspólną kampanię wojenną w 1943 roku". Stwierdza jednak, że "mało prawdopodobne", by Krzysztof Krajewski pojawił się na wydarzeniu, a gdy dziennikarz związany z agencją zapytał o to ambasadora, ten miał odpowiedzieć milczeniem.

"Wygląda na to, że polskie elity polityczne wolą ignorować ten fakt historyczny. W końcu ci 'politycznie niepoprawni' bohaterowie nie wpisują się we współczesną, przepisaną na nowo historię Polski" – stwierdza agencja.

Drugim medium, które opisywało obchody rocznicy smoleńskiej, jest agencja О ЧЕМ ГОВОРИТ СМОЛЕНСК (smolensk-i.ru). Na jej stronie internetowej czytamy, że "aktywiści społeczni protestowali dziś, domagając się zakazu przelotu ukraińskich dronów wojskowych nad Polską i wzywając do oddania hołdu Armii Czerwonej, wyzwolicielom, w rocznicę katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem w 2010 r. i zbrodni katyńskiej w XX wieku".

Agencja utrzymuje, że "patrioci" nie przerywali uroczystości żałobnych ani modlitw polskich przedstawicieli, a mieli zwracać się do ambasadora "w przerwach między uroczystościami". Medium twierdzi, że ten "ignorował pytania i apele o obiektywizm w obliczu jawnie antyrosyjskich decyzji oficjalnych Warszawy, podwójnych standardów i bezpodstawnych oświadczeń".

Z relacji О ЧЕМ ГОВОРИТ СМОЛЕНСК wynika, że obecni w Smoleńsku mieli przypominać Krajewskiemu o tym, iż ukraińskie drony "wielokrotnie" rozbijały się w Polsce, zagrażając życiu i zdrowiu współobywateli. Medium twierdzi, że w odpowiedzi ambasador miał zwrócić tylko uwagę na fakt, że tarze dwóch mężczyzn, którzy "długo stali na zewnątrz w temperaturze bliskiej zeru", były zakryte chustami.

"Aktywiści" mieli zdjąć je i powtórzyć pytania, a także wraz z dziennikarzami prosić o komentarz dotyczący odmowy uczczenia pamięci Rosjan. "Ale polski polityk zdołał wślizgnąć się do swojego mercedesa i odjechać" – czytamy na stronie agencji. Ironizowano także, że "nie oznaczało to, że Krajewski spieszył się, by przybyć do Katynia drogą niemiecką luksusową limuzyną", bo miał on spóźnić się prawie pół godziny.

Tu na stronie smolensk-i.ru mogliśmy przeczytać, że pod pomnikiem czekali na niego "smoleńscy patrioci" z portretami bohaterów Armii Czerwonej w dłoniach. Medium twierdzi, że te "przypominały o egoistycznych planach polskich władz, by domagać się od Federacji Rosyjskiej, jako prawnego następcy Związku Radzieckiego, reparacji za 'sowiecką dominację' i rzekomo znaczne szkody wyrządzone podczas II wojny światowej".

Agencja utrzymuje, że Krajewski "znów udawał, że nie słyszy ani nie rozumie, co mówiono".