Dmitrij Pieskow
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow komentuje niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech. Fot. public domain / wikipedia.org

Porażka partii Viktora Orbána w wyborach parlamentarnych na Węgrzech dla wielu oznacza koniec przyjaźni tego kraju z Rosją. Wiadomo, że nowy rząd nie będzie już tak przychylnie nastawiony do bliskich reakcji z Putinem, jak ten dotychczasowy. Po ogłoszeniu 99 proc. głosów pojawił się komentarz rzecznika Kremla. Wiadomo, czego oczekuje od Węgier.

REKLAMA

Węgry pod rządami Viktora Orbán utrzymywały bliskie kontakty z Putinem. Mieli z tego sporo korzyści. W zeszłym roku 93 proc. importu ropy do tego kraju pochodziło z Rosji. Ponadto węgierski rząd często zajmował stanowisko odrębne od reszty UE i NATO, wykorzystując mechanizm weta (lub groźbę jego użycia) w kwestiach takich jak sankcje wobec Rosji czy pomoc finansowa i militarna dla Ukrainy.

Teraz już wiadomo, że rząd na Węgrzech się zmieni. Wyniki z 99 proc. lokali wyborczych pokazały, że opozycyjna partia TISZA Petera Magyara zdobyła 53,06 proc. głosów, co daje 138 mandatów, a Fidesz uzyskał 38,43 proc. głosów i 55 mandatów.

Peter Magyar – jak na węgierskie standardy – zapowiadał dość antyrosyjski kurs. W czasie kampanii mówił na przykład o dążeniu do pełnej niezależności od rosyjskich surowców do 2035 r.

Głos z Rosji po wyborach na Węgrzech

O tym, że głosy z Rosji często zaskakują i nijak się mają do rzeczywistości, nie trzeba chyba nikomu przypominać. Tymczasem po wyborach na Węgrzech rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, cytowany przez portal RBK przyznał: – Naród węgierski dokonał swojego wyboru i Rosja go szanuje.

– Oczekujemy kontynuacji pragmatycznych relacji z nowym węgierskim kierownictwem – dodał i pytany przez dziennikarzy, czy Moskwa spodziewa się, że TISZA odblokuje 90 miliardów euro pożyczki dla Ukrainy, odparł:

– Prawdopodobnie będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość i poczekać na rozwój sytuacji, gdy nowe węgierskie władze podejmą dalsze kroki. Zależy nam na budowaniu dobrych relacji z Węgrami, tak, jak z innymi krajami europejskimi.

Co dla wielu będzie się wydawało dziwne, rzecznik Kremla nie widzi żadnego związku między wynikami wyborów parlamentarnych na Węgrzech a wojną w Ukrainie. – Nie sądzę, żeby to miało cokolwiek wspólnego z przyszłością konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. To prawdopodobnie różne procesy. Dlatego nie widzę tu żadnego związku – mówił.

W Europie cieszą się na zwycięstwo Magyara

Magyara swoją kampanię zbudował na bardzo antyrosyjskich i proeuropejskich nastrojach. Teraz zadowolenia z jego zwycięstwa nie kryją europejscy politycy. Także polski premier Donald Tusk wrzucił krótki wpis, w którym czytaliśmy: "Węgry, Polska, Europa. Znów razem. Wspaniałe zwycięstwo, drodzy przyjaciele! Rosjanie do domu!" A później wideo, które opatrzył wymownym komentarzem: "Witamy z powrotem w Europie!".

Wiadomości o podobnym wydźwięku udostępnili również: premier Danii Mette Frederiksen, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen W ich reakcjach powtarzał się zwrot: "Węgry wybrały Europę".

Sam Peter Magyar tak mówił o swojej wygranej: – Węgrzy powiedzieli "tak" Europie i wolnym Węgrom. Zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności i ogromnego wyzwania. Wszyscy będziemy musieli najpierw wyleczyć rany ostatnich lat, ale potem, proszę, dołączcie do nas – zaapelował.