Wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński komentuje przegraną Viktora Orbana na Węgrzech.
Wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński komentuje przegraną Viktora Orbana na Węgrzech. Fot. Shutterstock; naTemat.pl

Tobiasz Bocheński, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, europoseł, był gościem Rozmowy naTemat tuż po upadku władzy Viktora Orbána na Węgrzech. Bronił wsparcia, jakiego politycy PiS, na czele z Jarosławem Kaczyńskim, udzielali premierowi z Budapesztu, jednak dystansował się od tego, by relacje łączące PiS z Orbánem nazywać przyjaźnią . – W polityce nie ma przyjaciół, był sojusznikiem w sprawach europejskich, a w sprawie polityki wschodniej nas bardzo dużo różniło – mówił wiceprezes Bocheński w studio naTemat.

REKLAMA

Tobiasz Bocheński, wiceprezes PiS, na gorąco komentował zmianę, jaka po 16 latach nastąpiła w Budapeszcie. Głosami wyborców od władzy odsunięty został Viktor Orbán i jego partia Fidesz, wygrał za to Péter Magyar z opozycyjnej Tiszy.

Oprócz tego polityk był pytany o to, co się stanie ze Zbigniewem Ziobrą i Marcinem Romanowskim, posłami PiS, którzy za Orbána dostali azyl na Węgrzech, a także stosunek do prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, wojnę USA i Izraela przeciw Iranowi, a także wybory do Sejmu w Polsce w 2027 roku.

Wśród poruszonych tematów znalazł się także system KSeF, który na celownik wziął Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, oraz paliwa w Polsce, które w ryzach trzyma tzw. pakiet CPN.

Tobiasz Bocheński o relacjach PiS i Orbána

Bocheński nie zgodził się z tym, by zażyłość łączącą ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbán nazywać przyjaźnią. – W polityce nie ma przyjaciół. Orbán był sojusznikiem w sprawach europejskich, a w sprawie polityki wschodniej nas bardzo dużo różniło – stwierdził gość Rozmowy naTemat.

– Dlatego rząd Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich dwóch latach, czyli od wybuchu wojny na Ukrainie, miał bardzo trudne relacje z Węgrami, były bardzo oziębione, jeżeli chodzi o to, co było wcześniej, ponieważ polityka wschodnia Viktora Orbána była dla nas nieakceptowalna – powiedział rozmówca dziennikarki Anny Dryjańskiej.

Tobiasz Bocheński zdradził też, że uwiera go pobyt w Brukseli. Chodzi o brak sprawczości. – Będąc w opozycji, cierpię [w Brukseli]. Bycie w opozycji to jest zawsze trudne zadanie, bo nie decyduje się o sprawach. To, jak koalicja rządząca w Unii decyduje, jest niewłaściwe. I to nie jest ta Unia, do której wchodziliśmy – mówił wiceprezes PiS odnosząc się do 2004 roku, gdy Polska po latach starań i referendum dołączyła do Wspólnoty.

Bocheński wskazywał, że to właśnie stosunek do Unii Europejskiej łączył Prawo i Sprawiedliwość oraz partię Viktora Orbána.

Bocheński o Putinie, konserwatyzmie i prawicy

Wiceprezes PiS dystansuje się od "rozsądnego konserwatyzmu", jaki, zdaniem prawicowych mediów (jak pisały jeszcze przed wojną Rosji przeciw Ukrainie) prezentuje dyktator Rosji Władimir Putin.

– To bardzo poważny problem, który mnie bardzo boli jako konserwatystę. Putin prowadzi taką ideologiczną wojnę, w której próbuje się przedstawiać jako konserwatysta. To robi oczywiście z Duginem i innymi ideologami, ale próbuje siebie na zewnątrz poza Rosją pokazywać jako człowieka konserwatywnego, broniącego wartości, które nazwalibyśmy w porządku zachodnim prawicowymi, który będzie stał na straży jakiegoś porządku – opisywał Tobiasz Bocheński.

Wiceprezes PiS uważa, że Putin stający po stronie tradycyjnych wartości nie wierzy w to, co mówi. – Tylko to jest kłamstwo. I teraz bardzo wiele środowisk prawicowych w Europie i w Stanach, ale w Europie jest zinfiltrowanych tą ideologią. Nawet w Polsce jest wielu takich prawicowców – ocenia wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.