Fińscy śledczy zmieniają wersję ws. ukraińskich dronów.
Fińscy śledczy zmieniają wersję ws. ukraińskich dronów. Fot. Canva Pro; Ukroboronprom; montaż: naTemat.pl

W sprawie dronów, które na przełomie marca i kwietnia naruszyły fińską przestrzeń powietrzną i spadły na południowym wschodzie kraju, doszło do wyraźnej korekty ustaleń. Fińscy śledczy poinformowali, że wszystkie cztery odnalezione maszyny różnią się od typu wskazywanego wcześniej publicznie.

REKLAMA

Pierwsza publiczna wersja wydarzeń była znacznie bardziej jednoznaczna. 29 marca fińskie siły powietrzne przekazały, że co najmniej jeden z obiektów zidentyfikowano jako ukraiński dron AN-196. Wtedy też informowano, że myśliwce F/A-18 zostały poderwane do rozpoznania obiektów lecących nisko nad południowo-wschodnią Finlandią, a jeden z dronów spadł na północ od Kouvoli.

Teraz jednak Narodowe Biuro Śledcze Finlandii zmieniło zdanie. Jak podała policja, wszystkie odnalezione dotąd maszyny są znacznie mniejsze od tego, co wcześniej opisywano publicznie. Śledczy podkreślili też, że to inny typ urządzeń niż ten wskazywany wcześniej w debacie publicznej. Obalona została zatem nie sama teza o incydencie z udziałem ukraińskich dronów, ale wcześniejsza identyfikacja modelu.

Zmienił się model drona, ale nie główny trop śledczych

Najnowsze ustalenia nie oznaczają, że Finlandia wycofała się z tropu ukraińskiego. Przeciwnie, Narodowe Biuro Śledcze potwierdziło, że drony pochodziły z Ukrainy, a policja wskazywała, iż badane maszyny są podejrzewane o ukraińskie pochodzenie.

Jednocześnie śledczy wyraźnie zaznaczają, że nie chcą jeszcze wyciągać ostatecznych wniosków. W komunikacie policji padło zastrzeżenie, że badania kryminalistyczne trwają i na tym etapie nie należy przesądzać wszystkich szczegółów. Finlandia skorygowała więc jeden kluczowy element sprawy, ale nadal nie zamknęła całego obrazu zdarzeń.

Wszystkie odnalezione maszyny były uzbrojone

Drony nie były pustymi urządzeniami zwiadowczymi. Jeden z dwóch pierwszych dronów, które spadły w rejonie Kouvoli, miał niewybuch i dlatego został zniszczony w kontrolowanej detonacji. Straż graniczna poinformowała z kolei, że kolejny dron odnaleziony na zamarzniętym jeziorze w Parikkali również przenosił głowicę bojową. Najnowsze ustalenia dotyczące czterech odnalezionych maszyn wskazują na mniejsze rozmiary i mniejszy ładunek wybuchowy niż w przypadku AN-196, ale nie na brak uzbrojenia.

Fińskie organy prowadzą nie tylko postępowania dotyczące naruszenia granicy, ale również śledztwa w sprawie narażenia bezpieczeństwa. Policja przypominała przy tym mieszkańcom, by nie zbliżali się do szczątków i nie publikowali ich lokalizacji w mediach społecznościowych. Władze nie wykluczają też, że w terenie mogą zostać odnalezione kolejne podobne maszyny.

Co mogło doprowadzić do wtargnięcia nad Finlandię?

Na początku incydentu zarówno fińscy politycy, jak i strona ukraińska wskazywali przede wszystkim na zakłócenia sygnału po stronie rosyjskiej. Już 29 marca premier Petteri Orpo mówił, że Rosja dysponuje bardzo silnymi zdolnościami walki elektronicznej i że to może wyjaśniać dryfowanie dronów nad fińską przestrzeń. Dzień później Ukraina oficjalnie przeprosiła Finlandię za incydent i przekazała, że drony nie były skierowane przeciwko Finlandii, a najbardziej prawdopodobną przyczyną ich pojawienia się nad tym krajem była rosyjska ingerencja elektroniczna.

Skoro nie chodzi więc o duże AN-196, lecz o mniejsze urządzenia, pojawiają się pytania o ich rzeczywisty zasięg, trasę i punkt startu. Fińscy śledczy na razie nie przesądzają tej kwestii, ale właśnie dlatego najnowsze ustalenia są tak istotne. Pokazują, że pierwotny obraz incydentu był zbyt prosty i wymagał poważnej korekty.