Kaczyński ostro przegiął, PiS próbuje sprzątać. Tylko posłuchajcie, jak im ciężko idzie

– Ewidentna wina pracowników pana prezesa. Nie wiem, kto mu to podsunął – mówi Ryszard Czarnecki w Rozmowie naTemat. To reakcja fake newsa, jakiego powtórzył Jarosław Kaczyński o następcy Viktora Orbána. Zapytaliśmy też, czy Peter Magyar jest "węgierskim Donaldem Tuskiem" oraz co zrobią Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski.

– To na pewno lekcja na przyszłość, żeby lepiej weryfikować źródła, bo internet często mówi prawdę, ale jak widać nie zawsze – przekonuje Ryszard Czarnecki.

Fake news Kaczyńskiego. Czarnecki tłumaczy prezesa PiS

Prezes PiS w rozmowie z dziennikarzami tłumaczył, z czego wynika jego negatywne podejście do nowego węgierskiego premiera Petera Magyara. Polityk wspomniał o tym, co miała rzekomo twierdzić była żona polityka w swojej autobiografii. Tyle że Judit Varga zaprzecza, jakoby popełniła takie dzieło. – Na przykład to, co opisuje jego żona, że upiekł szczenię – stwierdził Kaczyński.

Gdy dziennikarze zwrócili uwagę, że to nieprawda, polityk mówił: – Pan twierdzi, że nieprawda, a ja – biorąc pod uwagę inne, zweryfikowane jego wyczyny, różne dochodzenie pod stołem i tak dalej – jednak uważam, że to jest możliwe – kontynuował.

Te słowa prostował później rzecznik PiS Rafał Bochenek, ale nie padło słowo "przepraszam" za powielanie nieprawdziwych informacji.

O sprostowanie słów prezesa PiS zapytaliśmy Czarneckiego. – To nie ulega wątpliwości, że źle się stało. Myślę, że oburzyło to szczególnie prezesa Kaczyńskiego, ponieważ jest powszechnie znany jako człowiek bardzo wyczulony na krzywdę zwierząt i obrońca zwierząt. Stąd jego reakcja, chociaż na szczęście okazało się, że jest to fake news i element czarnej propagandy – dodaje.

Peter Magyar jak "węgierski Donald Tusk"?

Czarnecki w Rozmowie naTemat zaznacza, że Peter Magyar jest bardziej uczniem Viktora Orbána niż Donalda Tuska. – To przecież człowiek, który był w środowisku Fideszu długie lata wraz ze swoją żoną – dodaje.

– On wygrał, ponieważ dążył się do patriotyzmu węgierskiego, potrafił cytować na wiecach wiersze węgierskich poetów, był odbierany przez część Węgrów, zmęczonych 16 latami rządów Fideszu, jako patriota, a nie jako człowiek, który jest kosmopolitą, który może być, zagrożeniem dla interesów narodowych Węgier – ocenia polityk.

Co dalej z Ziobrą i Romanowskim?

W rozmowie zapytaliśmy też o to, co czeka Zbigniewa Ziobrę i Marcina Romanowskiego po wyborach na Węgrzech. Zmiana władzy prawdopodobnie oznacza dla nich koniec "parasola" ochronnego.

– Oni mają prawo azylu politycznego, tam dostali azyl polityczny. Rozumiem, że nic się w tej kwestii nie zmieniło – przekonuje Czarnecki. Dopytywany o to, czy będą zmuszeni opuścić Węgry, stwierdził, że "nie ma pojęcia".

– Jeżeli oni poprosili o azyl i używamy słowa "kabaret" czy "kompromitacja", to jest raczej niestety ocena wymiaru sprawiedliwości, który w ocenie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego nie gwarantował uczciwego i rzetelnego procesu – mówi Czarnecki.

Ponadto zapewnia, że nie ma teraz żadnego kontaktu z Ziobrą i Romanowskim. – Nie widziałem od dawna obu panów. Nie wiem, jakie będą ich dalsze losy i pewnie mało kto może dzisiaj o tym powiedzieć. Ostatni raz byłem na Węgrzech w lutym 2024 roku – wskazuje.