
Działacze sportowi domagają się natychmiastowego odejścia Radosława Piesiewicza ze stanowiska prezesa PKOl. Wspólne stanowisko było tematem rozmów ministra sportu Jakuba Rutnickiego z przedstawicielami związków na PGE Narodowym.
Bunt środowiska sportowego to następstwo afery wokół giełdy kryptowalut zondacrypto. Firma pełniła rolę sponsora generalnego Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a jej kłopoty finansowe uderzyły rykoszetem w samych zawodników.
Medaliści niedawnych zimowych igrzysk olimpijskich mają ogromne problemy z wypłatą należnych nagród. Część premii finansowej była bowiem pod postacią kryptowaluty (tokenów TMPL). Sportowcy prawdopodobnie nigdy nie zamienią ich na tradycyjne pieniądze.
Sportowcy chcą dymisji Radosława Piesiewicza
W piątkowej naradzie uczestniczyli przedstawiciele dyscyplin olimpijskich oraz obecni działacze, tacy jak m.in. Adam Małysz, chodziarz Robert Korzeniowski, wioślarz Adam Korol oraz kolarka górska Maja Włoszczowska. Jak podaje portal Eurosport, specjalne oświadczenie uderzające w szefostwo Polskiego Komitetu Olimpijskiego przyjęto przez aklamację.
– Wyrażamy stanowczą dezaprobatę wobec działań prezesa PKOl-u Radosława Piesiewicza, które doprowadziły do naruszenia zaufania do PKOl-u i polskich sportowców, a w konsekwencji wywołały poważne skutki wizerunkowe dla całego systemu sportu, w tym podmiotów wspierających polski sport, tj. spółek skarbu państwa i Wojska Polskiego – odczytał oświadczenie Robert Korzeniowski.
Przyszłość prezesa PKOl i plany wydłużenia kadencji
Postawa prezesa również nie pomaga mu w zdobyciu sympatii związków. Np. parę dni temu, już po wybuchu afery, ogłosił, że PKOl nie zamierza zerwać umowy ze spółką. Uzasadniał swoją decyzję m.in. wkładem giełdy w finansowanie występu polskiej reprezentacji. – Dzięki firmie zondacrypto PKOl mógł wysłać naszych sportowców na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie – mówił Piesiewicz. W zeszłym roku miał też na głowie CBA.
Z ustaleń dziennikarzy Eurosportu wynika, że w czwartek szef PKOl rozesłał do zarządu długi list. Pismo ma zawierać propozycje bardzo daleko idących zmian w statucie. Podstawowym założeniem nowelizacji byłoby dostosowanie długości sprawowania władzy do czteroletniego cyklu olimpijskiego. Taki manewr w praktyce oznaczałby przedłużenie rządów obecnej ekipy.
Zobacz także
"Jednym z postulatów wynikających z treści przesłanego projektu jest dyskutowane już wielokrotnie w trakcie posiedzeń Zarządu zrównanie kadencji władz PKOl z cyklem olimpijskim, co w praktyce – w przypadku uchwalenia nowego statutu przed kwietniem 2027 r. – wiązałoby się z wydłużeniem kadencji obecnych władz PKOl" – wyjaśnia w liście prezes.
I tak zamiast odejść w kwietniu 2027 roku, pozostałby na swoim stanowisku aż do letnich igrzysk w Los Angeles w 2028 roku. Piesiewicz tłumaczył tę inicjatywę rzekomą troską o samych zawodników i chęcią zapewnienia im stabilności organizacyjnej podczas przygotowań.
