Przemysław Kral
Prezes zondacrypto Przemysław Kral w rozmowie z naTemat tłumaczy się z medialnych zarzutów o brak wypłacalności. fot. naTemat

Zamieszanie wokół jednej z największych giełd kryptowalut z polskimi korzeniami narasta. Klienci skarżą się na opóźnienia w wypłatach, a w sieci pojawiają się poważne zarzuty. W rozmowie z naTemat prezes zondacrypto Przemysław Kral odpowiada na nie wprost. I tłumaczy, co z pieniędzmi klientów oraz sytuacją finansową firmy.

REKLAMA

W ostatnich tygodniach wokół zondacrypto zrobiło się wyjątkowo gorąco. Doniesienia o problemach z wypłatami, spekulacje o utracie środków i pytania o płynność finansową wywołały niepokój wśród klientów.

Prezes spółki Przemysław Kral w rozmowie z naTemat przekonuje jednak, że sytuacja jest pod kontrolą i ma jedno źródło – problemy techniczne.

"Nie bankrutujemy"

– Rzeczywiście opóźniają się płatności, natomiast robimy wszystko, żeby przywrócić regulaminową i terminową wypłatę. Absolutnie nie bankrutujemy, absolutnie zwracamy pieniądze klientom – zapewnia w "Rozmowie naTemat" Przemysław Kral, CEO zondacrypto.

Prezes podkreśla, że mimo zwiększonego ruchu na platformie – zarówno wpłat, jak i wypłat – firma nadal działa operacyjnie. W jego ocenie część zamieszania to efekt skoordynowanych publikacji medialnych, które nazywa zaplanowanym atakiem na jego firmę.

Problem techniczny?

Kral przyznaje, że użytkownicy faktycznie mogą doświadczać opóźnień. Powód? Awaria systemu i konieczność ręcznego przetwarzania części operacji.

– Problem techniczny wynika z awarii systemu i konieczności manualnego wykonywania transferów. To wydłuża proces, ale transfery są realizowane. Nie jest tak, że ktoś zniknął albo że środki nie są wypłacane – tłumaczy.

Jak dodaje, część automatycznych procesów została już przywrócona, a pełna stabilizacja ma nastąpić w najbliższym czasie.

Najważniejsze pytanie dotyczące płynności finansowej zondacrypto dotyczy tego, co znajduje się na tzw. zimnych portfelach (z ang. cold wallet). Te nie są podpięte do sieci, nie widać publicznie, ile środków się na nich znajduje. Prezes Kral przekonuje, że odpowiednie środki są tam zdeponowane, pokazuje je nadzorcy, ale nie będzie udostępniał w internecie, bo to "kwestia bezpieczeństwa klientów".

Spór o "znikające bitcoiny"

Jednym z najgłośniejszych zarzutów była informacja o rzekomym "wyparowaniu" środków (nawet 99 proc. BTC). Prezes zondacrypto stanowczo ją odrzuca, wskazując na błędną metodologię analiz.

– Łatwo powiedzieć, że wyparowało 99 proc. bitcoinów, jeżeli mówi się tylko o hot wallet. Absolutnie nie zbadano naszych cold walletów ani tego, co się na nich znajduje. Ta informacja jest bardzo krzywdząca i absolutnie nieprawdziwa – podkreśla.

Zondacrypto utrzymuje, że środki klientów znajdują się na zabezpieczonych portfelach, a ich stan został potwierdzony audytem i raportami dla instytucji nadzorczych.

Należy podkreślić, że organy nadzoru znajdują się w Estonii. To tam jest zarejestrowana giełda kryptowalut, bo w Polsce wciąż nie mamy odpowiednich regulacji normujących ten rynek.

Ten spór toczy się od wielu miesięcy. Przypomnijmy, Karol Nawrocki zawetował przygotowaną przez rząd Donalda Tuska ustawę o kryptoaktywach, implementującą unijną dyrektywę MiCA do polskiego prawa.

Dlatego też zamieszanie wokół zondacrypto ma zabarwienie polityczne. Jednak Przemysław Kral zapewnia w naTemat, że ani nie lobbował u Nawrockiego za wetem, ani nie opowiada się po żadnej stronie politycznego sporu.

Właściwie ustawa dla zondacrypto jest obojętna. Firma legalnie działa w Estonii, tam już funkcjonuje MiCA, ale ani Komisja Nadzoru Finansowego, ani żadna inna polska instytucja nie ma i nie będzie miała prawa kontrolować tej giełdy tak długo, jak nie jest ona zarejestrowana w Polsce.

– Nie znam prezydenta Nawrockiego, nie lobbowałem u niego. Są różne tezy, już słyszałem ich bardzo wiele. Absolutnie jest to nieprawda. Dla nas ta ustawa de facto nie ma żadnego znaczenia. Więc czy ona jest, czy jej nie ma, naprawdę to jest dla nas zupełnie nieistotne. Zarzut lobbingu jest wyssany z palca – podkreśla Kral.

"Musimy przetrwać ten atak"

Przemysław Kral w rozmowie z naTemat zapewnia, że – poza awarią – firma działa normalnie. Obecne zamieszanie określa mianem skoordynowanego ataku. Informuje, że szykuje już pozwy sądowe.

– Najlepszym dowodem na to, że działamy, jest wypłacanie pieniędzy klientom. My te wypłaty realizujemy mimo zwiększonego obciążenia. To pokazuje, że funkcjonujemy i jesteśmy stabilni – zapewnia.

Jednocześnie zapowiada, że w najbliższych dniach firma przedstawi konkretne dane dotyczące skali wypłat.

– Jesteśmy poddawani atakom, które mają nas zniszczyć. Zaatakowano nas dosyć bezpardonowo i musimy ten atak przetrwać. Robimy wszystko, żeby w pierwszej kolejności zadowolić i zaspokoić naszych klientów. To jest dla nas najważniejsze – podsumowuje.