Karol Nawrocki
Większość Polaków nie chce referendum Nawrockiego. Fot. Prezydent.pl

Prezydent Karol Nawrocki ogłosił w zeszłym tygodniu chęć przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Najnowszy sondaż pokazuje zdanie Polaków co do pytania referendalnego, ale przede wszystkim ich chęć udziału w samym głosowaniu.

REKLAMA

W czwartek 7 maja Karol Nawrocki w swoim oświadczeniu zapowiedział referendum dotyczące odrzucenia niektórych założeń Zielonego Ładu oraz systemu ETS. Wniosek o jego przeprowadzenie trafił już do Senatu, a proponowane pytanie referendalne brzmi: "Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".

Sondaż na zlecenie Wirtualnej Polski przeprowadził w tej sprawie ośrodek United Surveys by IBRiS, aby sprawdzić, jakie zdanie mają na ten temat Polacy.

Frekwencja pod znakiem zapytania. Referendum może nie być wiążące

Zgodnie z polskim prawem referendum ogólnokrajowe jest wiążące tylko wtedy, gdy weźmie w nim udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania (powyżej 50 proc.). Wyniki najnowszego badania United Surveys by IBRiS dla WP sugerują jednak, że inicjatywa prezydenta mogłaby mieć problem z osiągnięciem tego progu. Obecnie chęć udziału w głosowaniu deklaruje 47 proc. ankietowanych, z czego 37,7 proc. odpowiedziało "zdecydowanie tak", a 9,3 proc. "raczej tak".

Na przeciwnym biegunie znajduje się 49,1 proc. badanych, którzy nie zamierzają brać udziału w referendum (30,5 proc. "zdecydowanie nie" oraz 18,6 proc. "raczej nie"). Przy tak wyrównanych wynikach kluczowy staje się głos osób niezdecydowanych, których jest obecnie 3,9 proc. To właśnie ta niewielka grupa mogłaby ostatecznie zaważyć na tym, czy wyniki głosowania miałyby moc prawną, czy pozostałyby jedynie sondażem opinii publicznej przeprowadzonym w formie plebiscytu.

Głębokie podziały polityczne. Wyborcy koalicji i opozycji mają inne plany

Analiza preferencji partyjnych pokazuje, że kwestia referendum stała się polem silnego sporu politycznego. Wyborcy partii tworzących obecną koalicję rządzącą (KO, Nowa Lewica, PSL i Polska 2050) są zdecydowanie przeciwni inicjatywie Nawrockiego. Aż 73 proc. z nich deklaruje zbojkotowanie głosowania, podczas gdy udział w nim bierze pod uwagę jedynie 24 proc. ankietowanych (3 proc. nie ma zdania).

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda wśród sympatyków opozycji. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej oraz Razem w zdecydowanej większości popierają pomysł prezydenta – chęć pójścia do urn deklaruje aż 82 proc. z nich. Tylko 16 proc. wyborców opozycyjnych nie wzięłoby udziału w referendum, a 2 proc. pozostaje niezdecydowanych.

Wynik głosowania i spór o sens inicjatywy

Gdyby jednak do referendum doszło, a głos oddałyby tylko osoby deklarujące udział, wynik byłby jednoznaczny. Aż 74,1 proc. ankietowanych wybrałoby odpowiedź "nie", odrzucając tym samym unijną politykę klimatyczną sformułowaną w pytaniu. Na "tak" zagłosowałoby jedynie 22,2 proc. uczestników.

Mimo tak wyraźnej deklaracji przeciwników Zielonego Ładu wśród głosujących, ponad połowa wszystkich Polaków (52,7 proc.) uważa samo referendum za niepotrzebne.

Krytycy inicjatywy wielokrotnie już wspominali, że pytanie referendalne zawiera sugestywną, antyunijną tezę, a jego wynik i tak nie wpłynie realnie na politykę UE.

Z kolei 40,8 proc. badanych zgadza się z prezydentem, że głosowanie jest potrzebne. Zwolennicy Nawrockiego podzielają jego argumentację, że polityka klimatyczna drastycznie podnosi ceny prądu w 2026 roku i koszty energii, co uderza w standard życia polskich rodzin i konkurencyjność gospodarki.

Głosowanie we wrześniu 2026 roku. Co będzie oznaczać twój wybór?

Formalna ścieżka do przeprowadzenia głosowania już się rozpoczęła. Wniosek prezydenta trafił do Senatu, który musi go rozpatrzyć na najbliższym posiedzeniu zaplanowanym na 20–21 maja. Aby referendum doszło do skutku, wymagana jest bezwzględna większość głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Jeśli izba wyższa poprze ten plan, 27 września Nawrocki chce nas zagnać do urn w niedzielę 27 września 2026 roku.

Kancelaria Prezydenta przedstawiła klarowną instrukcję dotyczącą skutków oddanego głosu. Wybór odpowiedzi "TAK" będzie oznaczał pełną akceptację dla kontynuowania obecnego kursu klimatycznego UE.

Wiąże się to m.in. z wprowadzeniem systemu opłat, którego skutki dla polskich gospodarstw domowych analizuje artykuł o tym, że ETS2 jednak poczeka, UE ma nowe cele klimatyczne, a także z wdrażaniem restrykcyjnej dyrektywy budynkowej i zakazem sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku. Choć w tym ostatnim przypadku warto odnotować, że nastąpił już zwrot akcji w sprawie zakazu aut spalinowych od 2035 roku, oraz wygaszaniem darmowych uprawnień do emisji dla przemysłu.

Z kolei zaznaczenie odpowiedzi "NIE" ma być wiążącym zobowiązaniem dla władz państwowych. Organy państwa zostaną wówczas zobligowane do aktywnego blokowania na forum unijnym tych regulacji klimatycznych, których koszty zostaną uznane za zbyt wysokie dla polskiej gospodarki, rolnictwa i przeciętnego obywatela, w tym systemu ETS2, który zdaniem ekspertów mógłby wywołać wzrost cen ogrzewania w Polsce nawet o 150 procent.