Ziobro w USA. Dla Trumpa może być politycznym prezentem
Ziobro w USA. Dla Trumpa może być politycznym prezentem fot. naTemat

Zbigniew Ziobro uciekł do Stanów Zjednoczonych, ale jego sprawa dawno przestała być wyłącznie problemem prawnym. Były minister sprawiedliwości może stać się dla administracji Donalda Trumpa wygodnym narzędziem nacisku na Polskę.

REKLAMA

Sprawa Zbigniewa Ziobry od miesięcy rozgrzewa Polskę. Dyskusja krąży wokół aresztu, ekstradycji, wizy, pracy w Telewizji Republika i tego, czy były minister sprawiedliwości straci resztki sejmowych pieniędzy. Jednak w "Komentarzu naTemat" patrzymy szerzej. Nie na Ziobrę jako polityka uciekającego przed odpowiedzialnością, lecz jako pionek w znacznie większej układance.

Płaszcz ochronny za coś w zamian

Utrzymywanie Zbigniewa Ziobry w USA praktycznie nic Donalda Trumpa nie kosztuje. Dla amerykańskiej opinii publicznej były polski minister sprawiedliwości jest postacią marginalną. A jednocześnie... może stać się niezwykle użyteczny.

Administracja Trumpa mogłaby rozgrywać sprawę Ziobry na dwóch frontach. Wobec PiS – jako obietnicę ochrony: nie wydamy go, ale pamiętajcie o tym, gdy wrócicie do władzy. Wobec rządu Donalda Tuska – jako potencjalną kartę przetargową. Możemy go wydać, ale oczekujemy konkretnych decyzji w sprawach zbrojeń czy głosowań w Unii Europejskiej.

Ziobro, choć w USA politycznie nieważny, w Polsce pozostaje symbolem. A symbolem można handlować.

Nie ma darmowych obiadów

W polityce nie ma nic za darmo. Jeśli Trump zdecyduje się chronić Ziobrę, może oczekiwać od polskiej prawicy lojalności. Jeśli zdecyduje się go wydać, może oczekiwać ustępstw od obecnego rządu.

To swoiste geopolityczne szachy, które spadły na administrację Trumpa jak deszcz w czasie suszy – to nieoczekiwane, ale bardzo pożyteczne. I choć to nie pewnik, a dywagacje, mechanizm realnej polityki nie pozostawia złudzeń. Mocarstwo może wykorzystywać postać ważną dla małego lub średniego państwa, nawet jeśli dla siebie samego jest ona zupełnie nieistotna.

"Wstyd i hańba dla USA"

Gość ostatniej "Rozmowy naTemat", prof. Roman Kuźniar, nie gryzł się w język. Uznał, że jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście dają schronienie Ziobrze, jest to "hańbiący przypadek" dla amerykańskiej administracji.

Prof. Kuźniar mówił też, że ludzie "upadli moralnie" znaleźli się na łasce innego człowieka upadłego moralnie – Donalda Trumpa. Jego zdaniem USA pod obecnym przywództwem lekceważą prawo międzynarodowe, a polska opinia publiczna poświęca Ziobrze zbyt wiele emocji.

Najmocniejsze zdanie profesora brzmi jednak inaczej: im dalej Ziobro jest od Polski, tym lepiej dla Polski.

Co dalej z Ziobrą?

Formalnie sprawa może ciągnąć się miesiącami. Najpierw sąd musi rozpoznać zażalenie dotyczące aresztu. Dopiero później możliwe byłyby dalsze kroki, w tym wniosek o ekstradycję. Tyle że zanim procedury ruszą, Ziobro może znaleźć się gdzie indziej. W komentarzu pojawia się choćby Paragwaj jako potencjalny kolejny kierunek.

Na razie były minister pozostaje posłem, choć nie uczestniczy w pracach Sejmu. Jeśli faktycznie podjął pracę jako korespondent Telewizji Republika, może stracić ostatnią część pieniędzy z Sejmu. Ale to tylko poboczny wątek. Prawdziwe pytanie brzmi: kto i do czego wykorzysta jego obecność w USA?