"Świat skręca w złą stronę". Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w "Allegro ma non troppo" Jacka Pałasińskiego
"Świat skręca w złą stronę". Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w "Allegro ma non troppo" Jacka Pałasińskiego fot. naTemat

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty w rozmowie z Jackiem Pałasińskim mówi o strachu przed radykalizacją, błędach koalicji, pozycji Donalda Tuska w Europie i własnej wizji Lewicy. W podcaście "Allegro ma non troppo" nie unika mocnych słów ani politycznych rozliczeń. – Dostaliśmy po dupie i zmądrzeliśmy. Po 18 latach wracamy i chcemy mądrze współrządzić – mówi.

REKLAMA

"Allegro ma non troppo" Jacka Pałasińskiego z Włodzimierzem Czarzastym zaczyna się od bieżącej awantury wokół Zbigniewa Ziobry, ale szybko zamienia się w dużo szerszą opowieść o stanie polskiej demokracji, kryzysie komunikacji rządu i przyszłości lewicy.

Marszałek Sejmu jest momentami ostry, a momentami zaskakująco osobisty.

– Miałem odloty aroganckie, bucowate i chamskie. Byłem w partii, która miała 2 proc. i wypadła z Sejmu. Jak wypadła z Sejmu, zmądrzała i dostała po dupie. Specjalnie używam tego wyrazu, bo uważam, że po prostu tak było. Wróciliśmy do Sejmu po 18 latach, staramy się mądrze współrządzić – mówi marszałek i przewodniczący Nowej Lewicy.

"Nie można poprawiać prawa, łamiąc prawo"

Czarzasty nie zostawia suchej nitki na byłym ministrze sprawiedliwości, ale jednocześnie tłumaczy, dlaczego obecna władza nie może działać metodami swoich poprzedników.

– Nie ma żadnych intencji, jest po prostu człowiek podejrzany o przywództwo w zorganizowanej grupie przestępczej, o przywłaszczenie 150 milionów złotych. Można oczywiście wziąć całą tę sytuację za twarz, tylko wydaje mi się, że to by było na granicy łamania prawa. Chciałbym, żeby ta ekipa różniła się tym, że nie można poprawiać prawa, łamiąc to prawo – mówi.

Marszałek przekonuje też, że obsesyjne skupienie się na Ziobrze jest politycznym błędem. – Najlepsze dla Polski byłoby przestać się zajmować facetem, który potencjalnie rąbnął 150 milionów złotych i nie uzależniać kontaktów między nami a Stanami Zjednoczonymi od potencjalnego bandyty – dodaje.

Czarzasty wylicza sukcesy Lewicy. "Załatwiamy swoje"

Marszałek Sejmu to jednocześnie lider Nowej Lewicy. Pytany o polityczne sukcesy, szybko i na jednym oddechu wylicza załatwione sprawy.

Renta wdowia załatwiona. Milion sześćset tysięcy ludzi bierze rentę wdowią. Największy program mieszkaniowy po transformacji. In vitro po raz pierwszy w formie ustawy. Definicja zgwałcenia zmieniona. Zasiłek pogrzebowy podniesiony. Alimenty podniesione. Pilotaż skróconego czasu pracy. Gdyby Lewicy nie było w tym rządzie, prawa pracownicze byłyby rugowane – mówi Czarzasty.

I podkreśla, że po raz pierwszy od osiemnastu lat Lewica jest w rządzie i – jego zdaniem – załatwia swoje. – A swoje to znaczy dla ludzi – dodaje.

Jednocześnie przyznaje, że koalicja ma gigantyczny problem z komunikacją. – Dopóki władza nie jest arogancka i wie, co robi źle, dopóty jest szansa, że to poprawi – ocenia.

"Świat idzie w złym kierunku"

Najbardziej emocjonalna część rozmowy dotyczy jednak radykalizacji polityki i wzrostu popularności skrajnej prawicy.

– Jak pojawia się populizm, pojawia się radykalizm. Jak się pojawia radykalizm, pojawia się złe słowo. Jak pojawia się złe słowo, pojawi się kamień. Pojawi się kamień, pojawi się szyba wybita czy Żydom, czy gejom, czy Niemcom – mówi Czarzasty.

Marszałek uważa, że politycy oferujący proste odpowiedzi na trudne pytania budują swoją siłę właśnie na społecznym chaosie.

– Problem polega na tym, że na trudne pytania nie da się prosto odpowiedzieć. Sprawy się coraz bardziej gmatwają, ludzie się gubią, a jak się gubią, słuchają prostych odpowiedzi, które zwykle nie są zgodne z prawdą, ale są bardzo populistyczne – tłumaczy.

Silna Polska w silnej Unii Europejskiej

W rozmowie dużo miejsca zajmuje też polityka międzynarodowa. Czarzasty wyraźnie stawia na integrację europejską i nie ukrywa, że widzi w Donaldzie Tusku jednego z najważniejszych liderów UE.

– Nigdy po transformacji polska polityka wewnętrzna nie była tak uzależniona od polityki zagranicznej. Od wojny w Ukrainie, od niestabilności NATO, od tego, co zrobi Donald Trump. W takiej sytuacji potrzebny jest polityk, który zna świat i zna przywódców – mówi.

– Nie wyobrażam sobie świata, w którym są Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja, Indie i Polska. Ja wierzę w świat, w którym jest silna Unia Europejska z silną rolą Polski – dodaje.

Rolą lewicy jest przesuwanie granic?

Czarzasty bardzo otwarcie mówi też o ograniczeniach współczesnej lewicy w Polsce. Nie wierzy w 30-procentowe poparcie dla swojej formacji, ale uważa, że jej rola jest inna.

– Może jesteśmy po to, żeby przesuwać granice o dwa-trzy centymetry każdego roku dalej. Gdyby Biedroń się nie wyoutował, to wielu ludzi nadal nie używałoby słowa gej, tylko mówiłoby ‘pedał’. Gdybyśmy nie mówili dzień i noc o związkach partnerskich, nie byłoby dziś nawet tych rozporządzeń, które są przygotowywane – mówi.

I dodaje, że współczesna lewica nie jest już partią jednej klasy społecznej. – Nasz elektorat to ludzie progresywni, otwarci na świat, tolerancyjni. Ludzie, którzy uważają, że każdy ma prawo wierzyć w co chce i spać z kim chce – podsumowuje.

Cała rozmowa Jacka Pałasińskiego z Włodzimierzem Czarzastym to znacznie więcej niż klasyczny polityczny wywiad. To także opowieść o lęku przed radykalizacją, frustracji wobec politycznej bezsilności i próbie znalezienia miejsca dla lewicy w świecie, który – jak mówi marszałek – "idzie w złym kierunku".