
Robert Lewandowski ogłosił już oficjalnie, że odchodzi z FC Barcelony po 4 latach i mnóstwie sukcesów. Kataloński klub nie przeszedł obojętnie obok decyzji swojego zawodnika. Szybko opublikował podziękowania, w którym podsumował hiszpański etap kariery polskiego snajpera.
"Po czterech latach pełnych wyzwań i ciężkiej pracy, nadszedł czas, by ruszyć dalej. Odchodzę z poczuciem, że misja została wykonana" – napisał Robert Lewandowski w mediach społecznościowych. W dalszej części podsumował swoje osiągnięcia, przypominając kibicom cztery pełne sezony i trzy zdobyte mistrzostwa.
Odejście Lewandowskiego z Barcelony. Sukcesy polskiego napastnika
Kapitan reprezentacji Polski nie krył ogromnej wdzięczności wobec całej społeczności skupionej wokół drużyny z Barcelony. W swoim wpisie o odejściu napisał wprost, że "Katalonia to moje miejsce na ziemi". Skierował również ciepłe słowa do prezydenta Joana Laporty za danie mu szansy na grę w tak utytułowanym zespole.
Bilans jego występów na hiszpańskich boiskach wygląda naprawdę imponująco. Pobyt na słynnej murawie Camp Nou to jednak nie tylko same trofea, ale także mnóstwo bramek (a dokładnie 119 w 191 występach), które ratowały zespół w trudnych momentach.
Transfer Lewandowskiego z Bayernu Monachium wniósł do szatni gigantyczne doświadczenie i legendarny profesjonalizm. Jego codzienna obecność odmieniła mentalność młodszych zawodników, co też pozwoliło drużynie wrócić na szczyt tabeli w La Lidze.
Zobacz także
Barca żegna Lewego. "Przybył jako gwiazda, a odchodzi jako legenda"
Przedstawiciele FC Barcelony w swoim komunikacie napisali, że 37-latek "przybył jako gwiazda, a odchodzi jako legenda". Włodarze podziękowali Polakowi za każdego gola, każdą walkę i każdy magiczny moment w tych barwach. Krótki wpis pożegnalny zakończono wymownym zwrotem: "Culer na zawsze".
To konkretne określenie w Hiszpanii przypisuje się najbardziej zagorzałym fanom Barcy oraz osobom nierozerwalnie związane z katalońską drużyną. Użycie tego słowa w oficjalnym komunikacie to ciekawostka, która jednocześnie udowadnia, że relacja pomiędzy Polakiem a Barceloną wiązała się z czymś więcej niż tylko kontraktem na kopanie piłki.
Przydomek wywodzi się z języka katalońskiego i w dosłownym tłumaczeniu znaczy... "tyłek". Historia tego nietypowego przydomka sięga początków XX wieku. Ówcześni kibice oglądali mecze na starym obiekcie Camp de la Indústria, siadając na murze otaczającym boisko. Spacerujący przechodnie z zewnątrz widzieli jedynie ich plecy i dolne partie ciała. Dziś w Katalonii to zaszczytne miano, a nie obelga.
Przyszłość polskiego snajpera. Gdzie zagra Robert Lewandowski?
Pożegnanie z hiszpańską elitą nie zwiastuje sportowej emerytury Lewego. W mediach pojawiają się już informacje o niezwykle wysokich ofertach dla naszego reprezentanta. O podpis zaciekle rywalizują obecnie czołowe ekipy z Arabii Saudyjskiej, które na co dzień dysponują nieograniczonym kapitałem. Z danych opublikowanych przez branżowe serwisy wynika, że w wyścigu prowadzą takie potęgi jak Al-Hilal oraz Al-Nassr.
Pierwsza z wymienionych drużyn może pochwalić się ogromnymi sukcesami na Bliskim Wschodzie, a jej władze oferują rzekomo pensję rzędu 90 milionów euro rocznie (ponad 382 mln zł!). Druga to z kolei aktualny hegemon ligowy, w którym występuje portugalski gwiazdor Cristiano Ronaldo. Wybór dalszego kierunku kariery z pewnością poznamy już niedługo.
