
Niesławny, dziesięciopiętrowy "blok grozy" z Kielc wkrótce zniknie z powierzchni ziemi. Władze miasta planują postawić w tym miejscu zupełnie nowe osiedle. Mieszkańcy bloków z wielkiej płyty w całej Polsce nie mają jednak powodów do obaw, że podobny los spotka ich własne domy.
W ostatnim czasie sieć zalała fala publikacji, które wieszczą rychły koniec osiedli wybudowanych w słusznie minionej epoce. Decyzja kieleckiego magistratu idealnie wpisuje się w tę niepokojącą narrację, dalej podsycając strach właścicieli starszych mieszkań. Prawda jest jednak taka, że to skrajny przypadek i wyjątek potwierdzający regułę.
Pusty blok z wielkiej płyty idzie do rozbiórki
Blok przy ul. Młodej 4 od lat miał bardzo złą sławę. Budynek z wielkiej płyty oddano do użytku w 1982 roku, miał ponad 150 lokali i przez lata był kojarzony z burdami, pożarami oraz wandalizmem. Od 10 lat stoi pusty i straszy z daleka.
Samorząd postanowił rozwiązać ten problem, ogłaszając konkurs architektoniczny na całkowitą transformację zrujnowanej przestrzeni. Obiekt wkrótce ustąpi miejsca nowoczesnej zabudowie socjalnej.
– Miejsce, które od lat tworzy negatywny wizerunek, może być symbolem nowoczesnego, dostępnego budownictwa komunalnego – mówiła prezydentka Kielc Agata Wojda. – To również impuls do realizacji koncepcji "Nowego Miasta", zgodnie z którą osiedla za torami chcemy znacząco zmienić – dodała.
Zobacz także
Nowoczesne osiedle komunalne w miejscu ruiny w Kielcach
Oficjalny portal miasta wyjaśnia, że na odzyskanym terenie powstanie kompleks budynków wielorodzinnych o łącznej powierzchni ponad 5000 metrów kwadratowych. Projekt zakłada stworzenie przeszło 100 mieszkań komunalnych. Zostaną one udostępnione w innowacyjnej formule najmu samorządowego.
– Młoda jest kolejnym tego typu działaniem, gdzie jednak otwieramy się bardziej społecznie i pracujemy nad mieszanym modelem najmu, w którym mieszkania trafią zarówno do osób oczekujących na lokale komunalne, jak i do młodych ludzi, studentów oraz specjalistów, potrzebnych na lokalnym rynku pracy – mówiła wiceprezydentka Aneta Boroń.
W planach są również podziemne garaże, komórki lokatorskie oraz przestrzenie usługowe na parterach. Cała inwestycja pochłonie około 42 mln zł, co też doskonale odzwierciedla obecne wysokie koszty materiałów budowlanych oraz robocizny, z którymi mierzy się rynek.
Wielka płyta przetrwa kolejne dekady
Przykład z województwa świętokrzyskiego pokazuje dobitnie, że budynek nadaje się do wyburzenia wtedy, gdy przez lata nikt o niego odpowiednio nie dba. Długotrwałe zaniedbania i brak bieżącej konserwacji to najwięksi wrogowie architektury.
Wbrew sensacyjnym doniesieniom o tym, jakoby bloki z PRL miały się rozlecieć w 3-5 lat, regularnie modernizowane konstrukcje to wciąż niezwykle solidne obiekty. Ekspertyzy techniczne uspokajają, że przy prawidłowym zarządzaniu, dociepleniu i wymianie starych instalacji, te żelbetowe budynki posłużą jeszcze przez długie dziesięciolecia.
Bloki z wielkiej płyty produkowano na podstawie jednego projektu W-70, a ich szacowana żywotność sięga nawet stu lat. Spokojnie przeżyją swoich obecnych lokatorów, a nierzadko wykażą się zdecydowanie większą trwałością niż współczesne inwestycje (pato)deweloperskie.
