
W Radomsku w weekend doszło do zdarzenia, które idealnie pokazuje, że plaga pijanych kierowców na polskich drogach wciąż ma się przerażająco dobrze. Tym razem skończyło się na rozbitym aucie i zniszczonej infrastrukturze, ale było o krok od prawdziwego dramatu.
To miał być spokojny niedzielny wieczór. 17 maja tuż przed godziną 18:00, ulica Brzeźnickia w Radomsku stała się areną wydarzeń przypominających sceny z kiepskiego filmu akcji.
36-letnia kierująca Volkswagenem kompletnie zignorowała podstawowe zasady bezpieczeństwa oraz zdrowego rozsądku. Zamiast dostosować prędkość do warunków panujących na drodze, postanowiła mocniej wcisnąć gaz.
Efekt? Kobieta całkowicie straciła panowanie nad kierownicą. Rozpędzony samochód wypadł z toru jazdy, zjechał z drogi i z impetem uderzył w pylon stacji paliw. Huk, dym i totalnie zniszczony przód auta, czyli tak wyglądał finał tej bezmyślnej podróży. Na całe szczęście w miejscu uderzenia nie stał żaden człowiek ani inny pojazd tankujący paliwo.
Czujny policjant po służbie
Zamiast zająć się wezwaniem pomocy i sprawdzić, czy nikomu nic się nie stało, 36-latka podjęła najbardziej absurdalną decyzję z możliwych. Wysiadła z rozbitego wraku Volkswagena i... po prostu zaczęła uciekać pieszo. Prawdopodobnie liczyła na to, że uda jej się szybko zniknąć z miejsca zdarzenia i uniknąć odpowiedzialności. Miała jednak gigantycznego pecha.
Całą sytuację i nietypowe zachowanie kobiety zauważył mężczyzna, który akurat spędzał swój wolny czas poza pracą. Jak się okazało, był to funkcjonariusz z Komendy Powiatowej Policji w Radomsku.
Widząc wypadek, uciekającą kobietę oraz mocno uszkodzony samochód bez wahania ruszył w pościg, błyskawicznie ujął uciekinierkę i o wszystkim powiadomił dyżurnego jednostki.
Kiedy na ulicę Brzeźnicką dotarł patrol, szybko stało się jasne, dlaczego kobieta tak bardzo spieszyła się do ucieczki pieszo. Mundurowi wyciągnęli alkomat i zbadali stan trzeźwości zatrzymanej 36-latki. Wynik wprawił w osłupienie nawet doświadczonych funkcjonariuszy.
Okazało się, że uciekająca kobieta miała ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Przy takim stężeniu człowiek ma potężny problem z utrzymaniem równowagi na własnych nogach, a co dopiero z kontrolowaniem ważącego ponad tonę auta.
Jaka kara grozi za jazdę pod wpływem alkoholu?
Tłumaczenia i płacz na nic się już nie zdadzą. Kobieta odpowie teraz za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz spowodowanie kolizji drogowej. Polskie prawo w tej kwestii jest bezwzględne. Za popełnione przestępstwo kobiecie grozi teraz kara do 3 lat pozbawienia wolności, wysoka grzywna oraz długoletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.
