
"Efekt Krakowa" w Rzeszowie? Radny Jacek Strojny właśnie ogłosił w mediach społecznościowych, że zamierza złożyć wniosek o referendum w sprawie odwołania prezydenta Rzeszowa, Konrada Fijołka. Decyzja samorządowca zapadła w cieniu politycznego trzęsienia ziemi pod Wawelem, gdzie odsunięto od władzy Aleksandra Miszalskiego.
Zaledwie dzień po referendum w Krakowie, w którym odwołano z funkcji prezydenta Aleksandra Miszalskiego, pojawiły się zaskakujące doniesienia z rzeszowskiego samorządu.
W Rzeszowie widoczny "efekt Krakowa"? Być może szykuje się kolejne referendum
Jacek Strojny, lider ruchu "Razem dla Rzeszowa", oficjalnie zapowiedział próbę odwołania urzędującego włodarza miasta, Konrada Fijołka. Samorządowiec nie gryzł się w język, publikując w mediach społecznościowych listę zarzutów, które mają stać się fundamentem wniosku o głosowanie.
"Drodzy Mieszkańcy Rzeszowa. Informuję, że w związku z pogarszającym się stanem finansów Miasta, bezprecedensową próbą przepchnięcia zamiany po zaniżonej wartości działek miejskich, utajnieniem planu ogólnego, licznymi kontrowersjami wokół kluczowych inwestycji miejskich oraz wieloma innymi grzechami wobec Miasta i jego Mieszkańców nadszedł czas na odwołanie najgorszego po 1990 r. prezydenta" – napisał.
Strojny zapowiedział również, że już wkrótce przedstawi "Radzie Miasta oficjalny wniosek o przeprowadzenie referendum wraz z uzasadnieniem". Zaapelował do pozostałych radnych, by wsparli jego inicjatywę.
Jednak droga do odwołania prezydenta nie będzie taka prosta. Jak przypomina Polskie Radio Rzeszów, aby wniosek o referendum w ogóle trafił pod obradowanie, musi się pod nim podpisać co najmniej siedmiu radnych. Obecnie ruch "Razem dla Rzeszowa" ma tylko czterech, co oznacza, że Jacek Strojny musi przekonać do swojego pomysłu jeszcze przynajmniej trzech samorządowców.
Zobacz także
Kraków odwołał prezydenta
Referendum w Krakowie odbyło się w niedzielę 24 maja. Dzień później podano oficjalne wyniki. Frekwencja w głosowaniu nad odwołaniem prezydenta miasta wyniosła 29,99 proc. przy wymaganym progu 26,98 proc. To oznacza, że wynik jest wiążący. Za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego zagłosowało 171 581 osób (97,93 proc)., a przeciw 3 631 (2,07 proc.). Do uznania referendum za wiążące potrzebnych było co najmniej 158 555 głosów.
Jak wspominaliśmy, referendum w Krakowie to był nokaut Miszalskiego. Ta sprawa zelektryzowała scenę polityczną, a szczególnie środowisko Zjednocznej Prawicy, której przedstawiciele o porażkę Miszalskiego winią... Donalda Tuska.
– To jest początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy się odejściem samego Tuska, bo dziś mamy do czynienia z odejściem "Tuska krakowskiego" – wygłaszał Przemysław Czarnek na konferencji prasowej w poniedziałek 25 maja.
Dodajmy, że to właśnie premier powoła teraz komisarz, który do czasu przedwczesnych wyborów będzie zarządzał miastem. Szef rządu ma na to 7 dni. Wybory na prezydenta Krakowa prawdopodobnie odbędą się pod koniec tegorocznych wakacji. Ruszyła już giełda nazwisk. Banaś, Braun, Schreiber i 11 innych.
