"Starosta dał nam kroplówkę z 2,5 mln zł". Dyrektor szpitala w Mławie nie kryje wściekłości
"Starosta dał nam kroplówkę z 2,5 mln zł". Dyrektor szpitala w Mławie nie kryje wściekłości Fot. Facebook/Szpital w Mławie/montaż naTemat

Dramatyczna sytuacja szpitala powiatowego w Mławie wstrząsnęła Polską. W mieście i okolicy totalny szok. – To wybuchło jak granat. W takim mieście absolutnie nie może zabraknąć szpitala. Nie wyobrażam sobie, żeby mieli go zamknąć. Dla nas to dramat – powtarzają mieszkańcy. Dyrektor jednostki nie odpuszcza. W rozmowie z naTemat zapowiada, że będzie walczył dalej. O jego wojnie ze starostą jest coraz głośniej. Dostaje już telefony z całej Polski.

REKLAMA

Okazuje się, że problem może być większy, niż mogłoby się wydawać. Piotr Parjaszewski, dyrektor szpitala w Mławie, mówi, że inni dyrektorzy już mu dziękują. Mieli podobne problemy w swoich powiatach, bo starostwa odmawiały im wsparcia przez długi czas, a teraz boją się i podjęły rozmowy w sprawie dofinansowania.

– W tej chwili nie możemy się cofnąć. Nie możemy dać sobie zamknąć ust. To po prostu jest być albo nie być dla szpitali powiatowych. Takie problemy ma 90 proc. powiatów. Mnie starosta wielokrotnie powtarzał, że dla niego lepiej, jakby ten szpital był zlikwidowany – mówi w rozmowie z naTemat.

To on kilka dni temu wszczął alarm w sprawie dramatycznej sytuacji swojego szpitala, której zadłużenie wynosi około 24 mln złotych, z czego 8 mln wymaga natychmiastowej zapłaty. – Od kilku miesięcy mówię, że szpital jest na zakręcie, nie mam leków, nie mam kroplówek, przerwane są łańcuchy dostaw – alarmował. Ze szpitala zaczęli odchodzić lekarze. Ostatnio przekazał, że kroplówek starczy im zaledwie na 2-3 dni. Bo z powiatu nie dostaje pieniędzy.

Tymczasem, jak podają media, starosta mławski znalazł pieniądze na inne inwestycje w powiecie. W tym na drogi czy rondo w swojej gminie Radzanów, o czym szerzej pisał już Michał Panek.

Jak sytuacja wygląda dziś? – Sytuacja jest tragiczna. Jeszcze gorsza niż wczoraj – odpowiada nam Piotr Parjaszewski.

Szpital w Mławie dostał z powiatu 2,5 mln zł pożyczki

Rozmawiamy dzień po głośnej akcji w Mławie, gdy 28 maja mieszkańcy wyszli na ulice w obronie szpitala. Mieli ze sobą transparenty z hasłami "Mława zapamięta takie decyzje" i "Starostwo milczy, szpital kona". Niektórzy byli ubrani na czarno, nieśli też czarne flagi. Były i karetki na sygnale, i pielęgniarki. Tego samego dnia odbyła się też sesja Rady Powiatu, na której pojawił się dyrektor Parjaszewski. Wytknął staroście i budowę ronda, i to, że obiecywał mu środki na rozbudowę szpitala, których nie dostał.

CodziennikMławski.pl relacjonował: "Oskarżał go, że manipuluje zarządem, urządza 'sąd kapturowy' na posiedzeniu zarządu, fałszowane są protokoły z jego posiedzeń, a starosta namawia go do oszukiwania systemu, oraz działa na rzecz innych szpitali".

Na sali słychać było okrzyki, że starosta powinien ustąpić.

Tymczasem podczas sesji nagle okazało się, że szpital dostaje z powiatu 2,5 mln zł pożyczki.

Według dyrektora to tyle, co nic. Uznał to za policzek i próbę uciszenia, żeby opinia publiczna zobaczyła, jak starosta pomaga szpitalowi: – Nasze zobowiązania wymagalne to 7,8 mln zł, czyli 2,5 mln to nawet nie jest jedna trzecia. Pan starosta źle zrozumiał to, że potrzebujemy kroplówek. Dał nam kroplówkę w postaci 2,5 mln zł. A my w tej chwili mamy sytuację, w której nie mamy tlenu, brakuje nam leków i kroplówek, ale mamy też zobowiązania wobec lekarzy. 2,5 mln zł ma starczyć na wszystko. Dostaję przelew i zaraz nie ma tych pieniędzy.

Zrobił już z nich m.in. przelew na kroplówki. Jak mówi, wystarczy ich na 5 dni.

Jednocześnie szpital czekał na pozytywną opinię Rady Społecznej ws. zaciągnięcia kredytu w wysokości 13,5 mln zł. Nie otrzymali jej.

Jak jest w innych powiatach? Dyrektor Parjaszewski podaje przykład takich, które dają szpitalom po 8 mln zł.

– W Płońsku starosta zadeklarował, że będzie pomagał kwotą 8 milionów złotych – co roku, przez 5 lat. Szpital w Biskupcu też dostał 8 mln. Wiem, że niektórzy starostowie wiedzą, że problemy są w systemie, a nie w szpitalu i wspierają szpital. A nam pan starosta utrudnia pracę. Mamy te same problemy, co inne szpitale, ale dodatkowo starostwo nas nie wspiera – mówi.

Czy gdyby starosta dał szpitalowi 8 mln zł, byłby zadowolony?

– Oczywiście, że tak. To pozwoliłoby nam przetrwać – odpowiada Piotr Parjaszewski.

Mieszkańcy: Oby nie doszło do zamknięcia szpitala!

Mława liczy około 30 tys. mieszkańców. Powiat mławski około 70 tys. W całej okolicy z powodu szpitala wrze.

Świadomość, że tego szpitala może nie być, przeraża. Jak mogłoby go nie być?! Nie ma się co dziwić, że ludzi to bulwersuje – reaguje jeden z lokalnych działaczy.

Inni mieszkańcy w rozmowie z naTemat nie hamują emocji.

Oby nie doszło do zamknięcia szpitala! Oby nie! Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. My mamy do szpitala ok. 20 km, ale to nie ma znaczenia. To nasz powiatowy szpital, który powinien funkcjonować! – reaguje inna z osób.

Kolejna: – Sprawa jest dla nas drastyczna. Dramatyczna wręcz, bo to jedyny szpital na cały powiat. Już wcześniej wiedzieliśmy, że jest źle, ale teraz? Nie wiem, może to jest konflikt na szczeblu politycznym? A może lokalne władze sobie z tym nie radzą?

O dyrektorze wypowiadają się pozytywnie. Nie wszyscy jednak wiedzą, co się dokładnie dzieje. Mieszkańcy Mławy i okolicznych miejscowości, z którymi rozmawiamy, reagują:

– Absolutnie nie myślę, że obecny dyrektor kieruje się złą wolą.

– Widzimy, że dyrektor walczy i staje na wysokości zadania. Odczuwamy, że postawił szpital na nogi i zaangażował lekarzy. A teraz okazuje się, że są problemy finansowe. Tylko to nie stało się teraz, nagle. To trochę trwało. Może poprzednia ekipa to zaniedbała?

Ktoś mówi jeszcze, że słychać, że jako fachowiec jest dobry. – Starosta może nie zrobił wszystkiego? W tle cały czas jest to, że coś w powiecie powstało, a pieniądze, które na to przeznaczono, mogły być wykorzystane na dofinansowanie szpitala – zastanawia się inny z mieszkańców.

Ze starostą, niestety, nie udało nam się skontaktować.

"Były duże nadzieje, że znajdzie sposób na ten szpital"

Piotr Parjaszewski wie, co jest przyczyną problemów. – Podczas sesji Rady Powiatu doktor Kasiak, który zna sytuację, bo pracuje u nas od 20 czy 30 lat, powiedział: To są konsekwencje problemów, które powstały około 2019-2020 roku – mówi.

Szpitalem kieruje od grudnia 2025 roku. W Mławie słyszymy wiele głosów, że po poprzednikach bardzo na niego liczono. – Były duże nadzieje związane z młodym, operatywnym człowiekiem, że znajdzie sposób na ten szpital. Między innymi dlatego miasto Mława również przeznaczyło pieniądze, licząc na to, że on potrafi je prawidłowo wykorzystać – mówi jeden z lokalnych działaczy.

Tłumaczy, że szpital jest w gestii powiatu, ale ogrom jego pacjentów to mieszkańcy Mławy. – Dlatego miasto postanowiło szpitalowi pomóc i niedawno ze swojej kasy dołożyło ponad milion złotych. Sprawdzaliśmy potem, jak te pieniądze zostały wykorzystane. Wszystko było w porządku – dodaje.

Ale to była kropla w morzu potrzeb. I tu wkraczamy w starcie dyrektor szpitala-starosta.  

Dyrektor szpitala w Mławie: Zrobiłem wszystko, żeby ten szpital odbudować

– Ja zrobiłem wszystko, żeby ten szpital odbudować, bo tak na początku umawiałem się ze starostą. Stworzyłem cały zespół urologiczny, co jest bardzo trudne w dzisiejszych czasach. Tak naprawdę jesteśmy wiodącym ośrodkiem na północnym Mazowszu w tym zakresie. W tej chwili mamy siedmiu urologów. Zatrudniłem 33 lekarzy w Mławie, w mieście, które jest oddalone o 100 km od każdego dużego ośrodka, jak Olsztyn czy Warszawa. Nie jest łatwo namówić lekarza, żeby to nas przyjeżdżał – wymienia dyrektor.

– Natomiast później okazało się, że starosta ma zupełnie inną wizję. Spodziewał się, że zatrudni młodego chłopaka, da mu wysokie wynagrodzenie i po prostu ja będę siedział cicho i realizował wszystkie jego żądania. Ja od początku zacząłem się stawiać. W zeszłym roku złożyłem wypowiedzenie. Dzwonił i prosił, żebym je cofnął i wrócił. Pracownicy też mnie błagali, żeby ich nie zostawiać – mówi.

Na Facebooku szpital podsumował, co udało się w tym czasie zrobić. "Po takim pozostawionym 'bagnie' należą się ukłony dla nowej dyrekcji szpitala za walkę o funkcjonowanie dla dobra pacjentów!" – ktoś skomentował.

Dyrektor twierdzi, że wcześniej w szpitalu był "układ zamknięty starych lekarzy, którzy dostawali pieniądze i nie realizowali świadczeń". Wspomina też o lokalnych układach.

O relacjach ze starostą mówi zaś tak: – My nie możemy normalnie pracować, ponieważ cały czas dostajemy pisma i wezwania od starostwa, które są na już. Przez półtora roku stawiałem się na każde ich wezwanie. Byłem na każdej sesji. Głośno mówiłem o tym, jak wygląda sytuacja, jakie są problemy, co robimy i co planujemy.

Dodaje: – Oni mają problem ze mną, bo nie jestem polityczny. Nie mam żadnych układów rodzinnych i nie zatrudniam żadnych swoich kuzynów i nikogo takiego. I po prostu mówię wprost o sytuacji.

Starosta mławski reaguje. "Nie prowadzą żadnych rozmów przeciwko szpitalowi"

Starosta Witold Okumski odpiera wszystkie zarzuty. Cytujemy jego słowa za NaszaMława.pl:

– Nie prowadzę żadnych rozmów przeciwko szpitalowi. Naszym celem jest poprawa jego sytuacji finansowej i organizacyjnej. Trudne decyzje są konieczne, jeśli chcemy, by placówka mogła dalej funkcjonować.

– Budowa ronda w Liberadzu nie ma nic wspólnego z finansowaniem szpitala. To odrębne środki i odrębne zadania. Nie można przeciwstawiać inwestycji infrastrukturalnych potrzebom zdrowotnym.

– Nie możemy rozwiązywać problemów przez emocje i oskarżenia. Szpital potrzebuje stabilności, a nie konfliktów. Jestem otwarty na rozmowę, ale oczekuję konkretów i współdziałania.

Mieszkańcy powiatu mławskiego w szoku

Jeden z mławskich działaczy mówi, że wszyscy są w absolutnym szoku po ostatnich wydarzeniach. O szpitalu w Mławie, powiecie mławskim i staroście głośno jest w całej Polsce. – Była wielka nadzieja na poprawę, a tu wybucha granat w drewnianym WC i wszystko się ochlapuje – reaguje nasz rozmówca.

– Nie wiedzieliście, że szpital ma problemy? – pytam.

– Wiedzieliśmy. Ale takiej skali, jak się teraz okazuje, nikt nie był świadomy. To wszystko wygląda jak efekt kuli śnieżnej, która robi się coraz większa i większa. Tu mamy coraz więcej pieniędzy w zadłużeniu i coraz mniej możliwości wyjścia z tej dziwnej sytuacji. Ale na pewno trzeba znaleźć sposób. Moim zdaniem teraz musi się w to zaangażować samorząd województwa. Uważam, że jeśli ktoś z zewnątrz się tym nie zajmie, to z lokalnej perspektywy sytuacja jest nie do rozwiązania – odpowiada.

Co dalej? – Walczymy. Wiem, że mieszkańcy przygotowują się do referendum, żeby odwołać całą radę powiatu – mówi dyrektor szpitala.