
Jarosław Kaczyński na kandydata na premiera namaścił niedawno Przemysława Czarnka. Choć wydawało się, że na to stanowisko już czeka Mateusz Morawiecki, to prezes PiS zaskoczył swoją decyzją. Teraz się z tego tłumaczy. Ujawnił, dlaczego postawił na byłego ministra edukacji.
Przypomnijmy, że na początku marca na wielkiej konwencji w Krakowie Jarosław Kaczyński ogłosił, iż to Przemysław Czarnek został kandydatem na premiera z ramienia PiS w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
Choć sondaże wielokrotnie pokazywały na tym stanowisku Mateusza Morawieckiego, to prezes PiS mianował Czarnka. Ten krok był sporym zaskoczeniem w środowisku politycznym. Do tego doszła wewnętrzna wojna w partii o wpływy i władzę. Próbował ją ugasić sam Kaczyński.
Kaczyński o tym, dlaczego Czarnek nie Morawiecki na premiera
Teraz polityk udzielił wywiadu WP, w którym ujawnił, dlaczego wybrał Czarnka a nie Morawieckiego.
– To nie kwestia tego kto jest lepszy, kto jest gorszy. (...) Tylko oceny naszego obecnego i potencjalnego elektoratu. Dla poważnej jego części – jak sądzimy – Przemysław Czarnek jest kandydatem bardziej wiarygodnym – stwierdził Kaczyński. – Proszę pamiętać, że premier Morawiecki padł ofiarą potężnej kampanii hejtu, tak jak cała nasza partia w czasie rządów. Rozpoczęła ją totalna opozycja – dodał.
Prezes PiS ocenił obu polityków swoim okiem
Prezes PiS przekonywał, że tym wyborem nie kwestionuje wiedzy i doświadczenia Morawieckiego. Jednocześnie przyznał, że obaj panowie są zupełnie innymi typami ludzi i pochodzą z różnych środowisk.
– Morawiecki przeszedł przez korporacje, banki, pełnił funkcje dyrektorskie i był prezesem banku, mając 38 lat. Od Czarnka jest znacznie starszy, ma doświadczenie peerelowskie i doświadczenie udziału w walce z komunizmem, gdzie aktywnością odznaczał się jego ojciec. To inny typ doświadczenia. Morawiecki wywodzi się z inteligenckiej rodziny miejskiej, z Wrocławia – choć żył w dosyć trudnych warunkach – opisał Kaczyński.
A o Czarnku mówił tak: – Jest profesorem, akademikiem, ale wywodzi się z mniejszej miejscowości. Nie chcę używać tego pojęcia, którym lubił się posługiwać realny socjalizm, ale po prostu zmienił środowisko, stał się naukowcem, inteligentem. Ma łatwość nawiązywania relacji z ludźmi, także z mniejszych miejscowości, rozmawiania o ich codziennych problemach. Część elektoratu, o którą chcemy walczyć - mocno konserwatywna, zamieszkuje poza wielkimi miastami – to bardzo poważna część polskiego społeczeństwa.
Zobacz także
Wojna w PiS o władzę. Morawiecki namieszał swoim stowarzyszeniem
To, co ostatnio działo się w PiS, a działo się dużo, podsumował trafnie w naTemat Paweł Orlikowski. "Przez tygodnie narastały napięcia. Mateusz Morawiecki budował własne zaplecze, reagując na rosnącą pozycję Przemysława Czarnka i spadające sondaże PiS" – zwrócił uwagę.
Emocje podgrzała jeszcze decyzja Morawieckiego o powołaniu stowarzyszenia "Rozwój Plus", do którego przystąpiły znane nazwiska PiS. Czarnek był jedną z pierwszych osób, które sugerowały "zdradę" ze strony Morawieckiego. Napięcia było widać gołym okiem. Aż musiał interweniować Kaczyński.
Zorganizował spotkania, najwpierw oddzielne z Morawieckim, a później do stołu zaprosił też Czarnka. Po nich z PiS płynęły głosy, że stowarzyszenie nie jest początkiem rozłamu PiS, tylko partia ma teraz "dwa płuca". Choć to miało uspokoić nastroje, to wciąż co jakiś czas widać zgrzyty.




