Jennifer Lopez, Zooey Dutch, Glenn Powell
Zamiast hitu z Lopez obejrzycie perełkę sprzed siedmiu lat Fot. Netflix / montaż: naTemat

"Biurowy romans" jest "jedynką" Netfliksa, chociaż ma przeciętne oceny od krytyków i widzów. Tymczasem w bibliotece giganta streamingu ukrywa się nieco zapomniana komedia romantyczna, która również rozgrywa się pracy i jest znacznie lepsza jakościowo. "Swatamy swoich szefów" z 2018 roku może i nie ma Jennifer Lopez, ale ma za to Glena Powella i chemię między głównymi bohaterami, których ze świecą szukać w połowie współczesnych rom-comów.

REKLAMA

Jackie Cruz jest spiętą szefową linii lotniczych Air Cruz, której nieoczekiwanie wpada w oko nowy prawnik, Daniel Blanchflower. Oboje zaczynają potajemnie się ze sobą spotykać, co nie jest zgodnie z polityką korporacji, która nie pozwala na intymne związki między pracownikami. Jackie i Daniel muszą ukrywać swoją relację przed kolegami i koleżankami z pracy. Oczywiście nie za bardzo im się to udaje.

W głównej roli w "Biurowym romansie" bryluje Jennifer Lopez, której przedstawiać nie trzeba i która nieźle sobie radzi w komediach romantycznych, co pokazały filmy "Pokojówka na Manhattanie" "Zatańcz ze mną" i "Sposób na teściową" Roberta Luketika. Partneruje jej Brett Goldstein, brytyjski aktor znany ze świetnej roli Roya Kenta w hicie Apple TV "Ted Lasso" (który niedługo wraca po trzech latach przerwy).

Za kamerą rom-comu, który miał premierę 5 czerwca, stanął Ol Parker, reżyser "Gier weselnych" i "Mamma Mia! Here We Go Again". Z kolei za scenariusz odpowiada Joe Kelly ("Jak poznałem waszą matkę") oraz sam Brett Goldstein.

"Biurowy romans" z Jennifer Lopez to hit Netflixa, ale nie jest komedią romantyczną najwyższych lotów

"Biurowy romans", który ma sporo "momentów", bardzo dużo wulgaryzmów i dostał kategorię wiekową R, jest oczywiście hitem, chociaż recenzje nie są łaskawe. Na Rotten Tomatoes komedia romantyczna z Jennifer Lopez ma obecnie 51 procent pozytywnych recenzji i tyle samo pochlebnych ocen widzów. Powtarzają się opinie, że to dość schematyczny rom-com z mizernym scenariuszem, ale nadrabia chemią Lopez i Goldsteina oraz sporą dawką "dorosłego" humoru.

"'Biurowy romans' jest dokładnie tak poprawne i przewidywalne, jak sugeruje jego nijaki tytuł", "Chemia między Lopez a Goldsteinem jest tak silna, że aż szkoda słabszych elementów scenariusza. To za mało, by dorównać kultowym komediom romantycznym J.Lo (...)", "Film Parkera próbuje być ciepłym i wzruszającym romansem, ale kompletnie rozmija się z celem, opierając się na gatunkowych kliszach, które były przestarzałe już w 2005 roku", "Wbijcie kolejny gwóźdź do trumny komedii romantycznych. (...) Świeży pomysł umarłby tu z samotności" – brzmią fragmenty recenzji wyróżnionych na Rotten.

Połowa krytyków miażdży, a połowa ocenia, że komedia romantyczna Netfliksa, owszem, jest głupiutka, ale przy tym lekka, zabawna i idealna na odmóżdżający seans.

"Z 'Biurowego romansu' nie dowiecie się niczego nowego... Ale kogo to obchodzi? Jesteśmy tu przecież po to, by oglądać dwoje atrakcyjnych ludzi, którzy ukrywają swój romans, rzucają błyskotliwymi tekstami i podróżują do egzotycznych miejsc", "Być może oczekiwanie, że poza atrakcyjnymi bohaterami dostaniemy też coś do przemyślenia, było zbyt wygórowane. Mimo wszystko to bardzo przyjemny sposób na spędzenie nudnego wieczoru", "Jako lekka i niezobowiązująca rozrywka na wieczór na kanapie ma niezaprzeczalny urok" – piszą dziennikarze.

"Biurowy romans" was zawiódł? Obejrzycie "Swatamy swoich szefów" na Netfliksie

Jeśli jednak szukacie komedii romantycznej, która jest czymś więcej niż lekki film na wieczór do zapomnienia, to sięgnijcie głębiej do biblioteki Netfliksa. Ukrywa się w niej perełka "Swatamy swoich szefów" ("Set It Up"), wielki hit z 2018 roku, który również skupia się na romansach w środowisku pracy. Owszem to wciąż rom-com (ci, którzy nie znoszą tego gatunku, nie mają tutaj czego szukać), ale zaskakująco świeży i jakościowy.

Harper i Charlie są przepracowanymi i niedocenianymi asystentami, którzy marnują najlepsze lata swojej młodości, harując dla szefów-terrorystów traktujących ich jak służących. Kiedy dochodzą do wniosku, że mieliby znacznie więcej wolnego czasu, gdyby ich przełożeni nie byli singlami, wpadają na plan, by ich zeswatać. Postanawiają zrobić wszystko, by ich szefowie się w sobie zakochali. Oczywiście przy okazji zbliżają się do siebie, co nie jest spoilerem, bo przecież mówimy o komedii romantycznej.

W rolach głównych bohaterów, Harper i Charliego, błyszczą Zoey Deutch ('Zombieland: Kulki w łeb", "Zanim odejdę") oraz, obecnie jedna z najbardziej rozchwytywanych gwiazd Hollywood, Glen Powell ("Tylko nie ty", "Top Gun: Maverick"), którzy mają tak naturalną chemię, że ogląda się ich wyśmienicie.

Kroku dotrzymują im genialni w rolach toksycznych szefów Lucy Liu ("Kill Bill", "Aniołki Charliego") oraz Taye Diggs ("Rent", "Z premedytacją"). W roli drugoplanowej pojawia się również barwny Pete Davidson ("Król Staten Island", "Saturday Night Live"), który zasłynął z romansów z połową Hollywood. Za reżyserię filmu odpowiada Claire Scanlon ("Unbreakable Kimmy Schmidt"), a scenariusz napisała Katie Silberman ("Szkoła melanżu").

Dalsza część artykułu poniżej.

"Swatamy swoich szefów" osiem lat temu podbiło streaming i zachwyciło krytyków – aż 92 procent recenzji jest pozytywnych, co jest rzadko spotykanym wynikiem w świecie rom-comów. Widzowie są nieco mniej entuzjastyczni, ale wciąż bardzo zadowoleni (69 procent). "'Set It Up' podąża utartymi ścieżkami klasycznej komedii romantycznej, ale przy okazji udowadnia, że nawet dobrze znane schematy wciąż mogą dostarczać mnóstwo przyjemności" – brzmi konsensus w serwisie.

Film o Dutch i Powellem jest dziś nieco zapomniany, a to film niezwykle lekki, uroczy i dynamiczny. To idealny "comfort watch" – poprawia humor, bawi sytuacyjnymi żartami i wzrusza w odpowiednich momentach. Choć sama struktura historii jest dość przewidywalna, to nowoczesne podejście do realiów pracy w wielkim mieście, chemia między Haper a Charliem oraz fenomenalna gra aktorska całkowicie to rekompensują.

Choć cała główna obsada jest bardzo atrakcyjna, bohaterowie wciąż przypominają zwyczajnych ludzi. To szczególnie odświeżające po seansie "Biurowego romansu", gdzie niemal wszyscy wyglądają z żurnala. Dlatego jeśli macie ochotę na osadzoną w pracy komedię romantyczną, która jest lekka, ale nie jest głupia, wyszukajcie na Netflikscie "Swatamy swoich szefów".