
Drugi tydzień czerwca upłynie pod znakiem dużych zmian w pogodzie. Fala chmur przetoczy się przez Polskę i przyniesie obfity deszcz. Zrobi się też chłodniej. Oto szczegółowa prognoza pogody na najbliższe dni, która niestety nie napawa optymizmem.
Początek tygodnia nie przyniesie jeszcze gwałtownej zmiany aury w całym kraju. Według aktualnych analiz IMGW w poniedziałek (8 czerwca) strefa opadów daje się we znaki mieszkańcom północno-wschodniej Polski. Na Podlasiu i Suwalszczyźnie, m.in. w okolicach Białegostoku oraz Łomży, prognozowano do 15 mm wody na metr kwadratowy. W pozostałych regionach opady są dziś symbolicznie (około 1–2 mm).
Prognoza pogody na najbliższe dni. Gdzie spadnie największy deszcz?
Większe zmiany zaczną się we wtorek (9 czerwca). Ostrożność powinni zachować tego dnia kierowcy i piesi na Pomorzu Zachodnim – w pasie od Świnoujścia przez Szczecin aż po Koszalin prognozy wskazują blisko 14 mm deszczu.
Jednocześnie chmury zaczną zbierać się na południowym zachodzie. Nad Śląskiem i Opolszczyzną (szczególnie w rejonie Katowic, Gliwic oraz Nysy) spadnie do 10 mm wody. Może też zagrzmieć. Przed burzami będzie upalnie do 27-28 stopni Celsjusza. A w pozostałej części Polski w granicach 24-25 kreski. Jak się okazuje, będzie to dopiero zapowiedź prawdziwej rewolucji pogodowej.
W środę (10 czerwca) czeka nas kumulacja opadów. Wszystko przez bogaty w wilgoć front, który zderzy się z łańcuchem Karpat. Zjawisko to doprowadzi do tzw. opadów orograficznych – góry zablokują chmury, zmuszając je do gwałtownego skraplania się. W efekcie nad Małopolską, a zwłaszcza na Podhalu (w Zakopanem, Nowym Targu i Krakowie) potężna ulewa przyniesie aż do 28 mm wody.
Deszczowy front rozleje się jednak znacznie dalej. Mocno odczuje to Podkarpacie – w okolicach Rzeszowa, Krosna i Przemyśla spadnie ok. 14 mm deszczu. Parasole przydadzą się też w województwie świętokrzyskim (Kielce) oraz na Górnym Śląsku, gdzie prognozuje się od 11 do 12 mm opadu. Mokro będzie również na Dolnym Śląsku, m.in. w Wałbrzychu i Kłodzku (około 8–12 mm).
Zobacz także
Tego dnia słupki rtęci spadną poniżej 20 stopni Celsjusza niemal w całym kraju – tylko na zachodnich i wschodnich krańcach nieco ponad 20 stopni C.
Ulewy zaatakują centrum kraju
W czwartek (11 czerwca) ośrodek niskiego ciśnienia powędruje w stronę północno-zachodnią, zabierając ze sobą najcięższe chmury. Choć mieszkańcy południowej Polski w końcu odetchną, to ulewy zaatakują centrum kraju. Front uderzy jednak najmocniej w okolice Poznania, Gniezna i Piły, co oznacza opady sięgające 19 mm.
Deszczowa strefa obejmie też Kujawy oraz Pomorze Gdańskie. W Bydgoszczy, Toruniu, a także w Trójmieście i na Kaszubach spadnie od 13 do 15 mm wody. Utrzyma się także niższa temperatura od 13 stopni C. w Olsztynie do 19 w okolicach Krakowa.
Nadchodzący weekend (12, 13 i 14 czerwca) przyniesie nieco spokojniejszą aurę. Nie będzie już ulew, ale pokropić może niemal w całym kraju. Temperatura nadal nie będzie przekraczała 20 kreski. W niedzielny wieczór deszczowy front znów będzie wchodził nad Polskę od południa. Warto się więc przygotować na kolejną falę opadów.




